Bony nakręcają gwiazdkową sprzedaż
Leclerc może narazić firmy na kłopoty z fiskusem
NIE TYLKO NA GWIAZDKĘ: Nie tylko przed świętami Bożego Narodzenia firmy zamawiają bony. Sporo sprzedajemy również na Wielkanoc. Z kolei szkoły kupują dużo talonów przed Dniem Nauczyciela — wyjaśnia Robert Szewczyk, dyrektor promocji w Rema 1000. fot. Grzegorz Kawecki
Przed tegorocznymi świętami hipermarkety przygotowują się do bicia rekordów w sprzedaży bonów towarowych. Reklamując je podkreślają, że do kwoty 450 zł są one nieopodatkowane. Leclerc ma własne przepisy. Tam z podatku zwolnione są talony o nominale 490 zł.
Większość placówek bony towarowe sprzedaje przez cały rok. Jednak największym zainteresowaniem cieszą się one przed gwiazdką. Kupują je przede wszystkim firmy.
Wszystkim po równo
— Przed świątami Bożego Narodzenia jest to wspaniały prezent dla pracowników. Każdy z nich — bez względu na zajmowane stanowisko i staż pracy — dostaje bon o takiej samej wartości. W ubiegłym roku była to równowartość 150 zł — tłumaczy Izabella Sadowska z Unilevera.
Twierdzi, że firma kiedyś fundowała paczki wypełnione produktami firmy. Bony są jednak prostszym i łatwiejszym do realizacji rozwiązaniem. Taką formę prezentu wolą również pracownicy, którzy sami mogą wybrać potrzebne im produkty. Z rosnącej popularności bonów cieszą się również hiper-i supermarkety. To właśnie one „emitują” ich najwięcej. Taką możliwość wprowadził również PSS Społem w Olsztynie.
— Święta to doskonały okres dla sklepów. Bony pozwalają jeszcze bardziej zwiększyć obroty. Dwa lata temu przed świętami sprzedaliśmy bony za 400 tys. zł. W ubiegłym roku kwota była wyższa. Wszystko wskazuje na to, że w tegoroczne święta pobijemy rekord — tłumaczy Jolanta Nałęcz z PSS Olsztyn.
Zamawiając bony w hiepermarkecie GŽant, trzeba na nie czekać aż trzy tygodnie.
— Od trzech lat sprzedajemy talony towarowe. Stali klienci lub ci, którzy zamawiają bony o wartości większej niż 100 tys. zł, mogą starać się o marże i opusty — wyjaśnia urzędniczka w księgowości GŽanta.
Z kolei w Auchan takie zniżki należą do rzadkości.
— Tylko w indywidualnych przypadkach dajemy opust. Raczej nie targujemy się z klientem i nie obniżamy zapłaty za bony — wyjaśnia Anna Chodyra z Auchan w Warszawie.
Jej zdaniem, talony tak świetnie się sprzedają, bo dając je pracownikom do kwoty 450 zł firmy nie muszą obliczać od nich podatku i opłaty ZUS.
Feralny błąd
Z kolei sieć Leclerca w swojej gazetce zachęcając do skorzystania z ich oferty oznajmia, że od podatku zwolnione są bony w wysokości 490 zł.
— To był błąd. Projekt ogłoszenia przysłano z Łodzi. Dopiero później zorientowaliśmy się, że informacja jest nieprawdziwa — tłumaczy Bożenia Niewęgrzynek z księgowości Leclerca na Bielanych w Warszawie.
Według niej, błąd nie odstraszył klientów. W ubiegłym roku sklep na Bielanych miał ponad 800 odbiorców talonów. Większość z nich kupiła bony przed świętami Bożego Narodzenia.
— W tym roku mamy tylu chętnych na nasze bony, że z trudem „wyrabiamy” — wyjaśnia Bożena Niewęgrzyn.
Oprócz tego, że zwiększają sprzedaż, bony są również formą promocji sklepów.
— Nie tyle chodzi nam o obrót, ile o promocję naszych marketów. Bony przyciągają do sklepu klientów, którzy być może nigdy by do nas nie trafili. Pierwsza wizyta może zaowocować następnymi. Ci, którzy wpadali do nas od czasu do czasu i wybierali jedynie drobne rzeczy, dzięki talonowi mogą poszerzyć gamę kupowanych produktów — wyjaśnia Robert Szewczyk, dyrektor promocji w Remie 1000.
Jak deklaruje nasz rozmówca, w ubiegłym roku w sklepach Remy 1000 w całej Polsce talony zamówiło 90-100 firm.
Można stracić
Zdarzały się wypadki podrabiania talonów. Z tego powodu niektóre sieci hipermarketów korzystają z hologramów (GŽant, Hit).
— Nasze talony drukowane są poza krajem. Znajduje sią na nich 10-11 zabezpieczeń — wyjaśnia Anna Chodyra z Auchan.
Rema 1000 swoje bony drukuje na specjalnym papierze. Oprócz tego są one opieczętowane i podpisywane przez dyrekcję marketu. Pieczątkę składa również firma kupująca talon. Poszczególne sklepy Leclerca emitują różne bony. Na warszawskich Bielanach nie są one zabezpieczone znakiem wodnym. Widnieje na nich jedynie pieczątka i podpis.
KŁOPOT: Pomyłka grafików Leclerca może przyprawić o ból głowy niejednego księgowego