BRAK KREDYTÓW NA NAPRAWĘ AUT

Krzysztof Kandefer
opublikowano: 1999-05-18 00:00

BRAK KREDYTÓW NA NAPRAWĘ AUT

Wolna nisza rynkowa wydaje się kredytodawcom mało atrakcyjna

LEPSZA POLISA: Odsetki od kredytu konsumpcyjnego, zaciągniętego na naprawę samochodu, dorównują zwykle wartości ubezpieczenia autocasco — mówi Sebastian Łuczak z Pekao SA. fot. Grzegorz Kawecki

Praktycznie każdy bank ma w swojej ofercie kredyty samochodowe. Żaden z działających w Polsce banków nie oferuje jednak pożyczek na naprawę uszkodzonych pojazdów. Ich przedstawiciele nie dostrzegają w tego typu pożyczkach interesującej niszy rynkowej. W ofercie niektórych pojawiają się jednakże kredyty na ubezpieczenie samochodów.

W Polsce bardzo dużo samochodów sprzedaje się na kredyt. W zależności od firmy szacuje się, że udział ten wynosi od 30 do 70 proc. Według firmy Samar, która bada rynek motoryzacyjny w Polsce, w 1998 roku sprzedano 515,2 tys. samochodów osobowych. W pierwszym kwartale tego roku było to 147 tys. aut. Wynika z tego, że w 1998 roku na kredyt mogło zostać kupionych aż 370 tys. samochodów. To ilość niebagatelna. W związku z tym każdy bank ma w swojej ofercie kredyt samochodowy. Właśnie na tych kredytach banki zarabiają bardzo dużo.

Doszło nawet do tego, że firmy samochodowe otworzyły własne banki, aby ściągnąć od klienta jak najwięcej pieniędzy. Dla klienta jest to duże ułatwienie. Firma macierzysta oferuje każdemu ze swoich dealerów możliwość współpracy ze swoim bankiem. Do najbardziej znanych należą: Fiat Bank, Ford Bank, Opel Bank, Volkswagen Bank, a także bank należący do Daewoo.

Kredyty hamują rynek

Jak twierdzi Wojciech Drzewiecki, właściciel Samaru, to właśnie kredyty spowodowały obniżenie wzrostu dynamiki sprzedaży aut w Polsce. Wyjaśnienie jest banalne. Po prostu każdy zaciągnięty kredyt należy spłacić. I właśnie teraz nadszedł ten moment.

Polacy zaciągnęli tyle zobowiązań, że w końcu musieli pomyśleć o oddawaniu tych pieniędzy. Aby kupić samochód na kredyt bank wymaga zabezpieczenia. Jest nim samochód. Pojazd wpisany jest do centralnego rejestru o zastawach sądowych, należy dokonać również cesji na rzecz banku z polisy autocasco.

Aby opłacić składkę autocasco, należy wydać 10-15 proc. wartości samochodu. Uwzględniając, że średnia cena pojazdu wynosi około 35 tys. złotych, jest to wydatek rzędu 3,5-5 tys. Drogie naprawy, np. blacharskie, wykonuje się wtedy na rachunek ubezpieczyciela. Usunięcie nawet drobnych, wydawałoby się, uszkodzeń jest bardzo kosztowne.

Przykładowo wymiana zderzaka przedniego, kierunkowskazu, ustawienie geometrii nadwozia plus robocizna to wydatek rzędu 4-5 tysięcy. Naprawa samochodu po wypadku jest dużo kosztowniejsza. Sama wymiana kierownicy z poduszką powietrzną to kilka tysięcy złotych. Jak widać na przykładach, koszt zapłacenia autocasco przestaje być „strasznie duży”, uwzględniwszy ceny napraw. Istnieje jednak duża grupa właścicieli samochodów, „oszczędzających” na polisach autocasco. To oni właśnie, w przypadku uszkodzenia pojazdu, staliby się potencjalnymi klientami banków, w których ofercie znalazłby się kredyt na naprawę.

Wolna nisza

Niestety, sprawa nie jest prosta. Nie udało nam się znaleźć banku, w którym oferowano by kredyt na naprawy. Nawet banki z nazwy motoryzacyjne nie mają takiej propozycji. Według przedstawiciela banku Fiata, wynika to z faktu, iż działają jeszcze bardzo krótko na rynku. Celem pierwszoplanowym jest kompleksowa obsługa przy zawieraniu umów o kredytowanie zakupów pojazdów danej marki. W bankach samochodowych można wziąć kredyt na nowe auto, wyprodukowane przez dany koncern lub na dowolny, używany samochód, jeśli tylko jest on w ofercie komisowej dealera firmy.

Na pytanie, dlaczego nie wymyślono kredytu na naprawę, przedstawiciele banków odpowiadają po prostu, że taki kredyt nie wyróżnia się niczym szczególnym.

— Pożyczka na naprawę auta byłaby zwykłym kredytem gotówkowym, nie wyróżniał by się ani oprocentowaniem, ani formą zabezpieczenia, ani czasem przyznawania. Co innego np. kredyt na wakacje, ten zwykle przyznawany jest przy minimum formalności, zwłaszcza dlatego, że nie wchodzą w grę duże kwoty — mówi Sebastian Łuczak z Pekao SA.

Istotną sprawą jest zabezpieczenie kredytu. Rodzi się pytanie, jak zabezpieczyć kredyt na naprawę. Czy zabezpieczeniem może być samochód? Nie bardzo, gdyż przed naprawą nie przedstawia on dużej wartości, a jego wartość po usunięciu uszkodzenia trudno oszacować. Polska rzeczywistość pokazuje, że bardzo często samochód jest doprowadzany do stanu używalności i szybko sprzedawany.

Tylko konsumpcyjny

Klientowi zmuszonemu do zaciągnięcia pożyczki na naprawę auta pozostaje zwykły kredyt konsumpcyjny. Nie wyróżnia się on niczym szczególnym. Oprocentowanie jest stałe lub zmienne, czas spłaty wynosi zwykle do 3-4 lat. Konieczne jest przedstawienie żyrantów. Jeśli uda się dostać pożyczkę wysokości 15 tys. zł, to spłacić trzeba będzie 3-4 tys. więcej. To mało opłacalne. Dlatego wydaje się, że bank, który jako pierwszy zaoferuje specjalny, nisko oprocentowany kredyt na naprawę samochodu, ma szansę na przyciągnięcie wielu klientów.

Pożyczka na polisę

Kilka tysięcy złotych na ubezpieczenie to duża kwota dla wielu posiadaczy aut. Ale na nią można już zaciągnąć kredyt. Na ogół jest to dodatek do zwykłego kredytu samochodowego. Należy wyjaśnić, że banki kredytują nie tylko zakup pojazdu, ale także wyposażenia dodatkowego i wspomnianego ubezpieczenia.

— Również Fiat Bank w niedługim czasie przedstawi bardzo atrakcyjną ofertę kredytową, łączącą kredyt na auto z kredytem na jego ubezpieczenie — potwierdza przedstawiciel banku.