Inwestorzy zapomnieli o Banku Ochrony Środowiska. Do postawienia takiej tezy skłania analiza wysokości stopy zwrotu z inwestycji w akcje banku w porównaniu z giełdową konkurencją. Jego walory od początku roku zdrożały zaledwie o 2 proc., podczas gdy np. Pekao SA o ponad 20 proc.
Ożywienie nie przyszło nawet podczas wczorajszych notowań, czyli dzień przed NWZA. W jego trakcie akcjonariusze nareszcie mają zakończyć wielotygodniowy proces tworzenia rady banku. Pierwsze zgromadzenie w tej sprawie odbyło się bowiem 21 grudnia 2001 r. Liczba osób zasiadających w radzie zmniejszona została wówczas o 4 osoby, jednak nie zdecydowano, ilu członków ma ostatecznie w niej zasiadać.
Zdaniem analityków, przedłużający się proces ostatecznego kształtowania akcjonariatu, powoływania rady, niejasny skład zarządu i kompletny brak programu restrukturyzacji zniechęcają potencjalnych inwestorów.
Bank z roku na rok ma coraz gorsze wyniki finansowe. W dodatku widać, że nie wykorzystuje posiadanych kapitałów. Jeszcze w 1998 r. jego zysk netto przekraczał 100 mln zł. Na koniec 2000 r. wynosił niespełna 41,9 mln zł, a na koniec trzeciego kwartału ubiegłego roku bank odnotowywał stratę w kwocie 3,7 mln zł. Na razie nie wiadomo, ile ostatecznie stracił w całym 2001 r.
Spółka od dwóch lat, kiedy to wrogiego przejęcia usiłował dokonać Kredyt Bank, nie może wyjść na prostą. Straciła spore udziały w rynku. W dodatku Skarb Państwa, który kontroluje 44,4 proc. akcji BOŚ przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nie wyraża zgody na przekroczenie 50 proc. udziałów przez drugiego strategicznego partnera — Skandinaviska Enskilda Banken.
Tymczasem bez większego zaangażowania Skandynawów, BOŚ nie ma co liczyć na zdobycie nowych technologii, nowych produktów i nowego rynku. NFOŚiGW pozostaje inwestorem pasywnym, który nie jest w stanie pomóc spółce w rozwoju działalności bankowej. Wprawdzie dzięki funduszowi 36 proc. portfela kredytowego stanowią kredyty proekologiczne, w których BOŚ się specjalizuje, jest to jednak jedyny zysk wynikający z obecności tego partnera w strukturze akcjonariatu.
Zdaniem specjalistów, BOŚ większą uwagę powinien zwracać na rozwój bankowości komercyjnej i wprowadzanie nowych norm oceny zdolności kredytowej klientów. Kolejnym zadaniem, które przed nim stoi jest wybór segmentów rynku, o które zamierza walczyć. BOŚ już bowiem przechodził wszelkie wcielenia od banku korporacyjnego począwszy, przez instytucję inwestycyjną, na banku detalicznym kończąc. Wierny pozostał tylko obsłudze gmin i kredytowaniu inwestycji proekologicznych. Bank musi także wprowadzić zintegrowany system informatyczny, dokonać redukcji zatrudnienia, unowocześnić ofertę produktową, ograniczyć koszty i w końcu zacząć wypracowywać zyski. Znaczącą rolę w tych zmianach ma do odegrania SEB. Jednak wydaje się mało prawdopodobne, by Skandynawowie angażowali kapitał i energię nie mając decydującego wpływu na losy spółki. Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę nadal spory potencjał rozwoju BOŚ i współczynnik wypłacalności na poziomie 17 proc. gra jest chyba warta świeczki.
Rozwiązaniem dla banku byłaby też sprzedaż przez dotychczasowych udziałowców jego akcji innemu inwestorowi. Jeszcze parę miesięcy temu, gdy BOŚ wykazywał zyski, byłoby to zdecydowanie łatwiejsze. Teraz jest to co najmniej problematyczne. Tym bardziej że potencjalni inwestorzy szukają raczej mniejszych i lepiej zarządzanych spółek.