Booksy pozyskał 4,2 mln USD

WST
opublikowano: 02-03-2017, 16:40

Właściciel Booksy, polskiej mobilnej aplikacji umożliwiającej rezerwowania wizyt m.in. u fryzjera, kosmetyczki czy fizjoterapeuty pozyskał 4,2 mln USD w ramach finansowania serii A, donosi serwis techcrunch.

Ta runda pozyskiwania środków prowadzona była przez Open Ocean przy udziale  australijskiej firmy i wstępnego inwestora Investible oraz  polskiego Nomad Fund, Kai Hansena (ex-Lieferando), Apostolosa Apostolakisa, a także Rafała Pluteckiego, szefa Google Campus Polska.

Od samego początku Booksy miało być projektem globalnym, który skutecznie konkuruje z największymi graczami na rynku. Cieszymy się, że mamy nowe możliwości, by realizować naszą strategię — zaznacza Stefan Batory, prezes Booksy, firmy, która na międzynarodowym rynku rozwija własny system rezerwacyjny dla usług z sektora zdrowie i uroda.
Zobacz więcej

NA DUŻĄ SKALĘ:

Od samego początku Booksy miało być projektem globalnym, który skutecznie konkuruje z największymi graczami na rynku. Cieszymy się, że mamy nowe możliwości, by realizować naszą strategię — zaznacza Stefan Batory, prezes Booksy, firmy, która na międzynarodowym rynku rozwija własny system rezerwacyjny dla usług z sektora zdrowie i uroda. Marek Wiśniewski

Nowe fundusze Booksy, na czele którego stoi Stefan Batory zamierza przeznaczyć na inwestycje w dalszą poprawę funkcjonalności jak np. umożliwienie płacenia w aplikacji, pozwalające większym podmiotom na obsługę personelu za pośrednictwem oprogramowania i tworzenia lepszych systemów sprawozdawczych.

W zamyśle np. fryzjer ma zniechęcać klientów do rezerwowania terminów wizyt przez telefon lub osobiści, zachęcając do wykorzystywania w tym celu aplikacji mobilnej Booksy lub strony internetowej.

Stefan Batory tłumaczy, że klienci chcą mieć możliwość dokonywania rezerwacji 24/7 i podkreśla, że do 60 proc. spotkań odbywa się poza godzinami pracy przedsiębiorstw.

Pomagamy sprostać tym oczekiwaniom i wymaganiom, co jest korzystne dla wszystkich stron – mówi Batory.

Prezes Booksy wskazuje, że firma ma lokalnych konkurentów na każdym z rynków na którym jest obecna, jak przykładowo StyleSeat w USA, Treatwell w Wielkiej Brytanii, Vaniday w Brazylii czy w końcu LadyTime w Polsce. Wyjaśnia, że każda z nich jest jednak specyficznym biznesem pobierającym opłaty za spotkania. To – zdaniem Batorego – zniechęca przedsiębiorców do posyłania swoich pracowników do takich platform.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: WST

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu