Specjaliści z branży twierdzą, że teoretycznie wszystko może się zdarzyć. Ich zdaniem jednak PKN jest dobrze zabezpieczony przed wrogim przejęciem.
Ireneusz Wypych
PKN Orlen
- Żadna firma nie może w 100 proc. zabezpieczyć się przed wrogim przejęciem. Orlen robi jednak bardzo dużo, aby uniknąć takiego scenariusza. Przede wszystkim rozbudowujemy grupę kapitałową, gdyż duże firmy są zawsze trudniejsze do przejęcia. Grupa liczy obecnie już około 170 spółek.
Naszą pozycję na rynku umocnić mają też rozmowy o konsolidacji regionalnej prowadzone z partnerami zewnętrznymi. Stabilność Orlenowi zapewniają również fundusze inwestycyjne zainteresowane długoterminowa, obecnością w firmie.
Jerzy Małyska
były prezes CPN, obecnie szef NFI Piast
- Nie widzę obecnie takiego niebezpieczeństwa. Wielkie koncerny na razie przypatrują się, a karty zaczną rozdawać dopiero wtedy, gdy ostatecznie wykrystalizuje się koncepcja Skarbu Państwa dotycząca dalszej prywatyzacji PKN Orlen. Może to nastąpić w ciągu roku-dwóch lat. Warto również pamiętać, że zgodnie z obecnym statutem Orlenu, akcjonariusz — bez względu na wielkość pakietu — maksymalnie może realizować jedynie 10 proc. głosów na WZA. To ograniczenie oczywiście nie dotyczy Skarbu Państwa.
Jacek Wróblewski
dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego
- Akcje są notowane na giełdzie, więc wszystko jest teoretycznie możliwe. Zainteresowane wrogim przejęciem i wejściem w najatrakcyjniejszy segment rynku mogłyby być głównie rosyjskie koncerny paliwowe, np. Łukoil. Pozostaje otwartą kwestią, czy byłoby to korzystne nie tylko dla Orlenu, ale też dla całej polskiej gospodarki.
Nafta Polska, nadzorująca z ramienia MSP proces restrukturyzacji i prywatyzacji sektora naftowego w Polsce, odmówiła komentarza w tej sprawie.



