Blue Media chcą zarobić na kokosie

Dorota Wojnar
opublikowano: 2008-02-13 00:00

Blue Media, tegoroczna Gazela Biznesu z trzeciego miejsca na liście ogólnopolskiej, uruchomiła portal Kokos.pl.

Blue Media, tegoroczna Gazela Biznesu z trzeciego miejsca na liście ogólnopolskiej, uruchomiła portal Kokos.pl.

Serwis pozwala osobom fizycznym na udzielanie pożyczek bez pośrednictwa instytucji finansowych, czyli np. banków. Kokos.pl to pierwszy w Polsce portal typu social lending, czyli serwis pożyczek społecznościowych.

Pomysł został zaczerpnięty z krajów, gdzie social lending działa od kilku lat. Trzy lata temu uruchomiono brytyjski serwis Zopa, później amerykański Prosper. Podobne portale działają też m.in. w Szwecji, Francji i we Włoszech.

— W pierwszym roku działalności Prosper obsłużył 30 mln USD pożyczek. Wartość światowego rynku social lending oceniana jest na 159 mld USD — mówi Sebastian Wojdył, pomysłodawca i kierownik zespołu Kokos.pl.

Procedura kontrolna

Blue Media, czyli właściciel serwisu, zarabiają na prowizji 0,5 proc. wartości transakcji od pożyczkobiorcy (przy każdej spłacie) i 0,5 proc. od inwestora (po całkowitej spłacie pożyczki).

Żeby stać się użytkownikiem, trzeba się zarejestrować. Weryfikacja pożyczkobiorcy odbywa się poprzez kontrolny przelew jednego złotego na konto Kokos.pl.

— Dane podane przez pożyczkobiorcę muszą się zgadzać z danymi na przelewie. W ten sposób sprawdzamy, czy użytkownik jest właścicielem konta, na które zostanie przekazana pożyczka — zapewnia Sebastian Wojdył.

Użytkownik jest też sprawdzany przez biuro informacji gospodarczej InfoMonitor i Biuro Informacji Kredytowej. Dane o ewentualnych długach są udostępniane chętnym do udzielenia pożyczki inwestorom, ale bez podawania imienia, nazwiska i adresu użytkownika. Pełne dane widoczne są dopiero po zawarciu umowy.

Podzielone ryzyko

Na razie można maksymalnie pożyczyć 1 tys. zł, jednak najwyżej 500 zł od jednego inwestora. Minimalna suma to 50 zł.

— W ten sposób ryzyko rozkłada się na więcej osób. Dodatkowo w ciągu 2 tygodni chcemy umożliwić ubezpieczenie transakcji, a w ciągu miesiąca zamierzamy zacząć współpracę z firmą windykacyjną, której będzie można sprzedać wierzytelność —dodaje pomysłodawca serwisu.

Istnieją dwie możliwości: „pożycz teraz” i aukcja. Za każdym razem pożyczkobiorca określa, jaką kwotę chce pożyczyć, na jaki procent i okres. Serwis rozsyła informację do inwestorów pasujących do tych warunków. Ci decydują, czy chcą zaufać pożyczkobiorcy. Po zawarciu umowy serwis prowadzi proces rozliczeń i pilnuje harmonogramu spłat.

— Najmniejszy zwrot z inwestycji ustaliliśmy na maksymalnym poziomie ofert lokat bankowych — 7 proc. Maksymalny zwrot na poziomie 26 proc. — mówi Wojdył.