Biznesmen może zbudować sobie... rywala

Alina Treptow
opublikowano: 2016-03-09 22:00

Szpital Marka Stefańskiego czeka na kontrakt i pacjentów. Tymczasem może on sam stworzyć dla niego publiczną konkurencję.

Stołeczny Szpital Południowy cały czas przypomina inwestycję widmo, choć Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, trzykrotnie zapowiadała jego budowę i choć dekadę od pierwszych zapowiedzi w warszawskim budżecie zabezpieczono pieniądze na jego budowę (na pierwszy etap).

PRYWATNE KONTRA PUBLICZNE:
PRYWATNE KONTRA PUBLICZNE:
Marek Stefański, właściciel IDS-BUD, uważa, że w odróżnieniu od urzędników przedsiębiorcy oglądają dokładnie każdy grosz, zanim go wydadzą. Jego zdaniem, wiele publicznych inwestycji to marnotrawienie pieniędzy.
Marek Wiśniewski

— Firmy mają czas na złożenie ofert do kwietnia — informuje Agnieszka Kłąb, zastępca rzecznika Urzędu m.st. Warszawa.

Według naszych informacji, jest jednak duże ryzyko, że termin po raz kolejny zostanie przesunięty. Powód? O budowę blisko 300-łóżkowego szpitala, wartego 400 mln zł, walczyło sporo firm budowanych. Warbud, który nie znalazł się na krótkiej liście i odpadł w pierwszym etapie, odwołał się do Krajowej Izby Odwoławczej, która częściowo uwzględniła odwołanie. W 2015 r. sprawa trafiła do warszawskiego sądu okręgowego, a ostatnio z Sądu Najwyższego po raz kolejny wróciła na wokandę okręgówki. Warbud spodziewa się, że w obawie przed roszczeniami urząd miasta poczeka na sądowe rozstrzygnięcie.

Niewykorzystane moce

W pierwszym etapie przetargu najlepszą ofertę złożyła spółka IDS-BUD, założona przez Marka Stefańskiego, twórcę Pol-Aquy. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że biznesmen jest właścicielem placówki medycznej. Zainwestował kilkadziesiąt milionów złotych w warszawski Szpital św. Elżbiety (dawniej sióstr elżbietanek), który do tej pory przysparza mu problemów, a nie zysków.

— Szpital przy Madalińskiego od kilku lat czeka na kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ), tymczasem od 2012 r. płatnik nie ogłasza nowych konkursów, a co gorsza — dotychczasowe umowy po raz kolejny są przedłużone o rok. Szpital jest zmuszony działać, przyjmując tylko pacjentów komercyjnych. Nadal nie wykorzystuje 75 proc. swojego potencjału. Publiczni pacjenci skarżą się, że jesteśmy prywatni i źli, bo nie chcemy ich leczyć, a przecież bez kontraktu z NFZ nie możemy tego robić — mówi Marek Stefański.

Kuriozalna sytuacja

Doświadczenie w branży medycznej pozornie działa in plus w publicznym przetargu, choć pojawia się ryzyko konfliktu interesów. Zdaniem ekspertów, szpital biznesmena z pomocą innych lecznic — prywatnych i publicznych — mógłby być alternatywą dla Szpitala Południowego. Gdy blisko dwa lata temu pisaliśmy o inwestycji miasta, przedsiębiorcy podkreślali, że to nieprzemyślany projekt — zamiast wydawać z publicznej kasy 400 mln zł na infrastrukturę, lepiej przeznaczyć je na leczenie, a szpitalną inwestycję zostawić przedsiębiorcom. Jeśli IDS-BUD wygra przetarg, dojdzie do kuriozalnej sytuacji: przedsiębiorca wybuduje szpital, który będzie konkurencją dla jego własnej placówki — zarówno w wyścigu o pacjentów, jak i kontrakt z NFZ. Business is business, choć on sam, prywatnie, nie należy do grona fanów miejskiej inwestycji.

— Inaczej buduje się za prywatne, a inaczej za publiczne pieniądze. W końcu urzędnicy budują nie za swoje. Żaden prywatny inwestor nie zdecydowałby się na inwestycję w Szpital Południowy, szczególnie że już obecnie działające placówki wystarczą na zaspokojenie potrzeb pacjentów — uważa Marek Stefański.

100 mln zł Tyle kosztował remont Szpitala św. Elżbiety.