Ta runda pozyskiwania środków prowadzona była przez Open Ocean przy udziale australijskiej firmy i wstępnego inwestora Investible oraz polskiego Nomad Fund, Kai Hansena (ex-Lieferando), Apostolosa Apostolakisa, a także Rafała Pluteckiego, szefa Google Campus Polska.

Nowe fundusze Booksy, na czele którego stoi Stefan Batory zamierza przeznaczyć na inwestycje w dalszą poprawę funkcjonalności jak np. umożliwienie płacenia w aplikacji, pozwalające większym podmiotom na obsługę personelu za pośrednictwem oprogramowania i tworzenia lepszych systemów sprawozdawczych.
W zamyśle np. fryzjer ma zniechęcać klientów do rezerwowania terminów wizyt przez telefon lub osobiści, zachęcając do wykorzystywania w tym celu aplikacji mobilnej Booksy lub strony internetowej.
Stefan Batory tłumaczy, że klienci chcą mieć możliwość dokonywania rezerwacji 24/7 i podkreśla, że do 60 proc. spotkań odbywa się poza godzinami pracy przedsiębiorstw.
Pomagamy sprostać tym oczekiwaniom i wymaganiom, co jest korzystne dla wszystkich stron – mówi Batory.
Prezes Booksy wskazuje, że firma ma lokalnych konkurentów na każdym z rynków na którym jest obecna, jak przykładowo StyleSeat w USA, Treatwell w Wielkiej Brytanii, Vaniday w Brazylii czy w końcu LadyTime w Polsce. Wyjaśnia, że każda z nich jest jednak specyficznym biznesem pobierającym opłaty za spotkania. To – zdaniem Batorego – zniechęca przedsiębiorców do posyłania swoich pracowników do takich platform.