BRE Bank czeka na odwilż

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2010-02-10 00:00

Kiedyś maszynka do robienia pieniędzy. Teraz będzie maszyną do kredytów. Znowu zacznie zarabiać?

Zapowiada, że znowu zacznie pożyczać, bo ma z czego

Kiedyś maszynka do robienia pieniędzy. Teraz będzie maszyną do kredytów. Znowu zacznie zarabiać?

Do niewielu banków określenie "zamknąć kurek z kredytami" pasowało tak dobrze, jak do BRE Banku. Wcześniej jeden z głównych motorniczych rynku kredytów mieszkaniowych, który miesięcznie wykręcał sprzedaż na poziomie kilkaset milionów złotych, gdy przyszedł kryzys, ograniczył ją do około 100 mln zł. O ile hipoteki ocalały, to kredyty gotówkowe całkowicie poszły pod nóż. BRE Bank dotkliwie sparzył się na kredytach gotówkowych oferowanych zewnętrznym klientom. Patrząc na skalę odpisów, chyba w ogóle ich nie spłacali. Bank utworzył aż 201,5 mln zł rezerw na ten cel.

W 2009 r. na kredyty gotówkowe odpisy wyniosły łącznie 248 mln zł. Mariusz Grendowicz, prezes BRE Banku, nie spodziewa się już kolejnych. Ich sprawa została praktycznie wyczyszczona. Hipoteki w Multibanku i mBanku, które dość uważnie selekcjonowały klientów, trzymają się dobrze i portfel nie powinien się pogorszyć.

Bank zaprzestał kredytowana nie ze względu na ryzyko. Nie bardzo ma z czego pożyczać. Wcześniej paliwo na rozbuchaną akcję kredytową zapewniał właściciel — Commerzbank. W kryzysie finansowanie się skończyło. BRE Bank w pierwszej połowie 2009 r. nie brał udziału w wojnie depozytowej, żeby nie przepłacać. Potem śmielej wchodził do gry, całkiem wysoko licytując. Efekty, jak na stosunkowo słabą akcję marketingową depozytów, są niezłe: bank odnotował 13-procentową dynamikę na lokatach, zwiększając oszczędności o 5 mld zł.

— Dynamiczny przyrost depozytów to bufor do uruchomienia, gdy przyjdzie kredytowa odwilż — zapowiada Mariusz Grendowicz.

Czekając na ocieplenie

Na razie zima jeszcze w banku solidnie trzyma, chociaż są już oznaki naciągającej wiosny. Z naszych informacji wynika, że w styczniu MultiBank i mBank sprzedały kredytów hipotecznych za 150 mln zł. Do zapowiadanego przez Jarosława Mastalerza, wiceprezesa BRE Banku, miesięcznego poziomu rzędu 200 mln zł jeszcze daleko, ale styczeń nie jest przecież miesiącem kredytów hipotecznych. Z naszych informacji wynika, że sprzedaż dopiero się rozkręca, a cel na przyszłość to więcej niż 200 mln zł.

Kredyt przez internet

W lutym powinna przyspieszyć sprzedaż kredytów gotówkowych i kart kredytowych. Bank, co jest dużą rynkową nowością, będzie sprzedawał je przez Internet. Tylko swoim, tylko wybranym klientom. Produkty będą szyte na miarę, dostosowane do miesięcznych wpływów posiadacza rachunku. Wielkich wolumenów na początku nie będzie, ponieważ na 3,3 mln klientów detalicznych zaledwie kilkaset tysięcy podpisało z bankiem umowę ramową, a tylko do nich można ruszyć z tą ofertą. Z drugiej strony odsetek klientów Multi i mBanku, którzy korzystają z kredytów, jest mniejsza niż średnia rynkowa, która wynosi około 14 proc.

— Miejsca do pożyczania jest bardzo dużo — ocenia przedstawiciel BRE Banku.

Jeszcze w tym roku w internecie będzie można wziąć kredyt na samochód.

— Limit nie będzie na "klik". Wcześniej klient musi przedstawić zabezpieczenia i wtedy kredyt zostanie uruchomiony — mówi nasz rozmówca.

Mariusz Grendowicz szacuje, że gdy przyjdzie odwilż, BRE Bank może uruchomić akcję kredytową na 2-5 mld zł.

— Jesteśmy maszyną do udzielania kredytów — mówi szef banku.

Eugeniusz Twaróg