Branża mięsna czeka na pomoc

Mira Wszelaka
opublikowano: 2002-01-16 00:00

Uwaga największych producentów mięsa w Polsce już od dłuższego czasu skoncentrowana jest na rynku rosyjskim.

Jak zauważa Stanisław Zięba, sekretarz Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa, barierą są nie najlepsze kontakty gospodarcze, przeszkody celne, finansowe oraz administracyjne. Ich poprawa jest sprawą pilną, bo na tym rynku są obecne koncerny z UE.

Zdaniem Danuty Ricombel z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej eksport mięsa do Rosji drastycznie spada. W 1999 r. wartość sprzedaży wyniosła 108 mln USD, a w I połowie 2001 r. już tylko 18,9 mln USD.

— W tym roku wielkość eksportu można byłoby podwoić. Docelowo zaś Polska mogłaby lokować na tamtejszym rynku mięso warte 150–200 mln USD — podkreśla Stanisław Zięba.

Przedsiębiorcy sami jednak nie zawojują Wschodu.

— Potrzebne jest wsparcie ze strony rządu, jak i działania władz rosyjskich. Chodzi głównie o zmianę kursu złotego, obniżenie ceł wwozowych i VAT oraz subwencje do eksportu — mówi Stanisław Zięba.

Przedsiębiorcy twierdzą, że nie chcą wyciągać rąk po pieniądze z budżetu.

— Polska w wyniku nadpodaży mięsa składuje zbyt duże jego ilości. Niektóre tusze oferowane są do sprzedaży po dwóch latach, a roczny koszt przetrzymywania 1 tony tuszy sięga nawet 400 USD. Znaczna redukcja tych rezerw i eksport świeżego mięsa do Rosji zmniejszyłyby wydatki na chłodzenie oraz pomogłyby zasilić subwencje — wyjaśnia Stanisław Zięba.