Czytasz dzięki

Biznes opiera się na cierpliwości

opublikowano: 05-12-2019, 22:00

Dziś polski eksport funkcjonuje w innych realiach niż na początku transformacji, kiedy powstawał Lactex. Prezes Helena Chmielewska cieszy się, że obecnie wiele rodzimych firm, w tym Lactex, podbija najodleglejsze zakątki świata.

HELENA CHMIELEWSKA: LACTEX

Do lat 90. ubiegłego wieku Helena Chmielewska piastowała kierownicze stanowisko w firmie państwowej, specjalizującej się w eksporcie w branży budowlanej. Dzięki tej pracy mogła odkrywać niuanse eksportu, co w peerelu było doświadczeniem unikatowym i bezcennym. W 1990 r. w nowej gospodarczej rzeczywistości sama założyła w Lublinie firmę eksportową, której kontynuacją jest dzisiejsza spółka Lactex.

— Początki kapitalizmu w Polsce, zwłaszcza dla przedsiębiorców, którzy tak jak ja postawili na eksport, były niełatwe. Mimo doświadczenia, które zdobyliśmy wcześniej, trudno nam było zawierać kontrakty w innych państwach. W stosunku do naszej konkurencji z ówczesnej Unii Europejskiej mieliśmy nieporównywalnie słabsze narzędzia i dostęp do rynków docelowych, a zagraniczne firmy po prostu nie wierzyły w nasze możliwości. Co więcej, banki nie miały wówczas żadnej oferty kredytowej i oferty dostosowanej dla prywatnych eksporterów — a w naszej działalności dostęp do kredytów obrotowych to bardzo znaczący element biznesu. Z czasem jednak udało nam się wyjść na prostą — znaleźliśmy pierwszych odbiorców najpierw w krajach Europy Zachodniej, później w Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie. Pozyskaliśmy świetnych pracowników i pokazaliśmy, że potrafimy się rozwijać — wspomina Helena Chmielewska.

Dziś głównym odbiorcą firmy Lactex są przedsiębiorstwa z Azji. Polska spółka współpracuje z nimi od 1995 r.

— Byliśmy jedną z pierwszych polskich firm, której udało się nawiązać kontakty z Chinami — podkreśla prezes Lactexu.

Eksporter jest obecny na około 35 rynkach na całym świecie.

— Eksport produktów mleczarskich to niezwykle chimeryczny biznes. Zależy od wielu zmiennych, na które zupełnie nie mamy wpływu, np. od pogody czy polityki. Gdy w jednym kraju zaczynają się problemy niezależne od nas, natychmiast uruchamiamy inne rynki zbytu — twierdzi Helena Chmielewska.

Spółką zarządza zdecydowanie po partnersku. Rezultaty? Większość kadry to pracownicy zatrudnieni w firmie od ponad dwóch dekad.

— Firma to przede wszystkim ludzie. Szef musi w nich wierzyć i ich lubić. W dzisiejszych czasach na tak trudnym rynku pracy dobry fachowiec to podstawa zwłaszcza w mniejszych przedsiębiorstwach — zaznacza Helena Chmielewska.

Przyznaje, że wielokrotnie korzystała z mądrości swoich pracowników przy podejmowaniu decyzji. Jest przekonana, że jej największym sukcesem jest zbudowanie wykwalifikowanej i kompetentnej kadry. Natomiast młodym, początkującym biznesmenkom ma do powiedzenia dwa słowa: cierpliwość i wytrwałość.

— Jeśli w biznesie poddajemy się przy pierwszym dużym problemie, to nie ma sensu go prowadzić. Kłopoty w każdej firmie są nieuniknione i trzeba je pokonywać. Co więcej, problemy hartują, więc są świetnym nauczycielem prowadzenia biznesu — przekonuje prezes firmy Lactex.

Wierzy, że za kolejnych 10 lat jej firma jeszcze bardziej rozwinie żagle. W planach są nowe rynki, nowe produkty.

— Już w 2018 r. przekroczyliśmy liczbę 1000 wyeksportowanych kontenerów, to dużo — cieszy się bizneswoman. Przez wiele lat relaksowała się, uprawiając sport — grała w siatkówkę, tenisa stołowego, ćwiczyła lekkoatletykę. Dziś śledzi z pasją wszelkie rozgrywki sportowe… w telewizorze.

— Aczkolwiek w ping-ponga mogłabym jeszcze zagrać — śmieje się Helena Chmielewska.

Lactex

Firma z Lublina eksportuje artykuły mleczarskie o przedłużonej trwałości, m.in. proszki mleczne i serwatkowe. Firma działa na polskim rynku od prawie 30 lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane