Branża internetowa czeka na ruch GPW
Nowe propozycje władz giełdy mogą zawrócić spółki z drogi na Nasdaq
BYĆ LIDEREM: Rafał Styczeń z IFF twierdzi, że jeśli GPW, której szefuje Wiesław Rozłucki, chce odegrać rolę znaczącego parkietu w Europie Środkowej i Wschodniej, to musi przyciągnąć spółki IT. fot. GK, MP
Dzisiaj władze giełdy mają poinformować o złagodzeniu kryteriów dopuszczeniowych dla spółek internetowych. Mówi się też o możliwości utworzenia odrębnego rynku notowań dla spółek high-tech.
Pomysł złagodzenia kryteriów dopuszczeniowych, tak by do notowań trafiały także firmy mniejsze i nie przynoszące dochodu, ucieszył całą branżę.
— To dobra wiadomość dla sektora, w którym spółki przez pierwsze 2-3 lata istnienia muszą przynosić straty. Oczywiście nie może być tak, że giełda zlikwiduje wszelkie wymogi, bo wtedy na parkiet mogłyby trafiać także firmy z gruntu nieuczciwe. Dlatego potrzebne jest utrzymanie zasady, by spółki legitymowały się zdobyciem pewnego kapitału i utrzymaniem na rynku przez co najmniej rok — uważa Tomasz Czechowicz, szef funduszu internetowego MCI.
Wszystkim zależy
— Nasza giełda już jest spóźniona. Większość firm internetowych właśnie teraz ma największe potrzeby kapitałowe. A ponieważ nie może pozyskać funduszy z giełdy, sprzedaje udziały inwestorom finansowym lub strategicznym — tłumaczy Marcin Żuchowicz, prezes Point of View, firmy świadczącej usługi internetowe.
Zdaniem Rafała Stycznia, współzałożyciela Internet Investment Fund, jeśli GPW chce stać się naprawdę wartościową giełdą w tej części Europy, powinna starać się przyciągnąć nie tylko polskie e-spółki, ale też firmy z innych krajów Europy Środkowej.
— Oczywiście o wyborze rynku notowań musi też decydować profil firmy. Jeśli kieruje ona usługi do odbiorcy globalnego, powinna starać się o wejście na Nas-daq. Jeśli jest firmą lokalną, to najlepszym wyjściem byłaby giełda warszawska — dodaje prezes Styczeń.
Zaznacza, że gdy giełda stworzy takie możliwości, IIF będzie starał się w ciągu pół roku doprowadzić do upublicznienia każdego swojego projektu.
Idea chce na GPW
Arkadiusz Kuich, prezes Internet Idea, firmy zarządzającej portalem yoyo.pl, deklaruje, że jego spółka najchętniej zadebiutowałaby w Warszawie.
— Jeśli dziś zapadną rozsądne postanowienia, od razu jesteśmy gotowi rozpocząć prace nad przygotowaniem prospektu emisyjnego — deklaruje.
Podobne w tonie są wypowiedzi zarządów innych portali (w tym Wirtualnej Polski) i firm świadczących usługi internetowe. Nie wiadomo zatem, dlaczego na zorganizowanym w ostatni poniedziałek spotkaniu władz giełdy z firmami high-tech pojawili się przedstawiciele zaledwie 40 z 200 zaproszonych firm.
— Problem nie w braku zainteresowania, ale w słabym przygotowaniu marketingowym tego spotkania — uważa Rafał Styczeń, którego IIF zaproszenia na spotkanie z radą nie dostał.
O tej inicjatywie nic nie wiedział także Arkadiusz Kuich.
Rynek niepewny
Tak jak złagodzenie kryteriów dopuszczeniowych zostanie odebrane przez wszystkie firmy pozytywnie, tak plany stworzenia oddzielnego rynku notowań mają zarówno zwolenników, jak i przeciwników.
— Uruchomienie oddzielnego subparkietu pozwoliłoby wyróżnić spółki IT, które obecnie są porozrzucane po różnych rynkach — mówi Tomasz Czechowicz z MCI.
— Moim zdaniem, już w tej chwili na GPW jest zbyt dużo podziałów. Tworzenie kolejnego rynku może spowodować, że inwestorzy będą się czuć jeszcze bardziej zagubieni — uważa Zygmunt Grajkowski, wiceprezes Enterprise Investors.