Biznes na trampolinie

aktualizacja: 13-02-2017, 13:58

Mamy w Polsce nowy boom rozrywkowy — parki trampolinowe. Dla dorosłych skakanie to ciekawsza od siłowni forma aktywności fizycznej, a dla przedsiębiorców — nowinka, w którą warto inwestować

Wyobraźcie sobie wielką halę, na przykład dawny lotniczy hangar, w której podłogę zajmuje kilkadziesiąt różnych trampolin, połączonych ze sobą sztywnymi „groblami” do stabilniejszych przeskoków, ale pozwalających skakać nie tylko w miejscu, ale także podskokami przemieszczać się po dużej powierzchni. Albo wyobraźcie sobie wielką poduchę, podobną do strażackich, na którą można bezkarnie skakać z kilkumetrowej rampy, wielkie drewniane zjeżdżalnie prowadzące do równie ogromnego basenu z gąbkami, boisko do trampolinowego zbijaka albo trampolinowej gry w koszykówkę, gdzie nawet ci, którzy mają jedynie 150 cm wzrostu, mogą wykonać „wsad” piłki do kosza. To jedynie kilka z licznych atrakcji czekających nie tylko na dorosłych w parkach trampolin — powoli rozkwitającej w Polsce nowej formie aktywności fizycznej. Do działających obecnie dwóch — w Gdyni i w Warszawie — dołączą w maju w innych dużych miastach Polski, w tym największy w kraju, o powierzchni 3500 mkw., GOJump we Wrocławiu, gdzie tylko pole trampolinowe zajmie powierzchnię aż 750 mkw. Czy to znak, że dorośli nie wyskakali się w dzieciństwie i tęsknią za placem zabaw, tyle że w większym rozmiarze? — Parki trampolin to raczej ciekawsza alternatywa dla sportowego spędzania wolnego czasu, przyciągająca głównie amatorów

POLE DO POPISU:
Wyświetl galerię [1/2]

POLE DO POPISU:

W otwieranym 14 maja wrocławskim parku GOJump zajęcia z akrobatyki będzie prowadziła grupa Everest, ale obecność zapowiedzieli też snowboardziści, deskorolkarze czy widoczni na zdjęciu miłośnicy street workoutu. Zdaniem Kamila Cieśluka, właściciela parku, do tej pory we Wrocławiu, brakowało dla nich miejsca treningowego. [FOT. DAWID ZAWADZKI, ARC

tzw. sportów miejskich, atrakcyjna jednak również dla rodzin z dziećmi — mówi Kamil Cieśluk, właściciel wrocławskiego GOJumpa. Jego zdaniem, przychodzić tu będą zarówno snowboardziści, którzy dostaną pole do treningów na desce bez śniegu, deskorolkarze, rowerowi freestylerzy, ale również rodzice z dziećmi, bo GOJump będzie miał również strefę malucha. Według Igora Konefała, współwłaściciela uruchomionego latem 2015 r. Hangaru646, pierwszego parku trampolin w Warszawie, obiekt w dawnym hangarze lotniska Gocław przyciąga takie tłumy, że właściciele otwierają kolejny park na Mokotowie oraz myślą o następnych. — To forma sportowej rozrywki dla ludzi w różnym wieku i z różnymi zainteresowaniami. Rano przychodzą do nas głównie szkoły, aby przeprowadzić ciekawszą formę WF-u, po południu nastolatki, aby poćwiczyć np. akrobacje na deskach, wieczorami ich rodzice chcący skakaniem odreagować pracę — mówi Igor Konefał. Jego zdaniem, sukces parków trampolin w Polsce wynika z odpowiedzi na zapotrzebowanie na miejsce łączące dużo niestandardowych aktywności sportowych: od zwykłych skoków dla zabawy przez akrobatykę, treningi freestyle po uprawianą na trampolinach tzw. aerojogę. Co ciekawe — od takich miejsc nie stronią również niepełnosprawni: w Hangarze646 z rampy skaczą także ludzie na wózkach.

Igor Konefał mówi o jeszcze jednej zalecie parków trampolin: aktywizacji ruchowej nastolatków, których sportem ciężko zarazić, bo życie towarzyskie wolą prowadzić na smartfonach niż na boisku czy podwórku. — Żartujemy, że jest to sport w wystarczająco snapchatowo-instagramowym wydaniu, by ich przyciągnąć — mówi Igor Konefał. Te zalety dostrzegło już wielu przedsiębiorców w kraju, którzy planują zalać kraj parkami trampolin. Tylko we Wrocławiu zapowiedziano otwarcie w maju aż czterech — GOJump, JumpIn, Jump World i Jump Hall. — Przedsiębiorcy planowali powstanie tych parków, prawdopodobnie nie informując wcześniej szerokiej publiczności, stąd aż taka konkurencja — mówi Igor Konefał. Trampolinowych parków nie powinno zabraknąć również w Krakowie (drugi GOJump), Zabrzu, Poznaniu, Szczecinie czy Słupsku, ale ich powodzenie na lokalnym rynku będzie — zdaniem naszych rozmówców — uzależnione od jakości i bezpieczeństwa zainstalowanego sprzętu. — To poważne przedsięwzięcie biznesowe, wymagające sporych nakładów finansowych, ponieważ atrakcje zwykle są tworzone na zamówienie do konkretnej powierzchni. Wygra tu tylko klarowna wizja rozwoju — twierdzi Kamil Cieśluk. Jednak ani on, ani inni właściciele parków trampolin nie chcieli ujawnić kosztów ich uruchomienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu