- Spółka po raz pierwszy w swojej giełdowej historii wyraźnie rozczarowuje
wynikami. W 1 kw. 2011 r. , wypracowała przychody na poziomie 310
mln zł, co pozwoliło osiągnąć EBITDA w
wysokości 78 mln zł i zysk
netto równy 36 mln zł. W naszych prognozach oczekiwaliśmy
odpowiednio: 301,
113 i 61 mln zł. Zgodne z naszymi szacunkami jest tylko to, że wydobycie
w
kwartale obniżyło się do 1,322 mln ton (prognoza 1,33 mln ton) z 1,4 mln
ton przed rokiem. To efekt
braku wydobycia kompleksem strugowym. W dalszej
części sprawozdania już tylko negatywne
zaskoczenia - podkreśla Michał
Marczak.
Analityk zwraca uwagę, że wyższe przychody spółka osiągnęła sprzedając niemal do zera zapasy węgla (spadek do 17 tys. ton z 137,6 tys. na koniec grudnia 2010. Pozwoliło to na utrzymanie sprzedaży na poziomie nawet o 5,2% wyższym niż w 1 kw. 2010, ale jednostkowa cena sprzedaż okazała się bardzo niska i wyniosła zaledwie 200,5 zł, tj. o 3,5% mniej niż w 4 kw. 2010 i 4,1% mniej w ujęciu r/r.
- Trudno nam zrozumieć dlaczego węgiel z Bogdanki sprzedawany był z ponad 18% dyskontem do cen węgla śląskiego. Obok niskich cen sprzedaży spółka zanotowała wzrost jednostkowego kosztu wytworzenia do 200 zł/t, tj. wzrost o 25% rok do roku! - mówi Michał Marczak.
Spółka argumentuje to wzrostem wydatków związanych z przygotowawczymi pracami górniczymi.
- Po jednorazowym „wyskoku” kosztów trudno nam ocenić czy jest to zdarzenie jednorazowe (powrót do jednostkowego kosztu na poziomie 170 zł/t) czy trwałe (ryzyko obniżenia prognoz w długim terminie). Na obecną chwile bardziej prawdopodobne wydaje się pierwszy scenariusz. Możliwe, że broniąc się przed przejęciem zarząd „podkręcił” wyniki zmniejszając skalę wydatków związanych z przyszłym wydobyciem a teraz musi „nadrobić” zaległości - spekuluje Michał Marczak.
- Po szczegółowym zapoznaniu się ze sprawozdaniem i komentarzem zarządu odniesiemy się do rekomendacji inwestycyjnej - dodał analityk.