Detaliczne ramię banku znowu rozdaje kredyty hipoteczne. Dość lekką ręką. Po 300 mln zł miesięczne.
MultiBank i mBank wracają do formy. Miesięcznie chcą sprzedawać ponad 300 mln zł kredytów hipotecznych. W złotych i euro. Nie są to może stachanowskie normy, bo świeża jest jeszcze pamięć o czasach, gdy detal BRE Banku pompował w rynek mieszkaniowy grubo ponad pół miliarda złotych kredytów miesięcznie. To już przeszłość. Czasy taniego finansowania od spółki matki skończyły się i bank kraje na tyle, na ile staje depozytów. A z tym nie jest tak źle. Multi i mBank startują z promocją (bez ograniczeń czasowych), w której wprowadzają jedną, płaską marżę niezależnie od wartości kredytu mieszkaniowego i poziomu LTV (klient może zadłużyć się maksymalnie na 110 proc. wartości nieruchomości). W euro marża wynosi 2,5 proc. wartości kredytu, a w złotych 2 proc. Bez prowizji.
— Zwiększamy sprzedaż do 300 mln zł miesięcznie ze 140 mln zł obecnie — mówi Jarosław Mastalerz, szef detalu w BRE Banku.
Halina Kochalska, analityk Gold Finance, przyznaje, że z marżami Multi i mBank uciekły konkurencji o kilka długości, szczególnie przy kredytach na całą nieruchomość.
— W euro 100 proc. wartości mieszkania kredytuje tylko sześć banków. Kolejny po Multi i mBanku — Raiffeisen — pobiera 2,7 proc. marży, Alior 3,05 proc., DB PBC 3,2 proc., a BOŚ 4 proc. — wylicza Halina Kochalska.
W złotych BRE Bank też odstaje od reszty stawki finansującej cały zakup. Atrakcyjność oferty pogarszają jednak obowiązkowe ubezpieczenia, które musi wykupić klient i inne konieczne do spełnienia dodatkowe warunki, np. obowiązkowy rachunek, na które przelewa wynagrodzenie.