Błękitne złoto

Karolina Guzińska
29-02-2008, 00:00

Kalejdoskop pejzaży: meandry jezior, rzek i strumieni, wyniosłe góry, rezerwaty natury, zabytki. We Francji.

Bogactwem tej ziemi jest woda. Nęci marzycieli, kuracjuszy i wielbicieli mocnych wrażeń.

Kalejdoskop pejzaży: meandry jezior, rzek i strumieni, wyniosłe góry, rezerwaty natury, zabytki. We Francji.

Pérouges — średniowieczna, kamienna perełka 30 km od Lyonu. Nakręcono tu mnóstwo filmów spod znaku płaszcza i szpady, m.in. francuską ekranizację „Trzech muszkieterów”. Obronna osada zastygła w czasie. Po brukowanych uliczkach spacerują damy w powłóczystych sukniach, paradują giermkowie i rycerze.

Cóż z tego, że to przebrani przewodnicy wycieczek? Tworzą atmosferę tego miejsca, podobnie jak pyszniące się na sklepowych wystawach repliki XIV-wiecznych strojów czy stylowe knajpki. Ostellerie du Vieux Pérouges, restauracja i hotel urządzony oryginalnymi meblami z XIII w., chlubi się, że w 1996 r. gościła Billa Clintona z małżonką. Specjalnością firmy są nalewki przyrządzane według kilkusetletnich receptur. Autentyzmem tchnie także ufortyfikowany gotycki kościół pod wezwaniem św. Marii Magdaleny — integralna część opasującego miasto podwójnego pierścienia murów.

Jak w bajce

Pośrodku rynku szumi Drzewo Wolności — lipa zasadzona w 1792 r., podczas wielkiej rewolucji francuskiej. Turyści spacerują po Pérouges jak w transie, chłonąc opowieści przewodnika. Jak chce legenda, w XI w. gród założyli uchodźcy z włoskiej Perugii (oba miasta mają to samo godło: złotego smoka). W XIII w. spalono w Pérouges trzy czarownice i wymierzano wyrafinowaną karę za zdradę małżeńską — niewierną parę na golasa pędzono ulicami.

Ludziom chyba dobrze się tu żyło, bo Pérouges — jak to osada na szlaku handlowym — przyciągało kupców i rzemieślników. Najstarsze z zachowanych budowli datują się na XII w., ale najwięcej pochodzi z XV stulecia — wtedy Pérouges prosperowało najlepiej, co zawdzięcza ówczesnemu księciu Sabaudii, który zwolnił je z podatku na 20 lat. W 1910 r. podupadłym miastem zainteresował się dziennikarz Anthelme Thibaut, wszczynając kampanię na rzecz ocalenia Pérouges. Wciąż działa założony wówczas komitet ochrony miasta, a część ludności nadal mieszka na specjalnych warunkach — wynajmuje domy na 90 lat, nie płacąc czynszu, tylko dbając o ich stan. Ale ci, których przodkowie kupili zrujnowaną nieruchomość za franka, mogą ją teraz sprzedać za 3 mln euro.

Z murów miejskich widać szczyt Mont Blanc (4807 m n.p.m.). Od Pérouges dzielą go trzy godziny jazdy samochodem. U stóp góry przycupnęła stylowa narciarska wioska Megeve — najbardziej elegancki ośrodek sportów zimowych w Górnej Sabaudii (jedna z krain historycznych w regionie Rodan-Alpy). Znakomita mieszanka autentyczności (drewniana, górska zabudowa) i luksusu czyni Megeve miejscem niezmiennie modnym wśród wyższych sfer.

Kaprys baronowej

Stację założyła w 1920 r. baronowa Noémie de Rothschild. Zakochana w szwaj-carskim kurorcie St. Mauritz, chciała mieć podobne miejsce we Francji. I zainwestowała w hotel Chalet du Mont d’Arbois. Rothschildowie wciąż mają w Megeve hotel, kilka restauracji i domów do wynajęcia. W marcu baronowa Nadine organizuje turniej golfowy na śniegu (panowie grają czarnymi piłkami, panie — różowymi), a w styczniu — snow polo.

Megeve proponuje 169 km tras zjazdowych na wysokości od 1100 do 2350 m n.p.m. Daje też okazję przyjrzenia się imponującemu masywowi Mont Blanc. Pobliskie maleńkie lotnisko za 100 euro organizuje przeloty nad szczytem. Samolocik mieszczący trzech pasażerów i pilota zabiera chętnych w półgodzinną podróż, by napaśli oczy szarością ostrych skał, bielą wiecznych śniegów, jęzorami lodowców i szczytami tonącymi w chmurach.

