W przyszłym roku zyski spółki nie będą rosły tak szybko, jak w tym. Odbicie nastąpi w 2012 r.
Bogdanka pokazała dobre wyniki za III kw. Przychody wzrosły o 18 proc., do 329,9 mln zł, zysk operacyjny o 15,9 proc., do 108,8 mln zł, a zysk netto o 23,5 proc. do 90,8 mln zł. Spółka nie spodziewa się pogorszenia wyników w 2010 r., ale na tak wyraźną poprawę nie ma co liczyć.
— W przyszłym roku nie jest możliwy kilkunastoprocentowy progres — przyznaje Mirosław Taras, prezes Bogdanki.
Z jednej strony wskazuje na wciąż trudną sytuację w gospodarce, która uniemożliwi znaczące podwyżki cen węgla. Z drugiej — inwestycje realizowane częściowo z pieniędzy pozyskanych z tegorocznej oferty publicznej pojawią się już w amortyzacji, a nie wpłyną jeszcze na zwiększenie wydobycia. W spółce pojawią się też większe koszty, bo będzie musiała zacząć rekrutować i szkolić około 200 pracowników, którzy będą obsługiwać wydobycie z pola Stefanów.
— W tym i przyszłym roku wydobycie będzie się utrzymywało na poziomie 5,3 mln ton rocznie, bo mamy tylko jedno naczynie wyciągowe, które obecnie pracuje z maksymalnym wykorzystaniem mocy — tłumaczy Mirosław Taras.
Dostęp do pola Stefanów —i zwiększenie wydobycia — możliwe będzie od 2011 r. W prospekcie spółka podawała, że wydobycie ma wtedy wynieść około 7,4 mln ton. Docelowo, w 2014 r., ma wynosić 11,1 mln ton rocznie.
Efektywność Bogdanki na tle branży wydobywczej jest wciąż bardzo wysoka. Po trzech miesiącach polskie kopalnie (poza Bogdanką i Siltechem) mają 287,9 mln zł straty netto. Tymczasem giełdowa spółka podniosła prognozę wyników na cały 2009 r.(do 1,14 mld zł przychodów, 222,44 mln zł zysku operacyjnego i 178,1 mln zł zysku netto). Na poziomie operacyjnym i netto jest już wykonana w ponad 90 proc., ale zdaniem zarządu — nie należy się spodziewać jej ponownej korekty.