Branża odzieżowa traci wiarygodność

Kamil Zatoński
opublikowano: 2004-11-17 00:00

W branży dystrybutorów odzieży źle się dzieje. Nawet LPP, najlepiej do tej pory postrzegana w segmencie, zdecydowała się na korektę w dół prognoz wyników na 2004 r. Zysk netto ma wynieść 35-40 mln zł, wobec zapowiadanych wcześniej 43 mln zł. O 3 proc. niższa jest też prognoza sprzedaży. Nic dziwnego, że wczoraj kurs tracił nawet ponad 6 proc. Wcześniej podobny scenariusz przerabiali już konkurenci: Redan i Artman. Ten ostatni nawet dwukrotnie. Inwestorzy zapewne więc ze zdwojoną ostrożnością będą podchodzić do kolejnych planów spółek.

Rozczarowanie jest tym większe, że po tej grupie firm oczekiwano dużej dynamiki przychodów i zysków. Okazuje się jednak, że nie da się powielić prostego pomysłu na biznes i skrótami przejść drogę, którą wyznaczyło LPP. Zimnym majem i zwiększeniem zapasów przed wejściem do Unii (co pomnożyło także koszty finansowe) nie można wszystkiego wytłumaczyć. Zwłaszcza że spółkom sprzyjał niższy niż zakładano w prognozach średni kurs dolara w tym roku (3,72 zł wobec 3,9 zł), a to właśnie w tej walucie rozliczany jest import z Dalekiego Wschodu.

Odwrót inwestorów od branży to także przestroga dla przyszłych debiutantów, śrubujących prognozy przed ofertą publiczną. Najświeższy przykład: producent obuwia, CCC, przewiduje, że w tym roku zarobi netto 23 mln zł przy sprzedaży 270 mln zł. Zarząd spółki zastrzegł, że warunkiem koniecznym realizacji obietnic są korzystne warunki pogodowe. Czy to oznacza, że dla CCC najlepsze byłyby siarczyste mrozy? Z drugiej strony trzeba pamiętać, że 80 proc. sprzedanych towarów jest produkowanych w Chinach. Mocniejszy dolar to niższe koszty. Redan, a zwłaszcza Artman, pokazał jednak, że bilans tych dwóch czynników wcale nie musi wynosić zero.