BRE-HANDLOWY: ZAPASY W BŁOCIE

Kobosko Michał, Sroka Jarosław
opublikowano: 1999-10-13 00:00

BRE-HANDLOWY: ZAPASY W BŁOCIE

Tygodnie mijają, a największa fuzja dwóch polskich banków wciąż jest w powijakach

ZMĘCZENIE MATERIAŁU: Cezary Stypułkowski, prezes Banku Handlowego, i Wojciech Kostrzewa, szef BRE Banku, mogą poczekać na ostateczną fuzję swych instytucji do przyszłego roku. fot. Borys Skrzyński

Pracownicy obydwu instytucji oraz akcjonariusze najwyraźniej mają już dosyć czekania na uzgodnienie warunków połączenia Banku Handlowego z BRE Bankiem. Niezależnie od tego, czy fuzja dojdzie do skutku, widać, że sposób jej przygotowania był amatorski.

Do chwili zamknięcia tego numeru „Pulsu” nie upubliczniono wyników ekspertyzy wykonanej przez banki inwestycyjne Goldman Sachs i Merrill Lynch, a dotyczącej parytetu wymiany akcji BRE i BHW. Na rynku pojawiły się jednak spekulacje, że co najmniej jeden z tych raportów sugeruje zmianę parytetu na 2:1. Jeśli ta informacja jest prawdziwa, to rzeczywiście tłumaczy ostatnie zmiany notowań giełdowych obu banków. Kursy obu papierów poszły w górę, ale w takim tempie, że rynek stale „płaci”dwoma akcjami Banku Handlowego za jedną akcję BRE.

Nowy ruch Skarbu

Od połowy czerwca, gdy banki ujawniły zamiar połączenia, ich zarządy i główni akcjonariusze (Commerzbank i JP Morgan) nie osiągnęły porozumienia z Ministerstwem Skarbu Państwa ani z PZU, czyli dwoma głównymi polskimi akcjonariuszami Banku Handlowego. Mimo wielu spotkań (m.in. wizyt emisariuszy Commerzbanku w PZU) nadal więc mamy do czynienia z dwiema bardzo rozbieżnymi propozycjami parytetu.

Strona zachodnia obstaje przy 2,6:1, strona polska zgodnie powtarza 1,7:1. MSP i czekające na bliską już częściową prywatyzację PZU mają wspólne interesy i argumenty. Powtarzana jest teza, że w zaproponowanym parytecie bankowcy nie ujęli premii za przejęcie przez Commerzbank Banku Handlowego. Uwzględnili za to zyski nadzwyczajne osiągnięte niedawno przez BRE na sprzedaży pakietów akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej i BIG Banku Gdańskiego.

Pod koniec ubiegłego tygodnia „Gazeta Wyborcza” przyniosła zaskakującą wypowiedź ministra skarbu Emila Wąsacza. Zapowiedział on, że resort także zwróci się do jednego z renomowanych banków inwestycyjnych o przeanalizowanie parytetu.

— Sam pomysł nie zaskakuje. Ale ministerstwo powinno było zlecić taką analizę już w lecie — mówi jeden z analityków bankowych.

Fuzja przenoszona

Realizacja nowego planu MSP oznaczałaby, że rozmowy o mariażu przedłużyłyby się do końca roku. Cała fuzja stanęłaby wówczas wręcz pod znakiem zapytania.

— Sposób, w jaki przygotowano połączenie, jest nieprofesjonalny. Wyraźnie widać, że zainteresowani nie zadbali na czas o uzyskanie formalnych i nieformalnych zgód PZU, resortów skarbu i finansów czy NBP. Gdyby było inaczej, już dawno przedsięwzięcie wkroczyłoby w fazę realizacji. A tak ciągle mamy wymianę słownych ciosów, która prowadzi donikąd — ocenia analityk londyńskiego banku inwestycyjnego.

Jeśli ktoś ma prawo być zmęczony, to są to na pewno pracownicy zainteresowanych banków, w tym zwłaszcza Banku Handlowego. Gdy ogłaszano fuzję, zapowiedziano, że w obu instytucjach pracę straci 1500 osób. Wprawdzie wstępnie podzielono już wszystkie departamenty, ale nadal nie wiadomo, kiedy i którzy pracownicy będą musieli zmienić posady.

Efekt był łatwy do przewidzenia: z Handlowego zaczęli odchodzić wysocy rangą pracownicy, i to niekoniecznie ci, których bank miał zwolnić. Dobrowolnie pracę zmieniło już m.in. kilku menedżerów zajmujących się bankowością inwestycyjną.

Starcie na walnym

Zniecierpliwieni pracownicy coraz mniej wierzą w kolejne „pewne” daty walnych zgromadzeń, na których dojdzie do głosowania uchwał połączeniowych. W lecie mówiło się o końcu października, później o pierwszym tygodniu listopada, a ostatnio o 15 listopada.

Jeśli strony nie dojdą wcześniej do porozumienia, WZA Banku Handlowego będzie gorące. Z obozu PZU docierają bowiem informacje o skupowaniu (bezpośrednio i przez powiązane firmy) akcji BH na giełdzie oraz o osiągnięciu porozumienia z innymi mniejszościowymi akcjonariuszami banku. Koalicja ubezpieczyciela oraz zachodnich funduszy inwestycyjnych i emerytalnych jest w stanie zablokować plany fuzji.

Może bez fuzji

Nic dziwnego, że analitycy zaczynają już rozważać, co się stanie, jeśli połączenie BRE z Handlowym w ogóle nie wypali. BRE Bank wyszedłby z całego zamieszania tylko lekko obolały — ucierpiałby przede wszystkim wizerunek Wojciecha Kostrzewy, jako bankowca sukcesu.

W gorszej pozycji znalazłby się Bank Handlowy, który musiałby szybko znaleźć innego inwestora strategicznego wśród dużych banków zachodnich, takich jak Deutsche Bank czy Citibank.

Niezależnie od tego, czy fuzja zakończy się powodzeniem, jest cenną lekcję dla innych polskich banków. Pokazuje, jak nie zabierać się do konsolidacji.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót