BRAK PARTNERÓW UDERZYŁ W BANKI

Tomaszkiewicz Beata, Zielewski Paweł
opublikowano: 20-07-2000, 00:00

BRAK PARTNERÓW UDERZYŁ W BANKI

Giełda nie ma już dłużej siły reagować na każdy konflikt w instytucjach finansowych

Winę za brak koncepcji rozwoju Banku Ochrony Środowiska czy problemy finansowe Banku Częstochowa ponoszą ich akcjonariusze. O ile jednak BOŚ można łatwo zreformować wprowadzając jednego silnego udziałowca, o tyle ze sprzedażą BCz mogą być problemy — uważają analitycy. Szybkich zmian wymaga również Bank Handlowy.

W polskim systemie bankowym są dzisiaj trzy ogniska zapalne: BOŚ, Bank Częstochowa i Bank Handlowy. Instytucje te mają kłopoty, które wynikają z różnych przyczyn, jednak we wszystkich przypadkach sprowadzających groźbę negatywnego odbicia się albo na wynikach banku, albo na jakości świadczonych usług.

Analitycy nie mają wątpliwości — Bankowi Ochrony Środowiska powoli zaczyna brakować kapitału na rozwój. Jednocześnie konflikt w grupie akcjonariuszy uniemożliwia zarządowi banku wprowadzenie go na nowe rynki czy zaoferowanie nowych produktów.

— BOŚ nie rozwija się w takim tempie, jak by mógł. Szkodzi mu brak dopływu kapitału. Nie byłoby z tym problemu, gdyby uchwalono emisję z prawem poboru. Jednak na to potrzeba porozumienia między akcjonariuszami. Najwyższy czas, by zaczęli się dogadywać — uważa Jacek Lichota, doradca inwestycyjny ING BSK.

— Strategia KB w tym przypadku jest niezrozumiała. Wchodząc do BOŚ zaczął od rozmów z głównym udziałowcem, Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. A nie było tajemnicą, że bez jego aprobaty nie uda mu się przejąć banku. Teraz Kredyt Bank ma w akcjach BOŚ zablokowany kapitał, a zarazem nie ma jakiegokolwiek wpływu na działalność tego banku — ocenia Andrzej Powierża, analityk Wood Company.

— KB z zyskiem wycofałby zamrożone do tej pory środki. Pod względem czysto operacyjnym BOŚ nie jest mu potrzebny. Dla inwestora zagranicznego przeciwnie — BOŚ może być łakomym kąskiem — uważa Jacek Lichota.

Jednak problemem przy przejmowaniu BOŚ może być cena.

— BOŚ nie ma sieci oddziałów, więc trudno przekształcić go w bank detaliczny. Jest za to silnie uzależniony od rządowych programów pomocowych — głównie kredytów preferencyjnych, co może się szybko skończyć — twierdzi Andrzej Powierża.

Sądzi jednak, że przy mniej zaporowych cenach BOŚ znajdzie amatora, czego nie można powiedzieć o Banku Częstochowa.

BCz: nie opłaca się

— Nie przeceniałbym atrakcyjności BCz dla inwestorów, zwłaszcza że nie ma on nawet silnej pozycji rynkowej w regionie. Kupowanie przez kogokolwiek Banku Częstochowa dla przejęcia li tylko licencji bankowej nie ma sensu i jest nieopłacalne przy obecnej wycenie banku — ocenia Andrzej Powierża.

W jego opinii może być nim zainteresowany niebankowy partner finansowy, tak jak to było z Bankiem Świętokrzyskim, do którego wszedł Lukas.

Analitycy są jednak zgodni co do tego, że BOŚ ma określoną grupę akcjonariuszy, którzy nim rządzą i że jest w stanie rozwijać się bez inwestora w postaci banku zagranicznego. Natomiast BCz bez jasnej, nowej koncepcji rozwoju i silnego partnera może mieć problemy. Obecnie jest to instytucja, której nikt nie chce, nawet obecni akcjonariusze.

BHW: milczenie szkodzi

Choć po nieudanej fuzji Banku Handlowego z BRE Bankiem nie ma już śladu, w BHW nadal iskrzy. Przejęcie polskiej instytucji przez Citigroup nie rozwiązało problemów banku — przeciwnie.

Sami bankowcy skarżą się, że pracują w atmosferze niepewności.

— Z BHW odchodzą specjaliści. W samym banku trwają ciche redukcje zatrudnienia. Wszystko to wina niepewności spowodowanej brakiem szczegółowych informacji — twierdzi pracownik BHW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomaszkiewicz Beata, Zielewski Paweł

Polecane