Boryszew musi mieć inwestora

Ewa Bednarz
opublikowano: 1999-09-13 00:00

Boryszew musi mieć inwestora

W ubiegłym tygodniu kurs akcji Boryszewa ustanowił swoje tegoroczne maksimum. Na początku roku cena papierów wynosiła10 zł. Teraz akcjonariusze gotowi byli za nie płacić nawet 15 zł. Jest to jednak niewiele, zważywszy że w dniu debiutu w 1996 roku rynek wycenił je na 37 zł.

OSTATNIE WZROSTY są częściowo odreagowaniem rynku na ubiegłoroczne spadki. Nie ma bowiem przesłanek fundamentalnych, które usprawiedliwiałyby wzmożone zainteresowanie spółką. W ubiegłym roku Boryszew wypracował zysk netto wysokości 2 mln zł, mimo że w pierwszym półroczu poniósł stratę. Na poprawę wyniku finansowego w II kwartale tego roku wpłynął wzrost wartości sprzedaży o 3,6 proc., przy jednoczesnym obniżeniu kosztów wytworzenia o 6,6 proc. Zmniejszyły się także koszty finansowe o 65,9 proc.

PROGNOZY na ten rok zakładają wypracowanie zysku netto wysokości 3 mln zł, przy przychodach wysokości 108,33 mln zł. W ciągu pierwszego półrocza prognozę przychodów zrealizowano jednak zaledwie w 34,29 proc, a zysku netto w 9,9 proc. Jeżeli nawet weźmie się pod uwagę sezonowość sprzedaży wyrobów spółki, to i tak może być trudno nadrobić zaległości. Także poziom rentowności Boryszewa nie jest zadowalający. Rentowność netto spółki w II kwartale wynosiła 0,8 proc. podczas gdy rentowność całego sektora chemicznego — 6,3 proc.

ZAINTERESOWANIU Boryszewem mogą sprzyjać spekulacje na temat wejścia do spółki inwestora strategicznego. Poza tym rynek wycenia firmę poniżej jej wartości księgowej. Dwa lata temu rozpoczął się okres intensywnych inwestycji w spółce. W tym roku 4 mln zł zostaną przeznaczone tylko na rozszerzenie asortymentu płynów samochodowych i zwiększenie produkcji opakowań. Będzie więc potrzebny kapitał. Zarząd nie wykluczał kolejnej emisji akcji. Jednak pozyskanie pieniędzy z rynku kapitałowego w obecnej sytuacji na giełdzie i przy wciąż niskim kursie nie jest najlepszym wyjściem. Niewykluczone więc, że spółka zdecyduje się na kolejną emisję akcji skierowaną do wybranego inwestora. Tym bardziej że obecna struktura akcjonariatu nie daje możliwości pozyskiwania kapitału. Największym udziałowcem firmy jest Roman Karkosik, który wraz z podmiotami zależnymi dysponuje 28,72 proc. kapitału akcyjnego. Ponad 11 proc. akcji posiada spółka KARO BHZ. Pozostali trzej akcjonariusze posiadający ponad 5-proc. pakiety akcji mają wprawdzie poniżej 10 proc. głosów na walnym zgromadzeniu, ale należą do rodziny głównego udziałowca.

W FIRMIE kładziony jest duży nacisk na rozwój grupy kapitałowej. W jej skład wchodzi spółka zależna Styrbor produkująca kasetony i płyty izolacyjne i dwie firmy powiązane: zarejestrowana na Białorusi BrestBor i NylonBor w Sochaczewie. W ostatniej ze spółek 40 proc. udziałów posiada Nylocast Ltd, który jest jednym z większych angielskich producentów poliamidów. W tym roku Boryszew objął 77,4 proc. udziałów w spółce handlowej BorMir z Częstochowy, za które zapłacił 481 tys. zł.

SPÓŁKA wytwarza półprodukty potrzebne do przetwórstwa tworzyw sztucznych i półfabrykaty dla budownictwa. Produkuje również kleje i płyny do odmrażania oraz komponenty niezbędne do produkcji celulozy, kauczuku, lakierów nitrocelulozowych, olejów i smarów. Udział tych wyrobów w rynku waha się od 60 proc. do ponad 90 proc.

BORYSZEW produkuje prawie wyłącznie na rynek krajowy. Niewielki procent sprzedaży eksportowej nie równoważy wysokiego poziomu importu surowców. Istnieje więc duże ryzyko różnic kursowych, co negatywnie wpływa na rentowność spółki. Aby temu przeciwdziałać, zarząd myśli o zwiększeniu eksportu. W tym celu planuje wybudowanie na Litwie nowego zakładu produkcyjnego.