BRE i BHW: akcjonariusze mają trudny wybór
Dlaczego warto głosować za fuzją?
Najbardziej oczywiste są powody, dla których za fuzją powinni się opowiedzieć akcjonariusze BRE Banku. Instytucja, która powstała za pieniądze państwowe, przeszła długą drogę, nim stała się jednym z najbardziej dynamicznych banków działających w Polsce. Firma, która jest w pełni kontrolowana przez niemiecki Commerzbank, idzie do przodu w agresywnym zachodnim stylu. Dlatego z jej punktu widzenia, przejęcie najpoważniejszego rywala rynkowego, jakim niewątpliwie jest Bank Handlowy, jest całkowicie logiczne i uzasadnione. I taki plan warto poprzeć, bo to się po prostu opłaca.
AKCJONARIUSZE BHW mają cięższy orzech do zgryzienia. Ale i oni mogą znaleźć wiele powodów, by fuzję poprzeć. Po pierwsze, Polska nie uniknie światowej konsolidacji instytucji finansowych. Zdecydowanie bezpieczniej jest więc spróbować włączyć się w ten proces, zachowując przywilej równorzędnego partnera w ewentualnych rozmowach, niż z założonymi rękami czekać na agresywnego nabywcę. A kto wie, czy nie jest to ostatnia taka szansa dana zarządowi i akcjonariuszom BHW.
PO DRUGIE, wiele wskazuje na to, że ten bank w swoim obecnym kształcie wspiął się już na szczyt swoich możliwości. BHW, który przez wiele lat był wizytówką Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej na całym świecie, ma teraz widoczne problemy z adaptacją do mechanizmów wolnorynkowych.
PRYWATYZACJA, choć na to bardzo liczono, nie przyspieszyła rozwoju tej instytucji. Najprościej byłoby za to winić zarząd tego banku, ale Skarb Państwa powinien także uderzyć się w pierś i w końcu przyznać, że chyba nie wybrał najlepszego wariantu prywatyzacji warszawskiego banku. W konsekwencji w spółce pojawiła się grupa inwestorów, którzy okazali się zbyt stabilni i przez dwa lata zrobili tak niewiele, żeby zdynamizować rozwój BHW.
HANDLOWY nie został liczącym się graczem ani na rynku ubezpieczeń (Zurich już zapowiedział rozwód z BHW), ani w detalu (projekt Handlobanku po dynamicznym starcie został przyhamowany) ani w bankowości inwestycyjnej (JP Morgan przyznaje, że współpraca z BHW nie zaowocowała dotąd żadnym wspólnym projektem).
W TEJ SYTUACJI jedyną nadzieją BHW jest szybkie pozyskanie inwestora strategicznego. I chyba nadarzyła się dobra okazja.
Dlaczego głosować przeciw fuzji?
Zbyt wiele potknięć, niezręczności, niedomówień, brak politycznego wyrobienia oraz po prostu brak umiejętności przewidywania w obozie autorów fuzji, każą się zastanowić nad jej sensem. A przecież mogło być zupełnie inaczej.
WYSTARCZYŁO uważnie przeanalizować poczynania zagranicznych graczy. Przykładowo, kiedy w USA ruszyły przygotowania do fuzji Citibanku z Travelers Group, prezydent Clinton dowiedział się o tym jako pierwszy. U nas prezesi BRE i BHW rozmawiali w takim skupieniu, że zapomnieli powiadomić o swoich planach Bardzo Ważnych Polityków. Co gorsza, nie skonsultowali tego projektu z tak istotnymi akcjonariuszami, jak PZU i Ministerstwo Skarbu Państwa. Próbując postawić zainteresowanych przed faktem dokonanym, sami dali oręż przeciwnikom fuzji.
JEDNAK chęć ukarania zbyt pewnych siebie menedżerów to zbyt mało, by blokować fuzję banków. Poważniejszy argument dotyczy warunków i techniki tego przedsięwzięcia. Zarządy BRE i BHW twierdzą, że ustalony parytet wymiany akcji, oparty na proporcji aktywów netto, jest jedynym właściwym. Negują tym samym — naszym zdaniem niesłusznie — znaczenie giełdy, jako miejsca, w którym „niewidzialna ręka rynku” podpowiada rzeczywistą wycenę przedsiębiorstw. Na GPW nie zdarzyło się, by za akcję BRE „płacono” 2,4 akcji Handlowego (zawsze parytet był niższy).
DLA WIELU nie ma także wątpliwości, że połączenie instytucji na zaproponowanych warunkach może zaowocować obniżeniem wartości akcji Handlowego. A dla będącego na permanentnym debecie Skarbu Państwa taka sytuacja nie jest do zaakceptowania.
KOLEJNA wątpliwość dotyczy inwestora, który odniesie najwięcej korzyści z fuzji. Wielu analityków jest zdania, że nie powinno się oddawać kontroli nad następnym bankiem w ręce tego samego Commerzbanku. Zdrowiej byłoby, gbyby BRE i BHW (posiadające silnych inwestorów strategicznych) pozostały rynkowymi rywalami.
INNY PROBLEM wiąże się z charakterem łączących się banków. O ile fuzja BHW z Pekao SA byłaby w pewnej mierze logiczna (abstrahując od uwarunkowań politycznych i błędnej strategii przyjętej przez zarząd BHW), o tyle połączenie dwóch banków, praktycznie nieobecnych w detalu, jest krokiem, który wydłuży drogę do powstania silnego banku uniwersalnego.