Brak nowych złóż winduje ceny ropy

Paweł Janas
opublikowano: 2008-05-28 15:19

Firmy za mało wydają na poszukiwanie złóż. To zaś - wraz z rosnącym popytem w Chinach i Indiach - mści się wzrostem jej cen.

Alarmistyczne prognozy Goldman Sachs mówiące o możliwości dalszego wzrostu notowań ropy naftowej do 200 USD za baryłkę przeraziły rynek, firmy i konsumentów. Wielu ekspertów jednak uspokaja.

- Poziom 200 dolarów to czysta spekulacja. Tak na prawdę trudno przewidzieć realny  poziom cen ropy – twierdzi Tom Heeley, analityk firmy Daniel Stewart.

Zdaniem wielu ekspertów, jednym z głównych powodów rosnących cen surowca jest zaniedbywanie przez wiele lat przez koncerny naftowe inwestycji w poszukiwanie nowych złóż ropy.

- Na to nałożyły się gigantyczne inwestycje infrastrukturalne w Chinach czy Indiach generujące gwałtowny wzrost notowań ropy – podkreśla Mr Damaskos, z Junior Oil Trust.

Nie zgadza się on natomiast z tezą, że to producenci ropy specjalnie przykręcają kurek by windować ceny. Według Damaskosa, niekiedy po prostu ze względów technicznych producenci nie są w stanie zwiększać w nieskończoność wydobycia.  Liczy też, że koncerny naftowe  przeznaczą część zysków z drogiej ropy na prace poszukiwawczo- wydobywcze.

Eksperci wątpia jednocześnie, by mimo silnych ostatnio nacisków społecznych udało się namówić rządy państw na obniżenie podatków zawartych w cenach paliw..

- Władze powinny natomiast poprzez odpowiednią politykę fiskalną zachęcać koncerny wydobywcze do zwiększania inwestycji w poszukiwanie złóż – mówi Phil Corbett z ABN Amro.

Paweł Janas, [email protected]