Biżuteria, czyli drugie życie aut

Joanna Rubin, Jane Knap
opublikowano: 2022-04-08 13:15

Joanna Karlik-Knocińska, właścicielka Volvo Firma Karlik, połączyła pasję do motoryzacji z miłością do biżuterii. Razem z córką Julią Knocińską i projektantką Anną Orską prowadzą dizajnerski projekt zgodnie z ideą upcyklingu, który zakłada takie przetwarzanie surowców wtórnych, by powstały z nich wyroby o wyższej wartości. W artystycznej biżuterii pARTs wykorzystano… zużyte części samochodów Volvo.

Z poszanowaniem środowiska:
Z poszanowaniem środowiska:
Joanna Karlik-Knocińska, właścicielka Volvo Firma Karlik, i jej córka Julia Knocińska prowadzą biżuteryjny projekt pARTs we współpracy z poznańską projektantką Anną Orską, która od dekady wdraża w Polsce projekty upcyklingowe.
materiały prasowe

Motoryzacyjny biznes rodziny Karlików jest obecny na rynku od ponad 30 lat i należy do największych w Polsce. Do rodzinnego portfolio, poza Volvo, należą również marki Honda, Land Rover, Jaguar, Hyundai, Peugeot, Renault i Dacia oraz brandy motocyklowe: Honda, Kawasaki i MV Agusta. Kilka lat temu Joanna Karlik-Knocińska, zarządzająca salonami marki Volvo w Poznaniu, wpadła na pomysł wykorzystywania części samochodowych do tworzenia naszyjników, bransolet, spinek i breloków.

Zabawa formą

Różnorodność:
Różnorodność:
W biżuterii pARTs czasem trudno odnaleźć motoryzacyjne korzenie, innym razem przeciwnie – industrialny charakter jest uwypuklony odważnym dizajnem.
materiały prasowe

Projekt pARTs prowadzi z dwudziestoletnią córką Julią Knocińską przy współpracy z poznańską projektantką Anną Orską, która od dekady wdraża w Polsce projekty upcyklingowe. W swoich kolekcjach artystka wykorzystywała już m.in. drewno z czasów Mieszka I (z którego powstała kolekcja dla Muzeum Archeologicznego na Ostrowie Tumskim), stare mechanizmy zegarów, liny alpinistyczne i żeglarskie, elementy metaloplastyki, snycerki, układy scalone i wiele innych. Według niej drobny element wyjęty z większej całości jest inspirujący, często opowiada magiczną historię, którą w biżuterii można zapisać na lata. To czyni go wyjątkowym.

– Pomysł, by tworzyć biżuterię z elementów części samochodowych, wydał mi się kolejnym interesującym wyzwaniem. Na przestrzeni kilku lat udało się nam wykorzystać m.in. fragmenty karoserii, tapicerki, układów scalonych. Były też śruby, tarcze i stalowe łańcuchy – wymienia Anna Orska.

W serwisie Volvo Joanny Karlik-Knocińskiej stoi specjalna skrzynka przeznaczona na najbardziej intrygujące drobne części, które często występują tylko w pojedynczych egzemplarzach. Stąd wysyłane są do pracowni jubilerskiej, gdzie rozpoczyna się ich obróbka. Niektóre elementy motoryzacyjne wymagają tylko delikatnych zmian i oprawy, inne potrzebują pełnej metamorfozy przed połączeniem z kamieniami czy kryształami.

Biżuteria pARTs to zabawa formą – czasem trudno w niej odnaleźć motoryzacyjne korzenie, innym razem przeciwnie – industrialny charakter jest uwypuklony odważnym dizajnem. Ozdoby tej marki są rękodziełem artystycznym, którego piękno tkwi w różnorodności. Każdy egzemplarz jest unikatowy, jedyny w swoim rodzaju – nawet powtarzalne elementy delikatnie różnią się kształtem czy rozmiarem.

Perły na złomowisku

Inspiracje:
Inspiracje:
Pomysł, by tworzyć biżuterię z elementów części samochodowych, wydał mi się interesującym wyzwaniem. Na przestrzeni kilku lat udało się nam wykorzystać m.in. fragmenty karoserii, tapicerki, układów scalonych. Były też śruby, tarcze i stalowe łańcuchy – wspomina Anna Orska (z lewej). Na zdjęciu z Joanną Karlik-Knocińską.
materiały prasowe

Projekt ruszył w 2015 r. Joanna Karlik-Knocińska od razu wiedziała, że chce go realizować z Anną Orską, którą ceni za kreatywność i wrażliwość, z jaką artystka tworzy biżuterię.

– Albo Orska, albo nikt! Wiedziałam, że jeśli mój pomysł jej się spodoba, jest szansa na wspólną realizację. Podczas pierwszego spotkania opowiedziałam Ani o idei tego projektu i całej filozofii Volvo – poczułam, że rozumiemy się bez słów. Chwilę później poszłyśmy do hali warsztatowej i drobiazgowo szukałyśmy elementów, które mogłyby zostać wykorzystane w produkcji biżuterii – wspomina.

Mówi, że nigdy nie zapomni spojrzeń techników i mechaników obserwujących dwie kobiety grzebiące w złomie w poszukiwaniu elementów, z których będą robiły biżuterię.

– Nie zniechęciło nas to, przeciwnie: rozwarstwiałyśmy większe elementy na mniejsze, a naszym oczom ukazywały się prawdziwe jubilerskie perełki – układy scalone, uszczelniacze, zawory, wiązki przewodów. Tak powstały pierwsze egzemplarze biżuterii, dosłownie kilka wisiorów i bransoletek, które mają dla mnie znaczenie sentymentalne. Są jak talizmany, amulety, bo czuję w nich siebie – opowiada Joanna Karlik-Knocińska.

Przez kilka lat nie mogła jednak znaleźć osoby, która wsparłaby je w kreatywnej komunikacji marketingowej.

– Okazało się, że moja córka jest w tym znakomita. Cenię w niej otwartość i artystyczne spojrzenie na biznes. Uczę się, jak postrzega świat najmłodsze pokolenie, i z pełnym przekonaniem przekazałam jej budowanie i zarządzanie marką pARTs – mówi właścicielka Volvo Firma Karlik.

Miłość do siebie

Rękodzieło:
Rękodzieło:
Każdy egzemplarz biżuterii pARTs jest unikatowy – nawet powtarzalne elementy delikatnie różnią się kształtem czy rozmiarem.
materiały prasowe

Aktualnie trwają prace nad nową kampanią pARTs #selflove. W ramach dyskusji społecznych zachęca ona do refleksji nad prawdziwością, nad tym, kim jesteśmy. To pomysł Julii Knocińskiej, która inspirowała się swoim jedenastoletnim doświadczeniem baletowym.

– Miałam duże kompleksy, ponieważ wymagania szkoły baletowej co do dyscypliny, a także wyglądu i wagi uczniów były ogromne. Ciągle mnie oceniano i wytykano. Jeśli ważyłam za dużo, musiałam tańczyć w tylnym rzędzie lub mogłam stracić rolę. Jeśli się komuś nie spodobałam, moim zadaniem było włączanie i wyłączanie muzyki podczas zawodów tanecznych i mimo doświadczenia nie było dla mnie miejsca w zespole. Kompleksy rosły: nie takie czoło, za niska, za chuda, nieproporcjonalna. Generalnie wszystko z moim ciałem było nie tak. To uczucie ciągłego odrzucania zostanie we mnie do końca życia… Dziś z takimi wyimaginowanymi standardami piękna stykamy się np. na Instagramie – dzieli się Julia Knocińska, która w projekcie pARTs odpowiada za stronę kreatywną.

Dlatego kampania #selflove stawia na autentyzm, stąd zdjęcia bez filtrów i poprawek – modelki mają tylko delikatny makijaż. Liczy się naga prawda.

– Zdarza się, że dzwonią do mnie koleżanki, które mówią, że muszą się odciąć od Instagrama, bo po całym dniu jego przeglądania wydaje się im, że coś jest z nimi nie tak. Ta kampania to swego rodzaju bunt, mój sprzeciw wobec tego, co się dzieje w mediach społecznościowych – mówi Julia Knocińska.

Selflove jest też częścią filozofii, którą matka i córka kierują się w pracy. Zainspirowały się lagom – skandynawską sztuką równowagi. To słowo oznacza: w sam raz, tyle, ile trzeba, akurat, nie za dużo, nie za mało. Istotna jest harmonia między życiem prywatnym i zawodowym, unikanie skrajności, docenianie tego, co wokół. Chodzi o to, by w nawale obowiązków służbowych nie zabrakło czasu na spotkanie z rodziną i bliskimi, na rozwijanie pasji. Umiar i równowaga to słowa klucze. Kolejnym tłem narracyjnym kampanii i całej biżuterii pARTs jest nurt mindfulness, któremu Julia Knocińska dużo zawdzięcza.

– Dzięki temu nurtowi i rozmowom z psychologami zaczęłam sobie uświadamiać, że jestem w porządku taka, jaka jestem. Może nie wyglądam tak, jakbym to sobie wymarzyła, ale nie oznacza to, że wyglądam źle czy coś jest ze mną nie tak. Cieszę się, że mogę go wyrazić w artystyczny sposób, który jest mi najbliższy – podkreśla.

Własne interpretacje

Metamorfoza:
Metamorfoza:
W kolekcji pARTs dostępna jest biżuteria zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Okazuje się, że ze zużytych bezpieczników, metalowych nakrętek i uszczelek, elektronicznych modułów, przewodów i wiązek elektrycznych pochodzących z różnych modeli aut Volvo mogą powstać piękne przedmioty.
materiały prasowe

Dziś nurt równowagi jest powinnością, nie tylko trendem. Według raportu Banku Światowego What a Waste 2.0 tworzymy już kilka miliardów ton odpadów rocznie. Do 2050 r. liczba ta ma wzrosnąć do 3,4 mld ton. Mieszkaniec Ameryki Północnej produkuje średnio 2 kg śmieci dziennie, Europy i Azji Środkowej – 1,2 kg, Ameryki Łacińskiej i Karaibów – 1 kg, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej – 800 g, Azji Południowej i Afryki Subsaharyjskiej – 0,5 kg. Jednocześnie tylko 13,5 proc. odpadów jest ponownie przetwarzane.

Upcykling ma bardzo szerokie zastosowanie ze względu na nasz konsumpcyjny styl życia. Biżuteria z części samochodowych wciąż jednak jest oryginalnym pomysłem, tak samo jak działania upcyklingowe firmy Adidas, która przerabia zużyte buty na… dywany. Mamy niewyobrażalne zasoby tworzyw i produktów, które warto wprowadzić do drugiego obiegu i nadać im sens. Anna Orska wskazuje na ważne kwestie środowiskowe, ale też na to, że klienci po prostu lubią, kiedy ich biżuteria ma jakieś znaczenie, kiedy opowiada historię. Noszą ją jak amulety i talizmany, identyfikują się z nią i nadpisują własne interpretacje.