Bliski Wschód w szoku, Zachód w niepokoju

opublikowano: 03-01-2020, 14:18

Jeszcze nigdy Amerykanie nie zabili kluczowego członka rządu państwa, z którym nie byli w stanie wojny. Obawy o wielką wojnę wydają się jednak przesadzone.

Dziś około 2 w nocy czasu polskiego amerykański dron zrzucił cztery rakiety na międzynarodowe lotnisko w Bagdadzie. Trzy z nich chybiły celu, ale jedna trafiła w formującą się kolumnę samochodów odjeżdżającą z terminala dla VIP-ów. Trafiony samochód miał na pokładzie generała Ghasema Solejmaniego, dowódcę irańskich sił specjalnych Ghods.

Żeby pojąć znaczenie tej postaci dla Iranu, trzeba najpierw zrozumieć, czym jest organizacja, którą kierował Solejmani. Ghods to instytucja w założeniach zbliżona do CIA. Jej celem jest prowadzenie działań wojskowych poza granicami Iranu w taki sposób, aby "szerzyć islamską rewolucję" i zwiększać wpływy Persów.

Kto jest kim na Bliskim Wschodzie? 

Iran to czołowy przedstawiciel jednego z dwóch głównych odłamów Islamu, zwanego szyizmem. Już od śmierci proroka Mahometa w 632 r. muzułmanie toczą spór o "prawowitych" spadkobierców jego spuścizny, jednak wojny religijne nasiliły się dopiero w 1922 r., gdy Zachód po rozpadzie Imperium Osmańskiego  podzielił region na państwa, ustalił ich granice i narzucił rządzących, często reprezentujących religijne mniejszości.

Po wielu przewrotach i nagłych zmianach sojuszy dziś wyraźnie zarysowały się granice sporu - Iran jest dominującą siłą szyitów, którzy choć są mniejszością w regionie, to jednak z pomocą Iranu kontrolują takie kraje jak Syria, Irak, Libia czy Jemen. Oprócz tego Palestyńczycy także wyznają szyicką odmianę Islamu, dlatego Iran od lat deklaruje chęć "zagłady Izraela" i ustanowienia niepodległej Palestyny z nadzieją, że wówczas nowo powstałe państwo znajdzie się pod wpływem Iranu, poszerzając jego wpływy. Rolą Solejmaniego było właśnie utrzymywanie dobrych relacji z szyickimi stronnictwami w wymienionych państwach. Niektóre z nich, takie jak Hamas czy Hezbollah, są powszechnie znanymi organizacjami oznaczonymi jako terrorystyczne przez USA i Unię Europejską. Hezbollah odpowiedzialny jest za krwawe zamachy terrorystyczne, ale także za drugą wojnę libańską z Izraelem. Brał też udział, na wyraźne polecenie Solejmaniego, w wojnie domowej w Syrii, pomagając Basharowi Al-Assadowi zachować władzę mimo sprzeciwu zachodniej koalicji. Warto także pamiętać, że w piątkowym ataku oprócz Solejmaniego zginął Abu Mahdi al-Muhandis, lider irackiej proirańskiej frakcji politycznej Siły Mobilizacji Ludowej. Al-Muhandis pofatygował się bowiem osobiście na lotnisko, by powitać Solejmaniego, co tylko dowodzi, jak ważną osobistością był irański dowódca. 

Po drugiej strony tej świętej wojny znajduje się świat sunnicki na czele z Arabią Saudyjską. Sunnici stanowią większość niemal we wszystkich krajach regionu. Choć reprezentują bardziej fundamentalne, konserwatywne skrzydło tej religii, to od kilkunastu lat współpracują z Zachodem, w szczególności ze Stanami Zjednoczonymi. W ostatnich latach zaś, w wyniku typowego dla Bliskiego Wschodu pragmatyzmu, w obliczu ideologicznej wojny kraje sunnickie nawiązały współpracę z dotychczasowym odwiecznym wrogiem, czyli Izraelem. Wszystko po to, by stawić czoła rosnącemu w siłę Iranowi, produkującemu własną bombę atomową. 

Czym się zajmował Solejmani?

