BRE Bank uzależnia od siebie Pozmeat
Pozmeat zaciągnął 1,3 mln zł kredytu w BRE Banku i zabezpieczył go majątkiem wartości 130 mln zł. Zdaniem Włodzimierza Nowaczyka, byłego przewodniczącego RN, jest to wyzbywanie się majątku. Odmiennego zdania jest Andrzej Wachnik, prezes Pozmeatu.
Podczas ostatniego WZA Pozmeatu doszło do starcia między akcjonariuszami. Po jednej stronie barykady stanął BRE Bank, który ze sprzymierzeńcami posiadał 51 proc. głosów. Oponentem banku został Włodzimierz Nowaczyk, za którym głosowało niespełna 49 proc. uprawnionych mandatariuszy. Wynik starcia to m.in. odwołanie Włodzimierza Nowaczyka z funkcji przewodniczącego rady nadzorczej i wejście w jej skład przedstawicieli BRE Banku oraz udziałowców nie powiązanych z byłym szefem RN.
— Zgromadzenie było przeprowadzone z istotnym naruszeniem prawa. Przewodniczący WZA był rzecznikiem interesów BRE Banku, prowadził obrady w sposób arogancki. W stosunku do podjętych uchwał zostały zgłoszone sprzeciwy akcjonariuszy posiadających około 49 proc. akcji. Notariusz przywieziony przez przewodniczącego zgromadzenia protokołował jedynie część WZA, i to pod dyktando przewodniczącego. Ponadto zmienił on porządek obrad i rozszerzył go ponad wnioski — twierdzi odwołany przewodniczący rady nadzorczej i akcjonariusz Pozmeatu.
— Po pierwsze — pan Nowaczyk nie widział protokołu obrad, więc nie może wiedzieć, co on zawiera. Z kolei notariusz nie działał pod niczyje dyktando i notował wnioski wszystkich akcjonariuszy. Porządek obrad nie był rozszerzony o żaden punkt i podjęto jedynie uchwały będące przedmiotem WZA — tłumaczy Paweł Rymarz, przewodniczący WZA Pozmeatu.
Mocne oskarżenia
Lista zarzutów byłego przewodniczącego RN Pozmeatu jest znacznie dłuższa. Obejmuje ona m.in. łamanie zasady tajności głosowania oraz pogwałcenie praw mniejszych akcjonariuszy, których przedstawiciel nie zasiadł w RN. Jednak główne oskarżenia padły pod adresem Andrzeja Wachnika, prezesa Pozmeatu.
— Należy przypuszczać, że odwołanie RN było niezbędne do zrealizowania strategii zmierzającej do wyprowadzenia i przejęcia najcenniejszych składników majątku, pod pretekstem działań na rzecz dofinansowania spółki. Część akcjonariuszy (BRE Bank) współpracujących z prezesem Wachnikiem zmierza do przejęcia najatrakcyjniejszych części majątku — twierdzi Włodzimierz Nowaczyk.
Mówiąc o majątku były przewodniczący ma na myśli dwie firmy zależne od Pozmeatu, które są właścicielami gruntów należących do giełdowej spółki. Nieruchomości są wycenione na mniej więcej 122 mln zł. Obie spółki zostały przewłaszczone na rzecz BRE Banku tytułem zabezpieczenia kredytu wysokości 1,3 mln zł. Jak udało się nam nieoficjalnie dowiedzieć, Pozmeat utracił płynność finansową, a bieżące zobowiązania firmy sięgają już 15 mln zł.
Konieczne środki
— Pozmeat jest w bardzo złej kondycji finansowej. Jesteśmy bankiem i potrzebujemy zabezpieczenia. Firma może nie mieć środków na pokrycie zobowiązań, stąd to zabezpieczenie. Ponadto nie jest to gwarancja spłaty wyłącznie tego kredytu, ale także innych, które otrzyma od nas Pozmeat — twierdzi Jolanta Pankiewicz, wicedyrektor wydziału zarządzania aktywami BRE oraz nowa przewodnicząca rady nadzorczej Pozmeatu.
— To było konieczne posunięcie. Musieliśmy zabezpieczyć kredyty. Włodzimierz Nowaczyk hamował rozwój przedsiębiorstwa. Do tego stopnia, że jako prezes nie mogłem podjąć decyzji o sprzedaży tych nieruchomości, co w sposób znaczący zasiliłoby kasę spółki. Wolałem oddać spółki zależne pod ochronę BRE Banku, bo nie wiem, co mogłoby się z nimi stać. Zapewniam, że kredyt będzie spłacony i bank nie wejdzie w posiadanie tych aktywów — mówi Andrzej Wachnik, prezes Pozmeatu.
Kontrując Włodzimierz Nowaczyk zapowiedział, iż wykaże, że działania prezesa Wachnika mają na celu oddanie BRE Bankowi majątku z naruszeniem prawa.
Problematyczna spłata
Pozmeat ma 14 dni na spłatę kredytu. Jeżeli to zrobi, firmy zależne wraz z majątkiem wrócą do spółki matki. Jeżeli nie, bank może wejść w ich posiadanie.
— Zarzuty stawiane poprzedniej RN mają na celu odwrócenie uwagi od wyprowadzenia ze spółki cennego majątku. Zarzucono mi przykładowo, że jako przewodniczący rady nadzorczej użytkowałem luksusowy samochód. Otóż nie był to żaden luksus, lecz siedmioosobowy samochód typu van towarowo-osobowy.
— Pan Nowaczyk miał do dyspozycji Chryslera Voyagera — podsumował prezes Wachnik.