Brak łącza OBD to droższy serwis

opublikowano: 18-04-2018, 22:00

Parlament Europejski pracuje nad nowymi przepisami homologacyjnymi. Mogą one zmienić zasady funkcjonowania warsztatów oraz ceny usług

Rozporządzenie nr 31 (z 2016 r.), nad którym UE pracuje już ponad dwa lata, dotyczy homologacji, ale też napraw i utrzymania pojazdów. Pojawienie się nowych możliwości technologicznych i postępująca cyfryzacja wymusiły powstanie nowego prawa .

WIĘCEJ NIŻ SIM:
Zobacz więcej

CENY W GÓRĘ:

WIĘCEJ NIŻ SIM: Fot. Piotr Jędzura

To, czego nie ma

W projekcie rozporządzenia jest m.in. mowa o dostępie do informacji potrzebnych do diagnostyki, naprawy i utrzymania pojazdów dla niezależnych operatorów. Problemem nie jest to, co zostało tam zapisane, ale raczej to, czego nie ma.

— W projekcie nowych przepisów Parlament Europejski nie ujął gniazda OBD. Przyczynę tego trudno ustalić. Być może było to zwykłe niedopatrzenie, jednak konsekwencje mogą być poważne — mówi Łukasz Szarama, biegły ekspert z zakresu motoryzacji.

OBD (On-Board Diagnostics) to obowiązkowe obecnie w każdym samochodzie złącze diagnostyczne, które jest jedyną drogą komunikacji z pojazdem dla podmiotów działających na niezależnym rynku motoryzacyjnym. Dziś, gdyby zastąpić OBD innym systemem, np. całkowicie zdalną diagnostyką, istnieje ryzyko, że część producentów pojazdów skorzysta z tej legislacyjnej furtki, zapewniając sobie monopol na dostęp do danych dotyczących stanu technicznego pojazdów.

— Jeśli zamiast OBD pojawi się np. moduł diagnostyczny, z którym połączenie odbywałoby się np. wyłącznie przez licencjonowane przez producentów strony online, dostęp do informacji, możliwość połączenia z pojazdem czy napraw jakichkolwiek awarii byłoby możliwe jedynie w autoryzowanych punktach serwisowych wybieranych, tak jak dotychczas, przez wytwórcę. Osoby prywatne oraz serwisy niezależne zdane byłyby na łaskę podmiotów autoryzowanych, których są bezpośrednim konkurentem — mówi Łukasz Szarama.

Skutki braku gniazda

Obecnie warsztaty muszą posiadać urządzenie, które daje możliwość diagnozowania pojazdów poprzez komunikację z samochodem za pośrednictwem złącza OBD. Tak zwane testery diagnostyczne oferują na wolnym rynku niezależni producenci. Sytuacja zmieniłaby się całkowicie, gdyby nowe modele pojazdów były diagnozowane np. metodą bezprzewodową. Warsztaty niezależne straciłyby wówczas dostęp do odczytywania kodów błędów naprawianych samochodów i byłyby zdane na dobrą wolę ich producentów. Prawdopodobnym rozwiązaniem byłoby diagnozowanie pojazdów wyłącznie przez serwisy autoryzowane, choć także one jeszcze bardziej uzależniłyby się od producentów samochodów. Skutki usunięcia OBD odbiłyby się praktycznie na wszystkich podmiotach na niezależnym rynku motoryzacyjnym. Brak OBD dotknąłby także producentów części, dystrybutorów, producentów urządzeń diagnostycznych i oprogramowania przeznaczonego do obsługi złącza OBD oraz milionów kierowców, którzy odczuliby skutki zachwianej konkurencji.

Czy producenci aut zrezygnują z instalowania OBD, jeśli dostaną taką możlwość?

— Bez wątpienia tak. Nawet jeśli regulator zdecyduje się zobowiązać ich do udostępnianiainstrukcji napraw, kodów diagnostycznych i dokumentów serwisowych, które pozwalają naprawiać samochody poza ASO, będzie to wymagało większych relacji z producentami i prawdopodobnie wyższych kosztów diagnostyki online. Podobne kwestie były poruszane wobec producentów smartfonów, np. czy Apple’a powinien ułatwić innym firmom ich naprawianie — mówi Jacek Opala z Exact Systems.

Będzie drożej

Innowacyjne systemy informatyczne pozwolą producentom na zdalne monitorowanie stanu pojazdu czy przewidywanie prac konserwacyjnych i napraw. W tym kontekście sporym wyzwaniem dla producentów jest sposób bezpiecznego udostępniania danych, aby wyeliminować ryzyko ataków hakerskich.

— To jest argument w rękach producentów za utrzymaniem większej kontroli danych — uważa Jacek Opala.

Oczywiste jest również to, że producenci starają się bronić swojego dorobku technologicznego, m.in. ograniczając dostęp do wiedzy. Jest to tym bardziej istotne, że w związku z decyzjami regulatora, np. w sprawie ograniczeń emisji CO 2, ponoszą coraz wyższe koszty.

Niezależni usługodawcy natomiast mają obawy o własny los. Jedno jest pewne. Postępującej cyfryzacji zatrzymać się nie da, a ta, prędzej czy później, wygoni OBD z samochodów. Co wtedy? Będzie drożej. Roman Kantorski, prezes Polskiej Izby Motoryzacji, uważa, że ewentualne zastąpienie łącza OBD modułem, który łączy się za pomocą strony online producenta pojazdu, z pewnością utrudni życie serwisom niezależnym i podniesie ich koszty.

— Chociaż przepisy GVO obligują koncerny motoryzacyjne do zagwarantowania dostępu do wiedzy również dla serwisów niezależnych, to zastąpienie łącza OBD modułem łączącym się online ze stroną producenta pojazdu z pewnością przełoży się na dodatkowe koszty, jakie będzie musiał ponieść serwis niezależny, aby móc naprawiać również samochody nowe czy po kilku latach już pogwarancyjne — mówi Roman Kantorski.

Na razie usunięcie złącza OBD jest kwestią otwartą. Głosowanie w tej sprawie ma odbyć się w ciągu kilku tygodni.

17,5 tys. Tyle warsztatów samochodowych działa w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Motoryzacja / Brak łącza OBD to droższy serwis