Choć w ciągu ostatnich lat ze względu na bezpieczeństwo zatrudnienia urzędy zyskiwały w pracowniczych rankingach, biznes nadal przyciąga najbardziej znane i pożądane nazwiska.

Ostatnio kancelaria Dentons, która od zeszłego roku rozbudowuje zespół specjalizujący się w ochronie zdrowia, zaprosiła do swojego grona urzędników z branży farmaceutycznej. Najbardziej spektakularny transfer to pozyskanie Zofii Ulz, byłej szefowej Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego (w randze ministra). Na fotelu głównego inspektora farmaceutycznego zasiadała 9 lat.
Razem z nią do zespołu prawa farmaceutycznego i ochrony zdrowia w kancelarii — jako współpracownik — przeszła też Magdalena Wojciechowicz, była dyrektor działu prawnego w inspektoracie. — Stale rozbudowujemy zespół. Jesteśmy otwarci również na osoby mające doświadczenie w urzędach — wyjaśnia Wojciech Kozłowski, partner w Dentons.
Polityczna szkoła
Zatrudniając osoby pełniące wcześniej funkcje publiczne, trzeba jednak pamiętać o ograniczeniach. Ustawa o działalności gospodarczej zabrania takim osobom pracować w podmiotach, wobec których wcześniej wydawały decyzje. I tak byli ministrowie zdrowia nie mogą liczyć na transfer np. do firm farmaceutycznych.
— Oczywiście przestrzegamy tych przepisów i żadna z osób pracująca wcześniej w urzędzie nie jest pełnomocnikiem naszych branżowych klientów. Pracują wyłącznie w kancelarii, a nie w firmach farmaceutycznych, i są doradcami pracowników kancelarii. Co więcej — we wszystkich materiałach informacyjnych o zespole ochrony zdrowia piszemy wyraźnie, że nasi doradcy nie prowadzą postępowań w sprawach, w których uczestniczyli po stronie administracji publicznej — zastrzega Wojciech Kozłowski.
Ponad rok temu transferu ze sfery publicznej do prywatnej dokonał Jakub Szulc, były wiceminister zdrowia. Dzisiaj pracuje w firmie doradczej EY. Choć w jego przypadku polityka była raczej kilkuletnim przerywnikiem w biznesie, bo do resortu przy Miodowej trafił z fotela dyrektora w Pionie Rynków Międzynarodowych Banku BPH.
— Polityka to bardzo ciekawe doświadczenie. Dopiero pracując dla administracji, można poznać mechanizmy funkcjonowania i zasady podejmowania decyzji. Nie można się tego nauczyć z żadnych podręczników — uważa Jakub Szulc.
Zdaniem części naszych rozmówców, w ciągu ostatnich lat liczba transferów ze sfery publicznej do prywatnej zmalała. — W Agencji Oceny Technologii Medycznej i Taryfikacji (AOTMT) jest ich mniej. Trudno mi się jednak wypowiedzieć, z czego to wynika: większej lojalności, lepszych warunków finansowych czy jeszcze czegoś innego — mówi Wojciech J. Matusewicz, prezes AOTMT.
Nie wszystkie urzędowe statystyki to potwierdzają. Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych informuje, że ze względu na specjalistyczną wiedzę jego pracownicy bez trudu znajdują pracę poza instytucją. W zeszłym roku wskaźnik fluktuacji wzrósł z 13 do 14 proc., ale urząd nie ma danych, jak duża część trafiła do przemysłu.
Energetyczne transfery
To nie farmacja jednak, lecz energetyka jest ostatnio w wirze personalnych zmian, a część z nich kończy się przejściem z polityki/administracji do biznesu. Aleksander Grad, były minister skarbu w rządzie PO- PSL i były wiceprezes Tauronu, znalazł pracę w ZE PAK w energetycznej firmie Solorza-Żaka, gdzie od 18 lutego pełni funkcję prezesa. Henryk Baranowski natomiast, kilkumiesięczny wiceminister skarbu, został nominowany na szefa PGE. Tomasz Gondek, były już wiceprezes Wrocławskiego Centrum Badań EIT+, które należy do miasta i Uniwersytetu Wrocławskiego, zmienił sferę publiczną na prywatną, ale pozostał w innowacjach — jest prezesem Eton Group i dyrektorem ds. rozwoju Saule, czyli firm, które zajmują się komercyjnym wykorzystaniem perowskitów. Co ciekawe, do publicznego centrum na jego miejsce trafiła osoba z biznesu — Krzysztof Sachs, szef wrocławskiego oddziału EY. © Ⓟ