Bramki staną na A2

opublikowano: 18-06-2012, 00:00

Już na początku 2014 r. za przejazd autostradą do niemieckiej granicy zapłacimy prawie 80 zł, a nad morze — 45 zł.

Ledwie 6 czerwca Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ogłosiła „przejezdność” autostrady A2 między Łodzią a Warszawą, a już szykuje dla firm budowlanych kolejne zlecenie. Jego realizacja z pewnością nie ucieszy kierowców. Ogłosiła właśnie przetarg na dostosowanie tej trasy do standardów autostrady płatnej, czyli na postawienie bramek, budynków obsługi, toalet dla personelu itp. Oferty należy składać do 27 lipca, a realizacja kontraktu potrwa do września 2013 r.

Osobowe nie tak szybko

Kiedy za przejazd 100-kilometrową trasą trzeba będzie zapłacić? — Pobór opłat na A2 od kierowców aut osobowych powinien ruszyć wraz z poborem opłat na trasie A1 Toruń — Stryków, czyli w pierwszym kwartale 2014 r. — zapowiada Urszula Nelken, rzecznik GDDKiA.

Przejazd ze stolicy do Łodzi będzie kosztował około 10 zł, a do Torunia — niespełna 15 zł. W sumie jadący do niemieckiej granicy będą musieli zostawić na bramkach prawie 80 zł, a turyści podróżujący nad morze — około 45 zł. Trzeba jednak dodać, że o ile termin uruchomienia myta dla aut osobowych na A2 jest realny, to na A1 bardzo optymistyczny. Nie widać końca budowy tej trasy, bo wykonawca jednego z odcinków — Poldim — zbankrutował, a grupa PBG i Hydrobudowa, także wykonujące część inwestycji, są w upadłości układowej. Uruchomienie opłat na tej trasie na początku 2014 r. to bardzo optymistyczny termin.

Ciężarówki szybciej

Co ciekawe — na A2 — szybciej od kierowców aut osobowych zaczną płacić użytkownicy ciężarówek. — Termin uruchomienia opłat w systemie viaToll na tym odcinku to mniej więcej połowa przyszłego roku, a może nawet szybciej — ocenia Urszula Nelken. GDKKiA nie podaje budżetu na inwestycje związane ze stawianiem autostradowych bramek, ale w specyfikacji istotnych warunków zamówienia zapisano, że obecne zlecenie na A2 jest warte mniej niż 20 mln EUR.

Bramki nie wystarczą

Przedstawiciele branży nie mają wątpliwości — kontrakty na bramki nawet w części nie zrekompensują aktualnych, wygasających zleceń na budowę dróg. Mogą natomiast być bardziej rentowne.

— Nie planujemy brać udziału w tego typu przetargach, bo to nie nasza specjalizacja. Wolimy wejść w konsorcja na serwisowanie dróg i zająć się pracami remontowymi — mówi Piotr Kledzik, prezes Bilfinger Berger Budownictwo i przewodniczący rady Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

— Budżet Krajowego Funduszu Drogowego spadnie z 23 mld zł w tym roku do 7 mld zł w przyszłym. Nie widzę kontraktów, które mogą wypełnić tę lukę — komentuje Wojciech Malusi, szef Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy