Biznes wykształci medyków

Alina Treptow
opublikowano: 2016-05-18 22:00

Szkoły prywatne próbują złamać monopol publicznych uniwersytetów medycznych.

Niż demograficzny jest zmorą większości uczelni wyższych i gwoździem do trumny wielu prywatnych. Jest jednak specjalizacja odporna na te problemy — na kierunki medyczne z roku na rok kolejka się nie zmniejsza, lecz zwiększa. W Bydgoszczy o medyczny indeks startowało ostatnio 29 osób na jedno miejsce, a w Gdańsku 36.

Kadrowo-żakowa kolejka

Od tego roku o kandydatów po raz pierwszy powalczą prywatne uczelnie. Jesienią ruszy kierunek lekarski na Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego. W przyszłymroku kształcenie lekarzy rozpocznie też warszawska Uczelnia Łazarskiego, która w połowie marca otrzymała zielone światło z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego — jej strategicznym partnerem będzie Centralny Szpital Kliniczny MSW w Warszawie. W kolejce ustawiły się też dwie inne uczelnie prywatne. Niewidzialna rynku już działa.

— Zanim otrzymaliśmy oficjalną zgodę resortu, rozdzwoniły się telefony i od zainteresowanej pracą kadry medycznej, i od studentów — mówi prof. Dariusz Kosior, dziekan wydziału lekarskiego Uczelni Łazarskiego. Choć początkowo uczelnia zapowiadała 30 miejsc w ramach pierwszego naboru, to obecnie prowadzi rozmowy z urzędnikami w sprawie zwiększenia tej liczby. Profesor nie podaje dokładnej kwoty, którą studenci będą płacić za edukacyjną usługę, ma ona jednak znaleźć się w przedziale obecnych cen rynkowych (większość uczelni publicznych pobiera opłaty za studia anglojęzyczne), czyli 28-40 tys. zł za rok nauki. 40 tys. zł będzie kosztować rok nauki na krakowskiej prywatnej akademii. Na pierwszym roku na studentów czeka 100 miejsc na polsko— i 100 na anglojęzycznych studiach. Prof. Filip Gołkowski, dziekan wydziału lekarskiego Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego, uważa, że biorąc pod uwagę niedobór kadry medycznej w Polsce oraz duże zainteresowanie przyszłych studentów, można się spodziewać, że wszystkie miejsca, szczególnie na studiach polskojęzycznych, zostaną zapełnione.

Zbiorowa odpowiedzialność

Już dziś znaczna część studentów publicznych wydziałów lekarskich to obcokrajowcy — z Bliskiego Wschodu, Europy Zachodniej czy USA. Część środowiska akademickiego obawia się, że ewentualne problemy z jakością kształcenia na prywatnych uczelniach mogą odbić się czkawką wszystkim polskim uczelniom.

— Uniwersytety medyczne mają akredytację amerykańską, która zachęca obcokrajowców do studiowania w Polsce. Jeśli choć jedna uczelnia nie będzie spełniać standardów, akredytację stracą wszystkie — alarmuje prof. Sławomir Majewski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Prywatne uczelnie ripostują, tłumacząc, że po pierwsze — by otrzymać akredytację, musiały spełnić wysokie wymagania, po drugie — będą współpracować z dużymi ośrodkami szpitalnymi, gdzie adepci sztuki lekarskiej będą uczyć się praktyki, a po trzecie — wszyscy absolwenci, zarówno prywatnych, jak i publicznych uczelni, muszą zdać państwowy egzamin lekarski. Obie uczelnie — warszawska i krakowska — przytaczają analogiczne zarzuty, które padały, kiedy otwierały kierunki prawnicze — wtedy również obawiano się, że będą produkować prawników o małej wiedzy.

— Dzisiaj uczelnie prywatne i ich absolwenci brylują w wielu rankingach — mówi Dariusz Kosior.

Ogon Europy

Inicjatorzy prywatnych kierunków lekarskich nie obawiają się braku zainteresowania. Nie odstrasza ich też zwiększenie liczby miejsc na publicznych uczelniach.Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia, zapowiedział ostatnio podniesienie limitu miejsc o blisko 900 — do tej pory było ich ponad 5 tys. Otwierają się też nowe publiczne wydziały lekarskie. Zdaniem ekspertów, wszystkie te działania nie rozwiążą problemu, z którymi boryka się Polska służba zdrowia. Przynajmniej nie od razu. Według ostatniego raportu OECD, jeśli chodzi o opiekę zdrowotną, jesteśmy w ogonie Europy — na 1000 mieszkańców przypada u nas 2,2 lekarza, podczas gdy średnia dla krajów OECD to 3,3, a w Niemczech wskaźnik wynosi 4,1. Brak kadry medycznej jest jednym z większych problemów, z którymi boryka się polska służba zdrowia. Co więcej, prognozy mówią o tym, że może on jeszcze się pogłębić. © Ⓟ