Blue chipy powinny podciągnąć rynek

Marek Knitter
opublikowano: 2003-05-05 00:00

Zdaniem Mirosława Saja, maklera BM BISE, kontrakty futures na WIG20, które wyprzedzają zachowanie rynku akcji, ciągle utrzymują tzw. dodatnią bazę w porównaniu z wartością indeksu. Oznacza to, że gracze spodziewają się w najbliższym czasie wzrostów.

— Za sprawą TP SA, PKN i zapewne KGHM, przy wyhamowaniu spadków przez banki rynek może ruszyć w górę. Na pewno trzeba liczyć się ze wzrostem wyceny firm budowlanych, zwłaszcza tych, które mają szansę na kontrakty w Iraku — prognozuje Mirosław Saj.

Miniony tydzień upłynął pod znakiem przedświątecznej stagnacji. Giełda w dalszym ciągu zachowywała się stabilnie. Wyjątkiem była środowa sesja, kiedy to nastąpiła gwałtowna przecena większości walorów, mimo kolejnych wzrostowych notowań na zachodnich parkietach. Taka paniczna wyprzedaż akcji jest charakterystyczna dla końcowej fazy spadków.

— Z perspektywy byka sytuacja na naszym parkiecie nie wygląda ciekawie. Na giełdach światowych w ubiegłym tygodniu dominowały wzrosty. Poza parkietem w Tokio, gdzie indeks Nikkei tradycyjnie zachowywał się najgorzej spośród największych światowych wskaźników, notując ponad 20-letnie minimum. Na naszym rynku każde podbicie indeksu do góry kończyło się niepowodzeniem — podsumowuje makler BM BISE.

W opinii Mirosława Saja, zgodnie z tradycją, w sytuacji tak zwanego zawieszenia rynku, kiedy panuje duża niepewność, najlepiej zachowują się spółki małe i średnie, o dobrych podstawach fundamentalnych. Zachodni kapitał poprzez swoje nerwowe ruchy w dużych, najbardziej płynnych spółkach, doprowadza do niezrozumiałych zachowań kursów tych akcji.

— Najlepszym przykładem może być KGHM, gdzie zachodni kapitał mocno kupował akcje spółki w okolicach 13 zł. Po kilku sesjach, po opublikowaniu wiadomości o toczącym się sporze kombinatu z izbą skarbową o niezapłacony podatek, akcje zaczęły gwałtownie spadać w okolice 11,30 zł. Na taką okazję z kolei czekały fundusze emerytalne, które zaczęły skupować mocno przecenione walory spółki miedziowej — mówi Mirosław Saj.

Jego zdaniem, fundusze mają nadzieję, że za kilka sesji ten sam zachodni kapitał, który doprowadził do przeceny, odkupi akcje, ale już po wyższych cenach.

W tym tygodniu makler BM BISE nie spodziewa się znacznych zmian. Inwestorzy powinni jednak zwrócić szczególną uwagę na akcje TP SA i PKN, które wspólnie z miedziową spółką mogą wpłynąć na wzrost całego indeksu WIG20.

— Wspomniane spółki zaczęły już w ubiegłym tygodniu zyskiwać na wartości, przy wciąż niesłabnącym popycie. Telekomunikacji Polskiej dodatkowo pomogła rekomendacja HSBC, zalecająca zachodnim inwestorom zwiększać udział w TP SA kosztem Ceskiego Telekomu. Wzrost akcji obu polskich blue chipów odbywa się na razie kosztem sektora bankowego, z którego wycofują się inwestorzy w obawie o słabsze wyniki tej branży. Istnieje jednak duża szansa, że przy wyhamowaniu spadków w tym tygodniu przez banki, WIG20 może ruszyć w górę — uważa Mirosław Saj.

Gracze powinni liczyć się ze wzrostem firm budowlanych. Natomiast korekty notowań należy oczekiwać na akcjach firm farmaceutycznych, które bardzo dużo w ostatnim czasie zyskały.

Inwestorzy powinni w najbliższym czasie unikać angażowania większych środków w akcje banków. Słabe wyniki kwartalne Kredyt Banku czy Millennium mogą być zwiastunem trwalszego pogorszenia koniunktury w tym sektorze.

Argumentów przemawiających za wzrostem głównych indeksów jest jednak coraz więcej.

— Po pierwsze, pesymizm na rynku jest coraz bardziej przytłaczający, analitycy zaczynają się licytować, jak nisko mogą spaść indeksy. Po drugie, baza na futures na WIG20 jest ciągle dodatnia, co przy dużej liczbie otwartych pozycji wygląda obiecująco. To nie oznacza oczywiście, że rynek zaraz zacznie rosnąć, ale z całą pewnością daje nadzieje na trwałe wzrosty w tym kwartale. Kropkę nad „i” powinno dać czerwcowe „tak” dla Unii i bliski wygaśnięcia futures na WIG20 (20 czerwca) — dodaje Mirosław Saj.