Aby tak było, ceny szlachetnego metalu powinny się cechować stałą ujemną korelacją z akcjami. W praktyce ten warunek nie jest spełniony. Czasem korelacja faktycznie jest ujemna (tak było np. w trakcie krachu w 2011 r. — wtedy złoto rzeczywiście wydawało się bezpieczną przystanią), ale czasem jest dodatnia (ceny złota i akcji poruszają się w podobnych kierunkach) lub w ogóle nie widać żadnego związku.

W tym roku korelacja między polskimi akcjami (WIG) a złotem (wyrażonym w dolarze) jest wyraźnie dodatnia (+0,60). Oba aktywa są na minusach, jeśli chodzi o stopę zwrotu liczoną od początku roku. Kolejną ciekawostką jest fakt, że również na rynku złota — podobnie jak na GPW — nastroje inwestorów są już dość ponure. Z danych CFTC (US Commodity Futures Trading Commission) wynika, że duzi spekulanci otworzyli ostatnio tak wiele krótkich pozycji w kontraktach na złoto (pozwalających zarabiać na spadku cen), że ich liczba i wartość przerosły już nieco długie pozycje (obstawiające wzrost cen).
To wyjątkowo nietypowa sytuacja. Historycznie z pojawieniem się nadwyżki krótkich pozycji mieliśmy do czynienia w połowie 2015 r. Tzw. twarde dno nie ukształtowało się wtedy od razu, lecz pod koniec drugiego półrocza tamtego roku (w tzw. międzyczasie nadwyżka krótkich pozycji urosła jeszcze bardziej), zaś pierwsza połowa 2016 r. przyniosła gwałtowny wystrzał cen w górę. Kto wie, czy tamten scenariusz nie stanowi też podpowiedzi na drugie półrocze bieżącego roku. © Ⓟ