Ogrody zmysłów

Miłośnicy przyrody docenią symbiozę z naturą, w jakiej trwają Sabaudczycy. Mogą zwiedzić Ekomuzeum w Sévrier, obrazujące proste życie XIX-wiecznych wiosek, albo zamieszkać w pensjonacie Catherine Martinese w dolinie Bellevaux. Gospodyni wspólnie z gośćmi piecze ciasto, wyrabia sery i konfitury. Po obejściu spacerują kudłate kozy ginącej rasy sabaudzkiej i osiołki towarzyszące turystom w górskich wędrówkach (niosą kosze piknikowe). Równie nietypowy adres to oberża Auberge du Moulin de Lére w kilkusetletnim młynie. Gospodarze urządzają pokazy mielenia mąki i hodują pstrągi w potoku. Blisko natury pozostaje też 800 mieszkańców 700-letniego miasteczka Yvoire, skrytego za średniowiecznymi murami nad brzegiem Jeziora Lemańskiego. To ogród tonący w kwiatach. Kompozycje z begonii, geranium i innych roślin wylewają się z okien, zwisają z balkonów, oplatają fasady domów, zdobią ulice. Wprawdzie królująca nad miasteczkiem siedziba rodu d’Yvoire nie otwiera podwoi, lecz można zwiedzić zamkowy Ogród Pięciu Zmysłów — odrestaurowany ogród kuchenny z 1652 r.

Z Yvoire kursują statki na szwajcarski brzeg jeziora. Można popłynąć do Lozanny lub Genewy albo zejść z pokładu w słynnym francuskim uzdrowisku Evian. Tutejsza woda to tylko jeden z 30 gatunków mineralnej produkowanej w regionie, w którym bije ponad dwieście źródeł.

Zwiedzanie zakładów butelkujących wodę, wizyty w barach wodnych (degustuje się ją niczym wino), tematyczne rejsy po rzekach i jeziorach (np. romantyczne z kolacją czy wzdłuż winnic) — to kolejne atrakcje regionu słynącego ze sportów wodnych, hoteli na barkach i uzdrowisk z leczniczymi wodami mineralnymi: siarczkowymi i magnezowymi.

Alpejska Wenecja

Jedno z najstarszych uzdrowisk — Aix-les-Bains — przegląda się w wodach jeziora Bourget. Leczy się tu m.in. reumatyzm. W mieście uważanym za najromantyczniejsze we Francji szukali natchnienia XIX-wieczni malarze i poeci. Ale to inny ośrodek zyskał sławę Wenecji Alp francuskich — Annecy nad jeziorem Annecy, wciśnięte między strome skarpy masywu Bauges a łagodne zbocza Aravis.

Starówka to miejsce magiczne — opasana kamiennym murem plątanina wąskich uliczek, wysepek, mostków i kanałów, z górującą nad całością gotycką twierdzą.

Okolice Annecy kryją cud natury: Les Gorges du Fier, skalisty przełom rzeki Fier. Olbrzymi kanion wyrzeźbiony przez lodowiec 20 mln lat temu. Trzystumetrowej długości kładka uczepiona monumentalnej skalnej ściany tworzy galerię pozwalającą podziwiać potęgę żywiołu. Groźne piękno tego widoku wzmaga apetyt na życie — warto go zaspokoić nad wspólną miską gorącego fondue: potrawy z płynnego żółtego sera z dodatkiem wina. Je się ją, maczając w smakowitej masie kawałki pieczywa. Pożywne fondue daje siłę do dalszego odkrywania krainy błękitnego złota, jak nazywany jest region Rodan-Alpy. n

Zabawy na śniegu

- Region Rodan-Alpy leży w południowo-wschodniej Francji, przy granicy ze Szwajcarią i Włochami. Jego stolicą jest Lyon, a nazwa wywodzi się od głównej rzeki — Rodanu oraz łańcucha górskiego Alp. Pozostaje największym obszarem narciarskim świata, ze 180 stacjami i 18 połączonymi ze sobą terenami narciarskimi (5,8 tys. km tras). Niektóre z tutejszych stacji, np. Megeve, Chamonix, Val d’Isere czy Courchevel, zyskały międzynarodową sławę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Błękitne złoto