Blitzkrieg na oczach bezradnego świata

opublikowano: 19-03-2014, 00:00

Spodziewana wkrótce triumfalna wizyta cara w „zawsze wiernym” Sewastopolu będzie odpowiednikiem wjazdu Führera do „zawsze wiernego” Danzig…

W okresie minionych dwóch dekad przebywałem na Krymie kilkakrotnie, kiedyś m.in. na polsko-ukraińskim szczycie gospodarczym w Jałcie. I przez wszystkie lata nie drgnęło moje przeświadczenie, że co prawda wszędzie wiszą niebiesko-żółte flagi Ukrainy, ale realnie, w relacjach nie tylko biznesowych, lecz po prostu ulicznych, w kontaktach ze zwykłymi ludźmi — to czysta Rosja, kontrastująca z Ukrainą zachodnią. Nie sądzę, żeby inne wrażenia wywoziły z Krymu rzesze Polaków, którzy odwiedzali półwysep turystycznie. Przypomnienie tej prawdy jest konieczne przy analizowaniu tego, co się w ostatnich dniach stało.

FOT. Bloomberg
FOT. Bloomberg
None
None

Zabór Krymu przez Rosję zasadnie porównywany jest z Anschlussem, czyli „połączeniem” III Rzeszy z Austrią. Istnieją jednak subtelne różnice — w Austrii rozpisane zostało na 13 marca 1938 r. uczciwe referendum, ale niepewny wyniku Adolf Hitler uprzedził je zbrojnym zajęciem Wiednia 12 marca.

Władimir Putin, który od czasu służby na placówce KGB w Dreźnie zafascynowany jest niemieckimi wzorcami, wyciągnął pragmatyczne wnioski i odwrócił kolejność — najpierw urządził 16 marca 2014 krymskie referendum z wynikiem oczywistym, dzień później uznał „niepodległość” półwyspu, a 18 marca wchłonął Krym w granice Rosji.

Uwzględniając tempo, był to nie tyle Anschluss, ile Blitzkrieg. Wtorkowa triumfalna mowa Władimira Putina oraz pieczętujące los Krymu posiedzenie Zgromadzenia Federalnego na Kremlu wywoływało zaś skojarzenia z wchłonięciem Gdańska przez III Rzeszę we wrześniu 1939 r. Spodziewana wkrótce triumfalna wizyta cara w „zawsze wiernym” Sewastopolu będzie odpowiednikiem wjazdu Führera do „zawsze wiernego” Danzig…

Świat jest tą imperialną arogancją równie zaszokowany, co bezradny. Bardzo silne związki energetyczne Rosji z Europą już nie tylko naszą, lecz zachodnią blokują jakiekolwiek poważniejsze ruchy. Z ograniczonych sankcji amerykańskich czy unijnych w Moskwie się śmieją. Z Radą Bezpieczeństwa ONZ nic się zrobić nie da, ale bolesnym uderzeniem bezpośrednio we wszechwładnego cara Władimira Putina byłoby usunięcie Rosji z elitarnej grupy G8 i zesłanie jej do G20. Również Rada Europy mogłaby zawiesić członkostwo Rosji i zdjąć jej flagę z masztu w Strasburgu. Byłyby to jedynie gesty, ale trudno się spodziewać, by społeczność międzynarodowa zdobyła się choćby na tyle…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane