Przemysł meblarski zaczyna bardzo odczuwać spowolnienie. Po trzech kwartałach 2001 r. obroty branży mogą być niższe nawet o ponad 20 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w roku ubiegłym.
Nie jest dobrze — tak kwitują sytuację po trzech kwartałach tego roku przedstawiciele branży meblarskiej. Szacunki mówią, że w porównaniu z analogicznym okresem 2000 r. produkcja spadła nawet o 20 proc. Zdaniem prezesów spółek meblarskich, głównymi przyczynami są: wysoki kurs złotego (który uderza w eksporterów), wysokie stopy procentowe oraz chudsze portfele Polaków. Na efekty nie trzeba czekać. Firmy stają przed koniecznością cięć w wydatkach, co niestety skutkuje m.in. zwolnieniami pracowników.
Wysoki kurs złotego powoduje, że dla wielu producentów eksport staje się coraz mniej opłacalny. Nie trzeba tłumaczyć, że ma to ogromny wpływ na kondycję branży.
— Rząd powinien powziąć długofalowe działania, których celem będzie osłabienie naszej waluty. Jej obecna wartość jest nierealnie wysoka, co powoduje, że eksport mebli jest mało opłacalny. Nasza produkcja w 80 proc. trafia na rynki zagraniczne. W takiej sytuacji zmuszeni jesteśmy zrównoważyć produkcję na eksport i na rynek krajowy. W przyszłym roku powinniśmy zanotować wzrost obrotów, dzięki temu, że w odpowiednim czasie zaczęliśmy restrukturyzować nasze przedsiębiorstwo — mówi Zbigniew Gaj, prezes Zielonogórskich Fabryk Mebli.
Przemysłowi meblarskiemu daje się we znaki również stagnacja polskiej gospodarki. Wysoka stopa bezrobocia, obniżenie realnych dochodów społeczeństwa oraz wysokie oprocentowanie kredytów zmniejszają popyt na meble.
— Obroty WFM Oborniki w porównaniu z rokiem ubiegłym będą niższe o 30 proc. Powodem jest niska opłacalność eksportu i ubożenie społeczeństwa Poprawie koniunktury w naszej branży z pewnością sprzyjałoby obniżenie stóp procentowych — mówi Wojciech Krych, prezes Wielkopolskich Fabryk Mebli Oborniki.
Niektóre firmy widzą swoje szanse w segmencie mebli z tzw. wyższej półki. Do osób zamożnych kierują swoją produkcję Oborniki. Ale nie tylko.
— Wyroby Bydgoskich Fabryk Mebli są skierowane do ludzi zamożnych. Jednak ta nisza rynkowa powoli zaczyna się wypełniać, bo rośnie konkurencja. Zakładaliśmy w tym roku 30-proc. wzrost sprzedaży, ale uda nam się osiągnąć tylko 17-proc. — mówi Romuald Wawrzyniak, prezes BFM.
W związku z dekoniunkturą na rynkach zachodnioeuropejskich alternatywą dla polskich producentów mebli jest rynek rosyjski, który ostatnio odżywa. Ale i tu nie brakuje przeszkód. Zasadniczym czynnikiem, który hamuje eksport mebli do Rosji, jest cło.
— Biorąc pod uwagę, że około 75 proc. mebli produkowanych w Polsce jest eksportowanych, olbrzymią szansą dla branży jest rozwijający się rynek rosyjski. Przeszkodą jest jednak cło. Opłaty, jakich wymaga strona rosyjska, sięgające nawet 100 proc. wartości towaru, powodują, że polskie wyroby są mało konkurencyjne na tym rynku. Importerzy rosyjscy mają trudności ze sprzedażą naszych mebli, mimo olbrzymiej chłonności tego rynku. Rząd chcąc ożywić współpracę gospodarczą z Rosją, powinien podjąć działania, które umożliwią polskim firmom łatwiejszą wymianę — twierdzi Maciej Formanowicz, prezes Forte i Polskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.
Okiem analityka
Na poprawę trzeba poczekać
Po trzech kwartałach spadek obrotów można szacować nawet na ponad 20 proc. Na wyniki branży wpływa m.in. mniejszy potencjał nabywczy społeczeństwa. Biorąc pod uwagę, że znaczna część produkcji znajduje nabywców za granicą, duży wpływ na obniżenie ich przychodów ma osłabienie koniunktury na rynkach zachodnioeuropejskich oraz wysoki kurs złotego. Poprawy sytuacji możemy spodziewać się nie wcześniej niż w drugiej połowie 2002 r.
Przemysław Sawala-Uryasz
analityk DM BZ WBK