Dowódca był dla Iranu osobą szczególną, na tyle ważną, że Izrael i USA przez wiele lat powstrzymywały się przed próbami zamordowania go w obawie przed wybuchem chaosu w Teheranie. Blisko przyjaźnił się z naczelnym przywódcą Ajatollahem Chameneim, który nazwał swego czasu Solejmaniego "żywym męczennikiem rewolucji", co w nowomowie irańskiego reżimu jest najwyższym wyróżnieniem. Ze względu więc na stanowisko w podległej bezpośrednio przywódcy armii oraz osobiste relacje z nim Solejmani nie był tylko wojskowym dowódcą, lecz człowiekiem numer dwa w państwie. 

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Jego zabójstwo jest niejako zwieńczeniem rosnących w ostatnich latach napięć na linii USA - Iran. Najpierw Donald Trump wycofał się z porozumienia atomowego wynegocjowanego przez poprzednią administrację i wprowadził bardzo dotkliwe dla Persów sankcje. W ostatnich latach Biały Dom dawał zielone światło Izraelowi na bombardowanie irańskich celów w Syrii, a także zbroił Arabię Saudyjską by zwalczać Iran w krwawej "wojnie zastępczej" bliskowschodnich potęg w Jemenie. W ostatnich dniach natomiast Iran wspierał protesty przeciwko USA, które zaowocowały szturmem na amerykańską ambasadę w Bagdadzie w Sylwestra.

Czy grozi nam wojna? 

Zgładzenie Solejmaniego jest szokiem dla całego Bliskiego Wschodu porównywalnym z całą Arabską Wiosną. Arabskie i izraelskie media nie mówią dziś o niczym innym, a świat zastanawia się, co dalej, bo nigdy wcześniej nawet USA, największe mocarstwo świata, nie odważyło się podnieść ręki na tak ważną postać tak ważnego kraju w regionie. 

Eksperci uspokajają jednak, że otwarta wojna nie leży w interesie żadnej ze stron. Twierdzi tak m.in. Ian Bremmer, jeden z najbardziej szanowanych analityków polityki zagranicznej w USA. Rynki ropy naftowej zareagowały nerwowo, szczególnie te w USA. Cena za baryłkę ropy wzrosła o ok. 3,5 proc. Warto bowiem pamiętać, że Iran jest nie tylko jednym z czołowych producentów ropy, ale także kontroluje cieśninę Ormuz, przez którą codziennie przepływa ok. 20 proc. ogólnoświatowego transportu tego surowca. Najważniejsze giełdy zareagowały jednak dużo spokojniej - Dow Jones i Nasdaq tracą ok. 0,8 proc., a londyńska FTSE 100 notuje dziś nawet nieznaczny wzrost. 

Mimo małego prawdopodobieństwa wojny Iran musi jednak odpowiedzieć, co już zasygnalizował. Javad Zarif, minister spraw zagranicznych Iranu, powiedział, że w tej sytuacji nie ma miejsca na język dyplomacji, a jedynie język zemsty. Jakie są więc prawdopodobne cele odwetowe? Przede wszystkim należy podkreślić, że niezwykle mało prawdopodobne są ataki terrorystyczne na Europę, w tym Polskę, która niedawno organizowała amerykański, antyirański szczyt sunnicki. Według ekspertów Iran uderzy prawdopodobnie w amerykańskie bazy wojskowe, które znaleźć można na całym Bliskim Wschodzie. Innym potencjalnym celem ataków są zachodnie transporty ropy przez cieśninę Ormuz i Izrael (albo bezpośrednio, albo przez Hezbollah). Wszystkie te dywagacje obarczone są jednak błędem wynikającym z braku precedensu - nic podobnego dotychczas się nie zdarzyło, więc trudno przewidzieć, jak zareaguje wierchuszka irańskiego reżimu.

Czy to szok, który może doprowadzić do gospodarczego krachu? 

Raczej nie. Wpływ konfliktu na światową gospodarkę będzie ograniczony. Od 1973 r., a więc globalnego kryzysu wywołanego nagłymi podwyżkami cen ropy przez OPEC, świat nie tylko zdywersyfikował źródła dostaw tego surowca, ale także źródła energii. Dodatkowo amerykańskie sankcje skutecznie zniechęciły większość unijnych firm do kupowania irańskiej ropy. Warto także pamiętać, że konflikt na linii USA - Iran trwa od dłuższego czasu, nie jest więc zagrożeniem nagłym i nowym, a właśnie nowe wydarzenia najczęściej bywają źródłem szoku, którego skutki mogą być bolesne dla gospodarki. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy