Bogdanka - nielubiana, niechciana... kopalnia

Kazimierz Krupa
09-10-2003, 00:00

Bogdanka, to — w staropolszczyźnie — wybrana, ukochana, kobieta. Ot, jak nie przymierzając, Danuśka dla Zbyszka w „Krzyżakach”, albo Hajduczek dla Małego Rycerza w „Trylogii”. Współcześnie to licząca nieco ponad 300 mieszkańców wieś we wschodniej części województwa lubelskiego, na Równinie Łęczyńsko-Włodawskiej, w Lubelskim Zagłębiu Węglowym gdzie w 1982 roku uruchomiono kopalnię węgla. To także Kopalnia Węgla Kamiennego, która — wbrew wszystkiemu — od zawsze, do niedawna jako jedyna, a obecnie jako jedna z nielicznych, była i jest rentowna.

Ale mimo to, a może właśnie dlatego, nigdy nie była ona ukochana, a tym bardziej wybrana. Prywatyzacja Bogdanki to prawdziwie „niekończąca się historia”. Już ponad trzy lata temu miała ona być notowana na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Sam, z racji przygotowań do tego procesu, miałem niepowtarzalną okazję zjechać kilkaset metrów pod ziemię i zwiedzać rozległe chodniki pełne czarnego złota. Nic z tych planów nie wyszło, podobnie jak z wielu kolejnych projektów sprywatyzowania perły w koronie polskiego górnictwa. Mimo to z kopalni utrzymuje się cały region, a nawet drużyna piłkarska liderująca polskiej ekstraklasie.

Teraz jest kolejny pomysł na „zagospodarowanie Bogdanki”. Ale w czym jest on lepszy od poprzednich i dlaczego nie miałby, ich śladem, trafić do kosza? Tego nie wiemy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Bogdanka - nielubiana, niechciana... kopalnia