Alarmistyczne prognozy Goldman Sachs mówiące o możliwości dalszego wzrostu notowań ropy naftowej do 200 USD za baryłkę przeraziły rynek, firmy i konsumentów. Wielu ekspertów jednak uspokaja.
- Poziom 200 dolarów to czysta spekulacja. Tak na prawdę trudno przewidzieć realny poziom cen ropy – twierdzi Tom Heeley, analityk firmy Daniel Stewart.
Zdaniem wielu ekspertów, jednym z głównych powodów rosnących cen surowca jest zaniedbywanie przez wiele lat przez koncerny naftowe inwestycji w poszukiwanie nowych złóż ropy.
- Na to nałożyły się gigantyczne inwestycje infrastrukturalne w Chinach czy Indiach generujące gwałtowny wzrost notowań ropy – podkreśla Mr Damaskos, z Junior Oil Trust.
Nie zgadza się on natomiast z tezą, że to producenci ropy specjalnie przykręcają kurek by windować ceny. Według Damaskosa, niekiedy po prostu ze względów technicznych producenci nie są w stanie zwiększać w nieskończoność wydobycia. Liczy też, że koncerny naftowe przeznaczą część zysków z drogiej ropy na prace poszukiwawczo- wydobywcze.
Eksperci wątpia jednocześnie, by mimo silnych ostatnio nacisków społecznych udało się namówić rządy państw na obniżenie podatków zawartych w cenach paliw..
- Władze powinny natomiast poprzez odpowiednią politykę fiskalną zachęcać koncerny wydobywcze do zwiększania inwestycji w poszukiwanie złóż – mówi Phil Corbett z ABN Amro.
Paweł Janas, [email protected]