Branża „inne” miała kłopoty
Trzy kwartały 1999 roku nie były udane dla akcjonariuszy spółek zaliczonych przez władze warszawskiej giełdy do makrosektora usługowego — „Inne”.
Na 10 emitentów z tej branży, w czasie 9 miesięcy gracze giełdowi mieli możliwość powiększenia wartości swoich portfeli, inwestując ledwie w 2 spółki. Zarobić dały tylko papiery PPWK oraz Orbisu.
Obserwując spółki przyporządkowane do tego sektora, uwagę przyciąga duża rozbieżność przedmiotu ich działalności. W jednej grupie znalazły się np. Agora, wydawca „Gazety Wyborczej”, Orbis, którego dochody związane są z rynkiem turystycznym czy też Caspol, który specjalizuje się w usługach transportowych i spedycji. Taka różnorodność spowodowana jest tym, że na GPW wciąż obecny jest niewielki fragment naszej gospodarki. Gdyby pogrupować emitentów dokładnie według specyfiki ich działalności, mogłoby się okazać, że wiele z utworzonych sektorów miałoby tylko jednego reprezentanta.
Najlepszą inwestycją w omawianym okresie okazały się walory PPWK, które podniosły swoją wartość o ponad 21 proc. Wokół tej spółki zrobiło się ostatnio głośno, kiedy nowe kierownictwo firmy poinformowało opinię publiczną o popełnionych zaniedbaniach w PPWK w latach poprzednich. Pomocna była też z pewnością dobra koniunktura utrzymująca się na rynku akcji w pierwszym półroczu. Zarobić pozwoliły (8,7 proc.) także akcje Orbisu, spółki, która ma wysokie notowania wśród analityków giełdowych i którą interesują się inwestorzy zagraniczni.
W przypadku pozostałych przedsiębiorstw kurs akcji w ostatnim dniu września był niższy niż na sesji kończącej 1998 rok. Rozpiętość strat, jakie stały się udziałem ich udziałowców, jest duża i zawiera się w przedziale od 1,3 proc. (Poligrafia) do 39,4 proc. (ŁDA). Przy ocenie trzech innych firm (Agora, Caspol, Trans Universal) trzeba wziąć pod uwagę, że spółki te weszły na giełdę w ciągu roku. Dlatego zmiana ich kursów nie obejmuje pełnych 9 miesięcy.