BPH WYJDZIE Z COMPENSY

Beata Tomaszkiewicz
08-09-1999, 00:00

BPH WYJDZIE Z COMPENSY

HVB myśli o sprzedaży około 6,5-proc. pakietu akcji BPH Chce sobie zostawić pakiet nie przekraczający 75 proc. głosów na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy

Zdaniem Henryki Pieronkiewicz, prezes krakowskiego Banku Przemysłowo-Handlowego, Skarbowi Państwa nigdy szczególnie nie zależało na inwestowaniu w rozwój banku.

„Puls Biznesu”: Jeszcze dwa lata temu udział BPH w rynku kont osobistych wynosił 8 proc. Teraz — zaledwie około 5 proc. Dlaczego bank nie zdołał nawet utrzymać tej pozycji?

Henryka Pieronkiewicz: Przez trzy lata BPH był jak w zamrażalniku. Faktycznie niewiele się działo, ale i możliwości były ograniczone.

Inaczej się działa, gdy ma się ustabilizowany akcjonariat i jest z kim uzgadniać strategię rozwoju banku. My tego komfortu nie mieliśmy. Nie mieliśmy z kim rozmawiać, musieliśmy walczyć o zachowanie tożsamości. Właściciela — Skarb Państwa — nie interesował rozwój banku i wzmacnianie jego pozycji rynkowej kosztem pomniejszania wpływów do budżetu. To, że utrzymaliśmy dobrą pozycję rynkową, jest zasługą wyłącznie moich pracowników. To im, a nie sobie, Skarb Państwa zawdzięcza, że otrzymał tak wysoką cenę za BPH od naszego inwestora — HVB.

— Na parkiecie notowane jest 18,5 proc. akcji BPH. Czy, Pani zdaniem, nie jest to zbyt mało? Czy możliwe, że bank traci płynność giełdową?

— Rzeczywiście odpowiedź na wezwanie do sprzedaży akcji ogłoszone przez HypoVereins-Bank przerosła oczekiwania inwestora. Ma on zgodę Komisji Nadzoru Bankowego na posiadanie do 66 proc. udziału w BPH.

Dlatego też w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd złożył on jednoznaczną deklarację utrzymania akcji BPH w obrocie publicznym. Jednocześnie będzie się starał zmniejszyć swój udział przynajmniej do 75 proc.

— Zmniejszyć, czyli odsprzedać 6,5-proc. lub większy pakiet akcji BPH.

— Odsprzedaż wchodzi w grę pod warunkiem, że HVB nie poniesie na tej operacji straty. Będą więc trwały rozmowy i negocjacje z potencjalnymi nabywcami.

— Inwestor strategiczny deklarował też, że BPH zwiększy swoją aktywność na rynku obsługi korporacji i inwestycji.

— To prawda, ale jeszcze nie mogę ujawnić, jakie nowe produkty i sposób obsługi zaoferujemy tej grupie klientów.

Faktycznie jednak wejście inwestora i wprowadzenie w sieci BPH nowego zintegrowanego systemu informatycznego pozwoli nam na stworzenie wyspecjalizowanych produktów dla konkretnych grup rynku.

Dodatkowo zdecydowanie wprowadzimy wiele nowoczesnych elementów do obsługi detalicznej. Może nie od razu bankowość internetową. Obserwując zainteresowanie klientów oddziałem elektronicznym Pekao SA, można stwierdzić, że jest jeszcze niewielkie zapotrzebowanie na tak wysublimowane usługi. Ale banki powinny kreować popyt na taką obsługę i my się do tego chcemy przyłączyć.

Zdecydowana większość naszych klientów wciąż jeszcze preferuje osobisty kontakt z obsługą, a nie kontakt przez bankomat, czy telefon. Nie zamierzamy ich na siłę przekonywać do informatyki. Nie zmienia to faktu, że będziemy mieli dostępne wszystkie nowoczesne produkty.

— Partner BPH na rynku niemieckim jest znany z obsługi korporacji i średnich przedsiębiorstw, mniej natomiast z detalu.

— Jest to bank, który w ostatnich latach postawił na detal. W Niemczech obsługa detaliczna obejmuje również małe i średnie przedsiębiorstwa. Myślę, że również my przejmiemy takie podejście do klientów i stworzymy ofertę detaliczną w powiązaniu z produktami dla małych i średnich firm.

