Bój o cenę negawatów

GRA
opublikowano: 09-08-2012, 00:00

Czy za rezygnację z poboru 1 MW powinno się płacić 400 tys. zł? Zdaniem hut — tak. Zdaniem PSE Operator — mniej.

O tym, że PSE Operator kończy prace nad przetargiem na moc negatywną, czyli tzw. negawaty, pisaliśmy już na początku lipca. Operator napotkał jednak rafę — zbudowaną z pieniędzy.

— Niełatwo osiągnąć konsens, jeśli chodzi o wycenę takiej usługi. To musi być rozsądna kwota — przyznaje Henryk Majchrzak, prezes PSE Operator.

— Wyceny przedstawiane przez firmy wymagają dalszej dyskusji — wtóruje mu Marek Woszczyk, prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Negawaty to hasło opisujące usługę interwencyjną, która zakłada gotowość odbiorcy do redukcji zapotrzebowania na energię, w zamian za pieniądze. Taka usługa będzie rynkowi potrzebna, bo URE szacuje, że w 2016 r. powstanie luka mocy w godzinach szczytowych wynosząca 500 MW. To wyliczenia oparte na ogłoszonych już inwestycjach w moce oraz prognozach konsumpcji energii. Ile powinien kosztować negawat?

PSE Operator nie ujawnia oczekiwań, URE też nie. PSE zależy na tym, aby cena były jak najniższa — wszak będzie za to płacić. Swoich szacunków nie kryje z kolei Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu. Koszt rezygnacji z 1 MW to — jego zdaniem — 400 tys. zł. Dużo.

— Taka jest specyfika hut, do których PSE Operator zwrócił się z pytaniem o wycenę. W hutach konieczne jest utrzymywanie temperatury w piecach, a koszt ich ponownego rozgrzania jest kolosalny — zauważa Henryk Kaliś.

Dlatego, zdaniem przewodniczącego forum, w obecnej formule przetarg na negawaty nie ma szans powodzenia. Nie sprawdzi się model zakładający podpisywanie bezpośrednich umów między PSE Operatorem a dużymi zakładami energochłonnymi.

— Dlatego zamierzamy zaproponować rozwiązanie oparte o instytucję pośrednika. Sprawdza się to już we Francji i Hiszpanii — zapewnia Henryk Kaliś.

Pośrednik to firma, która będzie miała umowę z jednej strony z PSE Operatorem, a z drugiej — z kilkoma, mniejszymi, odbiorcami prądu. Wolumen umowy będzie naturalnie mniejszy niż łączny potencjał negawatowy zrzeszonych firm. To pozwoli pośrednikowi elastycznie zarządzać żądaniem redukcji zapotrzebowania na prąd (żądanie musi zostać zaspokojone w ciągu kilku-kilkunastu minut). — Na uformowanie takich grup potrzeba jednak około pół roku — przewiduje Henryk Kaliś.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GRA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu