BRE: Dynamika PKB w 2001 roku wyniesie tylko 2 proc.

Lesław Kretowicz, Cezary Koprowicz
opublikowano: 2001-10-31 00:00

Ekonomiści BRE Banku zweryfikowali swoje prognozy makroekonomiczne. Ich zdaniem gospodarka światowa stanęła na skraju recesji. Wbrew przewidywaniom nie doszło do poprawy koniunktury w III kwartale. Może to nastąpić dopiero w 2002 roku.

Analitycy BRE Banku prawie od roku przewidywali ochłodzenie koniunktury na świecie i wróżyli spadek dynamiki wzrostu gospodarczego w naszym kraju. Nikt jednak nie spodziewał się, że światowa koniunktura będzie tak słaba.

Na koniunkturę na świecie największy wpływ ma gospodarka USA. Trendy światowe są od niej uzależnione w ponad 80 proc. Obecnie, gdy dynamika wzrostu amerykańskiego PKB spadnie o około 1 proc. przełoży się to na 0,2-0,4-proc. spadek na świecie. W konsekwencji zmniejszenia globalnego popytu PKB w Polsce może spaść o 0,3 proc. BRE Bank zdecydował się więc na weryfikację w dół prognozy makroekonomicznej na ten i przyszły rok.

— To są prognozy bardzo optymistyczne i nie wykluczam, że zostaną one jeszcze w tym roku zweryfikowane. Czynniki, które miały spowodować wzrost popytu, czyli rekompensaty i odszkodowania z Niemiec już zostały skonsumowane, a popyt zewnętrzny spada. Nie widzę więc na razie możliwości poprawy koniunktury — mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

W ocenie analityków BRE Banku optymizm rynku opiera się na oczekiwaniu, że zrealizowane zostaną rządowe założenia dotyczące limitu wydatków na poziomie 183 mld zł oraz 40 mld zł deficytu budżetowego. Janusz Jankowiak zwraca uwagę, że nie wszystko w tej kwestii jest jednak jasne. Do połowy przyszłego roku, czyli do momentu opublikowania danych o deficycie ekonomicznym w 2001 r. nie będzie wiadomo, czy udało się zablokować 8,5 mld zł w wydatkach z budżetu 2001 r. Nie sprecyzowano też, czy w puli wydatków wynoszącej 183 mld zł znajduje się 8 mld zł na spłatę zobowiązań wobec ZUS i KRUS. Trzecia niewiadoma to obsługa długu publicznego. W strategii na lata 2002-04 koszty te powinny zostać wyłączone z budżetu państwa.

— Może dojść do sytuacji, gdy w budżecie 2002 r. nie będzie kosztów obsługi długu publicznego. Zamiast wykupić obligacje, rząd może zaoferować nowe o wartości nominalnej powiększonej o zysk z poprzedniej emisji — tłumaczy Janusz Jankowiak.

Analitycy BRE Banku oceniają, że wzrost fiskalizmu zmierza w złym kierunku, a resort finansów skupił się na powiększaniu dochodów z podatków bezpośrednich. Bez wprowadzenia podatku importowego i opłaty granicznej nie uda się osiągnąć zakładanych wpływów w 2002 r. Ekonomistów niepokoi także brak zainteresowania rządu stanem depozytów obywateli.

— Struktura pakietu przedstawionego przez Marka Belkę świadczy, że MF marginalizuje problem oszczędności społeczeństwa. To może sugerować, że rząd zamierza importować oszczędności, a to grozi niezrównoważonym wzrostem gospodarczym — ostrzega główny ekonomista BRE Banku.

Janusz Jankowiak jest pewien, że w grudniu czeka nas kolejna nowelizacja budżetu 2001 r., a deficyt zostanie powiększony o 6-10 mld zł. Pojawi się jednak kłopot z jego finansowaniem, gdyż trudno będzie w ciągu dwóch miesięcy ulokować na rynku nowe emisje papierów dłużnych o wartości 10-12 mld zł. Ciekawie natomiast zapowiada się sposób finansowania przyszłorocznego, 40-mld deficytu. Sytuację skomplikowała decyzja rządu o wykupie od Brazylii polskiego długu. Środki na ten cel pożyczono od NBP z jego rezerw ale trzeba je będzie oddać.

— Pieniądze można pozyskać, zgodnie z ustawą, tylko z emisji euroobligacji lub z prywatyzacji. Pierwsze źródło jest mało prawdopodobne. Zostaje więc prywatyzacja, ale to oznacza około 10 mld mniej na finansowanie deficytu w 2002 roku — analizuje Janusz Jankowiak.

Zdaniem Janusz Jankowiaka, Rada Polityki Pieniężnej popełniła błąd redukując stopy jedynie o 150 punktów bazowych, optymalna redukcja powinna wynieść 200 punktów. Taki ruch mógł spowodować odbicie na giełdzie, osłabić złotego oraz, co najważniejsze, zmniejszyć presję na kolejna obniżkę w tym roku.

— Po redukcji stóp o 1,5 proc. taka presja na radę się pojawi i bardzo prawdopodobna będzie kolejna redukcja w takiej samej skali. Wówczas zamiast 600 punktów w skali roku, stopy zostaną obniżone w sumie o 700-750 punktów, czyli znacznie więcej, niż chciała rada — ocenia główny ekonomista BRE Banku.