Brak myślenia przed szkodą

opublikowano: 13-02-2012, 00:00

DIALOG SPOŁECZNY

Wgrudniu tygodnik „Time” przyznał tytuł Człowieka Roku 2011 bezimiennemu protestującemu. Dla polskiej zielonej wyspy, która właśnie przedłużyła mandat władzy, wtedy była to pewna abstrakcja, u nas zamaskowani występowali jedynie kibole. Aż tu nagle w kilkanaście dni się posypało i protesty przeciwko ACTA (Anti- Counterfeiting Trade Agreement) wprowadziły do dialogu społecznego nową jakość. Ekipa trzymająca władzę takim nagłym zwrotem została kompletnie zaskoczona.

Weekend przyniósł kolejnę falę protestów w wielu unijnych państwach. Przypomnijmy, że umowa wymaga ratyfikowania przez wszystkie państwa członkowskie, a na szczeblu unijnym przez Parlament Europejski oraz Radę UE. Coraz więcej wskazuje, że ACTA może w parlamencie paść. Ale jeszcze większe znaczenie ma sygnał nadany przez kanclerz Angelę Merkel, która 26 stycznia pod pretekstem proceduralnym sprytnie wstrzymała się ze złożeniem podpisu. Pod ciśnieniem demonstracji to wstrzymanie może zostać przedłużone… bezterminowo.

W tym kontekście coraz bardziej tragikomiczna jest okoliczność, że 26 stycznia tak się dał wypuścić premier Donald Tusk. A przecież my też mieliśmy kapitalny pretekst do odłożenia podpisu: konieczność rozstrzygnięcia niejasności wynikającej z art. 90 Konstytucji RP — jaką większością ACTA powinna być ratyfikowana. Przecież powinno to być zawsze rozstrzygane przed, a nie po podpisaniu umowy międzynarodowej! No cóż, Człowiek Roku jednego tygodnika, zasiadający w Krześle Roku innego widocznie tak nie uważa. Co do samych takich werdyktów obejmujących wyborczy rok 2011 nie można mieć uwag. Jednak gdy w laudacji poprzedzającej wręczenie kolejnej statuetki słyszy się, iż otrzymuje ją „mąż stanu” — pusty śmiech ogarnia…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane