Bliżej surowcowej koalicji

Adam Sofuł
opublikowano: 16-12-2008, 00:00

Jest hasło, jest i odzew. Ledwie w ubiegłym tygodniu prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew napomknął, że nie wyklucza przystąpienia swojego kraju do OPEC, już przewodniczący OPEC, algierski minister energetyki, z zadowoleniem tę propozycję przyjmuje. Intencje Rosji są oczywiste i prezydent Miedwiediew wyłożył je bez ogródek: "Musimy się bronić także w dziedzinie ropy i gazu — to podstawa naszych dochodów". Innymi słowy, jeśli cena ropy i gazu spadnie, Rosja ma kłopoty.

Poprzedni okres taniej ropy w latach 80. zakończył się porażką w wyścigu zbrojeń, klęską w zimnej wojnie i rozpadem Związku Radzieckiego. Nie można się więc dziwić, że tania ropa kojarzy się temu krajowi jednoznacznie źle i że stara się on zapewnić sobie maksymalny wpływ na poziom cen surowców energetycznych. Pod zdaniem, że ropa i gaz to podstawa krajowych dochodów, może się z czystym sumieniem podpisać większość państw OPEC. Wspólnota interesów jest więc oczywista.

Rosja uczestniczy też w rozmowach na temat powołania gazowego odpowiednika OPEC. I niewykluczone, że już wkrótce będzie bliżej utworzenia surowcowej koalicji niż Unia Europejska wypracowania zasad solidarności energetycznej. Dotychczas pocieszaliśmy się, że UE jako całość jest tak ważnym odbiorcą surowców energetycznych, że w negocjacjach z Rosją może być w miarę równorzędnym partnerem. Przy Rosji jako części OPEC (i gazowego odpowiedniego odpowiednika tej organizacji) ta równowaga nie będzie już tak oczywista.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane