Brexit a kurs funta

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 21-02-2016, 22:00

Nie ulega wątpliwości, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej miałoby wiele negatywnych konsekwencji ekonomicznych. Sceptycy powinni przypomnieć sobie, że świat osiągnął niesamowity postęp gospodarczy po II wojnie światowej dzięki znoszeniu barier i globalnej integracji. Rozstrzygnięcie kwestii członkostwa Brytyjczyków we wspólnocie nadal jest odległe, a tymczasem kurs funta nurkuje. Słusznie? Tak się składa, że nie jest to pierwsze wydarzenie polityczne, które ma spory wpływ na notowania funta. Ostatnio Brytyjczycy co roku fundują nam coś ciekawego — w 2014 r. było to referendum dotyczące niepodległości Szkocji, zaś w ubiegłym roku — obawy o brak większości parlamentarnej dla partii, która wygra wybory parlamentarne. Warto prześledzić zachowanie funta przy okazji tamtych wydarzeń, do czego używamy kursu ważonego handlem (wybór jednej pary, jak np. GBP/USD rodzi większe ryzyko mylnych wniosków, bo zmiany równie dobrze mogą być spowodowane wydarzeniami związanymi z drugą walutą w parze). W myśli zasady kupowania plotek funt tracił przed obydwoma wydarzeniami. Co ciekawe, w dwa miesiące zarówno przed referendum, jak i wyborami funt stracił 1,8 proc., zaś same wydarzenia, które przyniosły pozytywne rozstrzygnięcia (pozostanie Szkocji, większość parlamentarna), przełożyły się na umocnienie brytyjskiej waluty. Pełnej analogii jednak nie było — po referendum odreagowanie było chwilowe, a przez kolejne dwa miesiące funt stracił następny 1 proc., po wyborach zaś w tym samym czasie zyskał 3,6 proc., tj. odrobił wcześniejsze straty z nawiązką.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Tym razem sprawa wygląda inaczej, bo kwestia Brexitu podzielona jest niejako na dwa wydarzenia — szukanie porozumienia przez Camerona w celu pozostania w UE oraz samo referendum. Termin referendum jest nieznany i zasadniczo uzależniony od porozumienia, dlatego na razie w centrum zainteresowania rynków jest porozumienie. Problemem dla chcących kupić funta po ewentualnym jego osiągnięciu jest fakt, że walucie ciążyć będą jeszcze zbliżające się referendum i lawina związanych z nim sondaży. Warto jednak odnotować dwie rzeczy: po pierwsze, funt w ciągu dwóch ostatnich miesięcy stracił ponad 5 proc. (!), po drugie, jeśli porozumienie zostanie osiągnięte, Cameron zrobi wszystko, aby przekonać rodaków do zagłosowania za pozostaniem w Unii, gdyż od tego zależeć będzie jego przyszłość polityczna.

Argumentów za tym, że wyprzedaż funta jest przesadzona, jest więcej. Co prawda koniunktura na Wyspach w drugiej połowie 2015 r. się pogorszyła, a globalne spowolnienie odsunęło podwyżki stóp w nieznaną przyszłość, rynek jest ekstremalnie pesymistyczny. Nie tylko nie oczekuje podwyżek przez kolejne dwa lata, ale wręcz wycenia pewne prawdopodobieństwo obniżki. Nawet umiarkowany członek MPC Banku Anglii Martin Weale powiedział, iż zdziwiłby się, gdyby podwyżka nie nastąpiła wcześniej, niż oczekuje rynek. Ponadto ostatnie dane z Wielkiej Brytanii, choćby z rynku pracy czy o sprzedaży, okazały się pozytywną niespodzianką. I choć jedna jaskółka wiosny nie czyni, naszym zdaniem, funt ma spore szanse na odrobienie części strat. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA, X-Trade Brokers DM

Polecane