BMW 325 ti. szybkie auto dla amatora

Krzysztof Kluska
opublikowano: 2002-08-02 00:00

Marka BMW, choć obecna na krajowych drogach od wielu lat, budzi ambiwalentne uczucia. Z jednej strony na podziw zasługuje solidność i jakość. Z drugiej zniechęca fakt, że BMW stało się ulubioną marką reprezentantów, nazwijmy to delikatnie, szarej strefy. Nawet szefowie koncernu z Bawarii myślą o sposobie skutecznej zmiany tego wizerunku. Samochód ma przede wszystkim jeździć i właśnie pod tym kątem ocenialiśmy jedno z najmniejszych aut niemieckiego koncernu — compactowe coupe 325 ti.

Auto spełnia wymagania stawiane reprezentantom klasy sport. Zwarta, krótka sylwetka nie pozostawia wątpliwości, z jakim pojazdem mamy do czynienia. Przód auta zdobią charakterystyczny dla marki wlot powietrza oraz okrągłe reflektory. Poprzednie, prostokątne lampy, według niektórych prezentowały się ładniej, jednak moda ma swoje prawa. Tył samochodu praktycznie nie istnieje. Tylna szyba przechodzi bezpośrednio w pionową klapę bagażnika. Przeźroczyste lampy przywodzą skojarzenie z tyłem Lexusa IS. Bardziej konserwatywni popatrzą i westchną, a motoryzacyjna młodzież łasa na nowości dość szybko zaakceptuje i pewnie polubi. Plus dla stylistów.

O ile ocena wyglądu zależy w dużej mierze od gustu, o tyle wnętrze współczesnego samochodu musi utrzymywać pewne standardy, szczególnie jeśli auto aspiruje do najwyższego segmentu i ma adekwatnie do aspiracji wysoką cenę. Pod tym względem jednak nowe BMW rozczarowuje. Przestrzeni auto ma tyle, ile jest w stanie zaoferować sportowe coupe i nikt nie powinien mieć o to pretensji do konstruktorów. Dla rodzin stworzyli oni przecież auta z serii 5. Pasażerowie z przednich siedzeń w 325 ti. nie mają powodów do narzekań, jednak tym z tyłu brakuje miejsca na nogi.

Zdecydowanie lepsze mogłoby być wyposażenie. Niby bogato, a jednak biednie. Niezła skóra na siedzeniach to nie wszystko. Wystarczyłby dobry welur, ale za to przydałaby się elektryczna regulacja ustawienia foteli. Zamiast drewna na kierownicy można było pomyśleć o automacie w sterowniku do szyby pasażera, który dostępny jest już w samochodach klasy C.

Plusem kokpitu jest dobre rozmieszczenie wszystkich przyrządów i czytelność deski rozdzielczej. Oczywiście, nie zabrakło klimatyzacji oraz kompletu poduszek powietrznych. Konstruktorzy BMW powinni jednak sprawdzić, co przez standardowe wyposażenie, które ma spory wpływ na decyzję o zakupie, rozumie konkurencja.

A teraz o tym, co samochód potrafi na drodze. Testowany egzemplarz wyposażono w silnik o pojemności 2,5 litra, dysponujący mocą prawie 190 KM i momentem obrotowym 245 Nm. Kierowcy lubiący ostrą jazdę nie powinni narzekać. Samochód przyspiesza od 0 do 100 km/h w nieco ponad 7 s. Maksymalna prędkość, do jakiej można rozpędzić 325 compact, to 235 km/h. Naprawdę sporo, szczególnie że samochód jest nieduży. Niewielkie gabaryty auta i dobrze umieszczony środek ciężkości sprawiają, że auto trzyma się drogi jak przyklejone. Nawet w ciasnych zakrętach kierowca nie ma problemów z utrzymaniem toru jazdy. Na wszelki wypadek auto wyposażono w system DSC (Dynamic Stability Control), który pomoże kierowcy, jeśli przesadzi z prędkością. System pomaga w utrzymaniu pojazdu na obranym torze jazdy i w przypadku bocznego poślizgu zmniejsza moc przenoszoną na koła ułatwiając wyjście z opresji.

Biorąc pod uwagę osiągi nie należy się dziwić apetytowi BMW na paliwo. Samochód w mieście średnio spala około 13,5 litra na 100 km. Niemało, ale coś za coś. Komu można polecić ten samochód? Na pewno kierowcom lubiącym ostrą jazdę, a mniejszą wagę przywiązującym do wyposażenia i komfortu. Ewentualnie wiernym fanom marki. Problemem może być tylko cena — ponad 120 tys. zł. Jeśli jednak konstruktorzy popracują nad wyposażeniem, to oferta bawarskiego koncernu może okazać się naprawdę atrakcyjna.