Branża IT chce zmiany procedur przetargowych

Firmy nie chcą pójść w ślady budowlanki, która przewróciła się na zamówieniach publicznych. Przygotowały własne propozycje dotyczące kontraktów

Głęboki kryzys i idąca za nim fala bankructw, która w pierwszej połowie roku przetoczyła się przez branżę budowlaną, zrobiła mocne wrażenie na firmach informatycznych. Choć nie są tak mocno uzależnione od przychodów z kontraktów publicznych, jak spółki budujące drogi, to jednak sektor publiczny stanowi ważną pozycję w ich przychodach. Ponadto borykają się z tymi samymi problemami i zagrożeniami w obszarze zamówień publicznych. Dlatego branża IT postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT) opracowała i przekazała na ręce Michała Boniego, ministra cyfryzacji i administracji, propozycje zmian w procesie zamówień publicznych.

Wzorzec ryzyka

Wacław Iszkowski, prezes PIIT, informuje, że propozycje nie dotyczą na razie zmian w prawie. Chodzi o jego stosowanie.

— Chcemy, by powstał wzorzec umowy do kontraktów informatycznych, który rozkładałby równomiernie ryzyko na zamawiającego i wykonawcę. Postulujemy także odejście do stosowania ceny jako jedynego kryterium wyboru. To wszystko mogłoby zostać na przykład określone w jednolitych wytycznych, dotyczących kontraktów publicznych na informatykę — tłumaczy szef PIIT. O tym, że jest co naprawiać, świadczy obecne podejście firm IT do zamówień publicznych.

— Z uwagi na zbyt wysoki poziom ryzyka od kilku lat nie ubiegamy się bezpośrednioo zamówienia publiczne. Centrala nie wyraża na to zgody — mówi menedżer jednej z zagranicznych firm IT.

Ta praktyka nie jest wyjątkiem. Podobnie postępują inne zagraniczne firmy. Nie oznacza to, że nie realizują kontraktów publicznych. Robią to jako podwykonawcy polskich firm. Te zaś często albo nie zdają sobie sprawy z ryzyka związanego z takimi umowami, albo świadomie wkładają głowę pod topór, mając nadzieję na pobłażliwość urzędników. Jeśli popatrzeć na umowy, które urzędy publiczne podpisują z firmami IT, to arsenał możliwości urzędnicy mają bardzo duży. Nielimitowane odszkodowania, długoletnie rękojmie, przerzucanie kosztów zmian w prawie czy roszczeń osób trzecich na wykonawcę — to tylko niektóre ze standardowych zapisów w kontraktach. Ich zastosowanie może narazić wykonawców na wysokie koszty.

— Część tych zapisów jest absurdalna. Na przykład w umowie o system sterowania ruchem w mieście znajdują się zapisy, które nakładają na wykonawcę odpowiedzialność za to, co będzie robiła firma obsługująca ten system — mówi menedżer z firmy IT.

Sztandarowe kryterium

Te wszystkie rodzaje ryzyka dałoby się wycenić, gdyby nie inna rzecz: niska cena jako jedyne kryterium wyboru wykonawcy. To ona nadal decyduje o tym, kto dostarcza systemy informatyczne do urzędów publicznych.

— W efekcie bardzo złożone usługi informatyczne świadczy firma, która nie ma w obszarze odpowiedniego doświadczenia i uzyskała zamówienie tylko dlatego, że zaoferowała najniższą cenę. W większości przypadków kończy się dość kosztownie dla zamawiającego — twierdzi osoba z jednej z największych firm na rynku IT.

Mimo że branża IT dopiero zaczyna walkę o zmiany w procedurach przetargowych, już wiadomo, że nie będzie to łatwa sprawa. I to nawet posiadając takiego sprzymierzeńca jak Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji (MAiC), które zainteresowało się postulatami branży.

— Resort jest zainteresowany usprawnieniem przetargów IT. Dostrzega ich ułomność. Zamawiający nie dostaje tego, czego chce, a duża część rynku omija zamówienia szerokim łukiem — mówi Wacław Iszkowski.

— Usprawnienie zamówień publicznych w tym obszarze jest ważne — dodaje Artur Koziołek, rzecznik resortu cyfryzacji. Dlatego MAiC zapoznało się z pomysłami PIIT i przekazało je do Urzędu Zamówień Publicznych (UZP) jako własne. Na razie nie dostało oficjalnej odpowiedzi, ale już wiadomo, że urząd nie zostawi na nich suchej nitki.

— Postulaty zostały sformułowane wyłącznie z uwzględnieniem interesów wykonawców zamówień publicznych i dotyczą przywrócenia rozwiązań, które służyły blokowaniu efektywnego udzielania zamówień publicznych. Nie służą usprawnieniu, ale przedłużeniu procedur udzielania zamówień publicznych w obszarze IT — mówi Anita Wichniak-Olczak, rzecznik UZP.

Mimo to szef PIIT nie zamierza składać broni — postulaty do UZP przesłał minister Michał Boni i to on powinien dostać na nie odpowiedź.

— Czekamy na oficjalne pismo w tej sprawie z UZP. Gdy je otrzymamy, będziemy się zastanawiać, co dalej — mówi Wacław Iszkowski. Branża IT liczy na MAiC i jego działania, realizowane pod hasłem „sprzątanie stajni Augiasza” w obszarze informatyzacji.

2,4 mld zł Tyle w ubiegłym roku wyniosła wartość zamówień IT pochodzących z sektora publicznego. To blisko 25 proc. wartości segmentu korporacyjnego na rynku informatycznym w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Branża IT chce zmiany procedur przetargowych