— Czyli zamierzacie wytoczyć wojnę na produkty Bankowi Śląskiemu — największemu konkurentowi BPH — działającemu na tym samym rynku.

— Nie powiedziałabym, że działamy na tym samym rynku. BSK chce dominować na Śląsku, my w Małopolsce. W dodatku BPH od początku chce wyjść z tego regionu, dlatego mamy rozproszoną sieć placówek. Najsilniej jesteśmy reprezentowani przy granicy południowej i zachodniej. Mamy punkty we wszystkich największych miastach. Nadal zamierzamy umacniać swoją pozycję we wszystkich regionach atrakcyjnych gospodarczo.

— Współczynnik wypłacalności BPH wyniósł na koniec czerwca 18,7 proc. Dlaczego bank tak ostrożnie wykorzystuje swoje kapitały?

— To nie jest kwestia szczególnej ostrożności. Na koniec 1998 r. współczynnik ten wynosił 13 proc. i sądzę, że był bezpieczny, biorąc pod uwagę wciąż zmieniające się warunki makroekonomiczne. Jesteśmy wciąż narażeni na niestabilną polską gospodarkę — świadczą o tym ciągłe problemy z restrukturyzacją firm państwowych i całych branż, z drugiej strony jesteśmy już pod wpływem rynków międzynarodowych. Dotyka nas więc negatywny skutek globalizacji. Dlatego nasze banki muszą utrzymywać współczynnik wypłacalności na wyższym poziomie od wymaganych 8 proc.

Obecnie bardzo wysoki współczynnik w BPH jest wynikiem znacznego wzrostu kapitałów. Jednak do końca roku wróci on do poziomu 12-13 proc.

— Zysk netto BPH wyniósł w połowie roku niespełna 48 proc. całego wyniku z ubiegłego roku. Co było tego przyczyną?

— Chcemy zrealizować ambitny program rozwoju. To zawsze pociąga koszty, nim będzie można mówić o zyskach. Myślę, że o zwrocie poniesionych w tym roku i zaplanowanych na przyszły rok nakładów będziemy mogli mówić w 2001-2002 r. To również z tymi inwestycjami związany jest zdecydowanie większy w tym roku koszt działania BPH. W pierwszym półroczu wyniosły omal 60 proc. ubiegłorocznego wyniku.

— Jaki udział w rynku depozytów chcecie osiągnąć?

— Zwiększyć go dwukrotnie — do około 10 proc. Nie będzie to łatwe, bo do walki o oszczędności klientów pojawiło się kilku konkurentów. Jeszcze dwa lata temu banki były jedynymi, które o te pieniądze zabiegały. W tej chwili ofertę rozwinęły fundusze inwestycyjne, weszły fundusze emerytalne. Oszczędności więc już nie muszą być lokowane w bakach. Wzrost naszego udziału w rynku będzie więc zależał m.in. od tego, jak się będzie rozwijał trzeci filar ubezpieczeń emerytalnych.

— 10 proc. udziału BPH ma w Commercial Union. Czy ten udział wzrośnie? A może stworzycie ze swoim inwestorem własne PTE?

— Nie mamy ani takich planów, ani takich potrzeb. 10 proc. w Commercial Union również nam wystarczy, bo to czołowe towarzystwo na naszym rynku. Uważam, że bank, który nie ma doświadczenia w takim rynku ani partnera, który byłby w stanie pomóc, nie powinien porywać się na samodzielne tworzenie ani PTE, ani towarzystwa ubezpieczeniowego. Świadomie szukaliśmy partnera z silną pozycją na rynku ubezpieczeń i przystaliśmy na warunki, które podyktował nam Commercial.

— BPH posiada też prawie 25 proc. udziału w Compensie. Tu także wasze zaangażowanie nie wzrośnie?

— Przeciwnie, może zmaleć. Compensa ma teraz nowego, branżowego inwestora. Jesteśmy otwarci na rozmowę z nim o odsprzedaniu naszych udziałów.

Na razie nie interesuje nas rynek ubezpieczeniowy. Przede wszystkim musimy się zająć rozwojem działalności typowo bankowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / BPH WYJDZIE Z COMPENSY