Firmy z segmentu odzieżowego ponownie skupiły na sobie uwagę rynku. Do niedawna pupilami analityków i inwestorów były dwie największe — LPP i NG2. Obydwie systematycznie poprawiają wyniki i przebojowo rozpychają się zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym. Stabilne fundamenty oraz obiecujące perspektywy przekładają się na systematyczny wzrost kapitalizacji. Dość niespodziewanie jednak sezon raportów podkręcił wzrost zainteresowania mniejszymi spółkami, które w przeszłościzostały mocno przecenione.
Zasłużone odbicie
Impulsem, który pobudził apetyt inwestorów, były świetne wyniki finansowe Monnari. Spółka, która jeszcze dwa lata temu stała na skraju bankructwa, zaskoczyła solidnym raportem kwartalnym i wreszcie zaczęła zarabiać. Prawie 5 mln zł straty z 2011 r. zamieniło się w 8,2 mln zł zysku netto w całym 2012 r. (w samym IV kwartale zysk wyniósł aż 8 mln zł). Władze Monnari nie zamierzają spocząć na laurach i szykują się z ekspansją na Wschód: w ciągu kilku miesięcy pojawi się kilka salonów franczyzowych w Rosji.
Druga spółka, która odzyskała blask dzięki restrukturyzacji, to Gino Rossi. Marcin Stebakow z DM Banku BPS zwraca uwagę, że w wyniki IV kwartału 2012 r. były gorsze niż w 2011 r., ale w całym roku spółka znacząco poprawiła osiągnięcia. Było to możliwe dzięki ponad 12-procentowemu zwiększeniu przychodów oraz poprawie efektywności kosztowej.
Bardzo solidne wyniki pokazała również Vistula. Trzeba jednak uwzględnić fakt, że spółka zaksięgowała 6,4 mln zł zysku dzięki sprzedaży nieruchomości. Mimo to Marcin Stebakow ocenia rezultaty pozytywnie. — Poziom zysku netto bez uwzględnienia zdarzenia jednorazowego nadal wygląda całkiem nieźle — komentuje Marcin Stebakow.
Z nadzieją w 2013 r.
Nie wszystkie firmy zasługują na rosnącą wycenę akcji, którąmożna wytłumaczyć poprawą wyników. Jak zwykle nie zabrakło rozczarowań. Przykładem są zeszłoroczne rezultaty Redanu, które potwierdzają, że był to dla firmy bardzo nieudany okres. Na poziomie netto strata wyniosła 27 mln zł, a w samym IV kwartale 12,1 mln zł. Bogusz Kruszyński, wiceprezes Redanu, liczy jednak, że ten rok znowu zakończy się na plusie. W tym celu spółki oprócz likwidowania nierentownych sklepów będą renegocjować umowy najmu i dopasowywać kolekcję do oczekiwań klientów, którzy są zainteresowani tańszymi produktami. Inna spółka, która chciałaby znowu dużo zarabiać, to Próchnik. Rok 2012 zakończył się symbolicznym zyskiem w wysokości 0,27 mln zł, bo straty z trzech pierwszych kwartałów z nawiązką udało się nadrobić w IV kwartale.
Pod presją
Solar Company, czyli spółka z najmniejszym stażem na GPW, zdążyła już napsuć krwi akcjonariuszom. Najnowszy raport nie poprawił wizerunku firmy. — Wyniki odbieramy negatywnie. Miniony rok, a przynajmniej drugie półrocze, był dla spółki bardzo nieudany.
Przyczyną jest niedopasowana do warunków rynkowych kolekcja oraz działania konkurencji, która lepiej przygotowała się do działania w trudniejszych ekonomicznie warunkach — wylicza Marcin Stebakow. Oliwy do ognia dolewa audyt raportu finansowego Solaru, zlecony przez Komisję Nadzoru Finansowego. Komisja uzasadnia swoje działanie „wątpliwościami co do prawidłowości i rzetelności informacji okresowych oraz prawidłowości prowadzenia ksiąg rachunkowych przez spółkę”.
Negatywnie należy także interpretować wyniki osiągnięte przez Prima Modę. Liczby nie kłamią: 1,8 mln zł zysku w IV kwartale 2011 r. zamieniło się w 0,8 mln zł straty w 2012 r. W ostatnich tygodniach kurs Prima Mody nie zareagował i nie wystrzelił pod wpływem lepszego sentymentu do całej branży. Od początku roku notowania spadły o 5 proc. Również w przypadku Bytomia nie widać przełomu. W ujęciu rocznym spółka drugi raz z rzędu poniosła 5,5 mln zł straty netto. Niestety końcówka roku również wypadła blado. Zamiast 2 mln zł zysku z IV kwartału 2011 r. w 2012 r. pojawiło się 0,7 mln zł straty netto.