We wtorek władze największej gospodarki w Ameryce Południowej ogłosiły przyjęcie wartego 64 mld USD pakietu inwestycji infrastrukturalnych. To nie tylko konieczna próba modernizacji zaplecza logistycznego (według danych McKinsey Institute za 2012 r., wartość obecnej infrastruktury to zaledwie około 15 proc. PKB Brazylii, podczas gdy w Polsce ta relacja wynosi około 80 proc.).

Równie ważnym celem jest wyrwanie kraju ze spowolnienia gospodarczego. Ankietowani przez bank centralny ekonomiści spodziewają się, że PKB skurczy się w tym roku o 1,3 proc., co jest najgorszym wynikiem od 25 lat. Sytuację polityczną destabilizuje gigantyczny skandal korupcyjny w państwowym potentacie naftowym Petrobras.
Afera, w którą zamieszani byli menedżerowie koncernu oraz czołowe osobistości brazylijskiej polityki, miała kosztować Petrobras co najmniej 2 mld USD. To tylko wzmogło odpływ zagranicznego kapitału, przez co w trzy lata real stracił jedną trzecią wartości wobec dolara. By zatrzymać ucieczkę inwestorów, rząd dokonał głębokich cięć budżetowych i podwyższył podatki. Przekraczająca 8 proc. inflacja zmusza bank centralny do utrzymywania stóp procentowych na zaporowym pułapie 13,75 proc.
W tej sytuacji jedyną możliwością pobudzenia gospodarki zostało przekonanie inwestorów do wpompowania w nią miliardów dolarów za pomocą inwestycji w infrastrukturę. Przyjęty plan przewiduje m.in. budowę 4,3 tys. km autostrad, a także linii kolejowych, terminali portowych i lotniczych. Jeżeli na wszystkie przetargi uda się znaleźć chętnych, to do końca 2018 r. zainwestowana zostanie jedna trzecia z planowanych 64 mld USD.
Projektem flagowym programu ma być budowa linii kolejowej bezpośrednio łączącej Brazylię z Oceanem Spokojnym. Budowa połączenia o długości 5,3 tys. km, w którą mają się zaangażować Chiny, ma zmniejszyć koszty i skrócić czas transportu surowców do Państwa Środka, a także ułatwić handel pomiędzy krajami leżącymi na trasie kolei. Linia będzie kosztowała 10 mld USD, a jej budowa potrwa sześć lat.
— Ogłoszony pakiet inwestycji to bardzo dobra wiadomość. To sygnał wsparcia gospodarki, na jaki czekali inwestorzy — powiedziała Ipek Ozkardeskaya, analityk London Capital Group.
Od początku czerwca real zyskał 3,9 proc., co daje mu miano najlepiej spisującej się waluty spośród 32 monitorowanych przez Bloomberga. Część ekonomistów jest jednak sceptyczna, bo wiele spośród głównych brazylijskich firm budowlanych zaangażowanych jest w aferę korupcyjną w Petrobrasie.
— Program jest wprowadzany w bardzo trudnym momencie. Obawiam się, że to może skazać go na porażkę — uważa Adriano Pires, szef CBIE, brazylijskiej firmy doradczej z branży infrastrukturalnej.
Fiaskiem zakończył się poprzedni program infrastrukturalny, ogłoszony w 2012 r. W odróżnieniu od tamtej próby tym razem polityka gospodarcza znajduje się w rękach liberalnego ministra finansów — Joaquima Levy’ego, który jest zwolennikiem ograniczania wpływu państwa na gospodarkę i prowadzi rozważną politykę fiskalną.
„Nowy program oferuje inwestorom korzystniejsze warunki niż którykolwiek z poprzednich” — uważają analitycy think-tanku Eurasia Group. © Ⓟ