BIZNESMENI POLUBILI POLOWANIA W AFRYCE

Artur Lisowski
opublikowano: 16-07-1999, 00:00

BIZNESMENI POLUBILI POLOWANIA W AFRYCE

Na safari zarabiają organizatorzy i dostawcy sprzętu

DOSKONAŁE WARUNKI: Polowania organizowane w Afryce stoją na wysokim poziomie. W południowej Afryce mieszka się w rezydencjach gwarantujących luksusowe warunki — mówi Janusz Sikorski z Polskiego Klubu Safari.

Coraz więcej biur podróży oferuje swoim klientom wyjazdy na safari. Polowania na Czarnym Lądzie przyciągają wielu biznesmenów, którzy spragnieni są prawdziwej przygody.

Według danych Polskiego Związku Safari, na polowania do Afryki co roku wyjeżdża 30-40 osób. Większość to członkowie Polskiego Związku Łowieckiego. Przynależność do tej organizacji nie jest jednak warunkiem wzięcia udziału w egzotycznych łowach.

— Afryka stawia myśliwym minimalne wymagania. Strzelać każdy z grubsza umie, a jeżeli nie, to z pewnością szybko się nauczy. Problemem nie jest również brak sprzętu. Wypożyczenie broni myśliwskiej na miejscu kosztuje grosze — tłumaczy Janusz Sikorski sekretarz Polskiego Klubu Safari, który wielokrotnie już uczestniczył w takich polowaniach.

Liczbę osób biorących udział w safari ogranicza cena i mała ilość biur podróży oferujących taki rodzaj wypoczynku. W Polsce jest tylko kilka firm, które organizują polowania na Czarnym Lądzie.

— Wielu myśliwych po kilku wyprawach z biurem podróży nawiązuje stałe kontakty i jeździ na safari bez ich pośrednictwa. Prowizja, jaką pobiera biuro, waha się w granicach 10-15 proc. kosztów całego wyjazdu — mówi Janusz Sikorski.

Zależnie od zwierzyny

Na safari jeżdżą głównie ludzie zamożni. Wśród nich liczną grupę stanowią biznesmeni i politycy.

— Uczestniczyłem już w wielu takich polowaniach. Mam ponad 30 trofeów, z których najbardziej cenię bawoła wielkiego — mówi Adam Smorawiński, dyrektor generalny BMW w Polsce.

Koszt uczestnictwa w wyprawie zależy od gatunku zwierzyny, na którą zamierza się polować. Przeciętne polowanie na antylopy w Tanzanii, RPA czy Zimbabwe kosztuje 18-20 tys. zł. Na takim safari strzela się kilka sztuk zwierzyny. W cenę wliczone są koszty przelotu, pobytu i transportu na miejscu.

— W roku ubiegłym sześciu Polaków polowało na bawoły w Tanzanii. Koszt takiej wyprawy łącznie z podróżą i odstrzałem wyniósł około 32 tys. zł. Na palcach jednej ręki można również policzyć polskich myśliwych, którzy polowali na słonie. Taka przygoda oznacza wydatek rzędu 50 tys. zł — zaznacza Janusz Sikorski.

Myśliwi, którzy udają się na safari, polują na wyznaczonym przez organizatora łowisku.

— Rok temu, w czasie polowania na bawoły, w łowisku pojawiły się lwy. Pamiętam jak jeden z uczestników uparł się, żeby strzelać. Nie mógł jednak tego zrobić, bo miał wykupione siedmiodniowe polowanie na bawoły, a żeby odstrzelić lwa, trzeba wykupić udział w eskapadzie przynajmniej szesnastodniowej. Dzienna taksa polowania na lwa jest bowiem dwa razy droższa niż w przypadku łowów na bawoły — opowiada Janusz Sikorski.

Im grubszy zwierz, tym wyższa dzienna stawka. Większa jest także liczba dni, za które trzeba obowiązkowo zapłacić.

— Każdemu uczestnikowi safari zawsze towarzyszy zawodowy myśliwy, który go pilnuje i w zależności od sytuacji pozwala lub nie strzelać do zwierzyny — tłumaczy Janusz Sikorski.

Co roku upolowana może być jedynie określona liczba zwierząt danego gatunku. Przepisy afrykańskie są pod tym względem bardzo rygorystyczne.

Broń dla myśliwego

— Osoby, które uczestniczą w safari, korzystają z broni o kalibrach przynajmniej 7,62 i 8 mm. Taka broń wystarczy do upolowania antylopy kudu, oryksa, gnu, hartebesta, nie mówiąc o małych antylopach jak impala, sprinboki — wyjaśnia Janusz Sikorski.

W przypadku polowania na słonia czy bawołu, potrzebna jest już broń o kalibrze przynajmniej 9 mm.

— Generalnie najlepsza jest broń niemiecka, np. Blaser, Krieghoff, Mauser, Sauer lub austriacka, np. Manlicher zaopatrzona w celownik optyczny firmy Schmidt and Bender, Zeiss lub Swarowski. Bardzo istotna jest również amunicja, najlepiej firmy RWS — Dynamit Nobel lub Rooney. Zasada jest taka, im grubszy zwierz, tym pocisk powinien być cięższy, np. na bawołu 19,4 grama — twierdzi Janusz Sikorski.

Osoba, która udaje się na polowanie, powinna również zaopatrzyć się w odpowiedni strój, a przede wszystkim w bardzo wygodne buty.

Czas na safari

Na polowanie do Afryki jeździ się z reguły w maju i czerwcu, bo wtedy jest najchłodniej.

— Obecnie w Afryce są bardzo dobre warunki do polowań, ponieważ opadły liście. W czasie pory deszczowej zwierzynę bardzo trudno dostrzec, a co dopiero trafić. Do potencjalnego trofeum podjeżdża się samochodem terenowym. Strzela się jednak z ziemi lub z czatowni — dodaje Janusz Sikorski.

Wyjazd na safari trwa średnio dziesięć dni. Minimalny czas polowania to siedem dni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Lisowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Nieruchomości / BIZNESMENI POLUBILI POLOWANIA W AFRYCE