Brexit na pewno się nie rozmyje

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2017-06-08 22:00
zaktualizowano: 2017-06-08 20:33

W tegorocznych wyborach chodziło nie tylko o wyłonienie rządu, były one zarazem suplementem do ubiegłorocznego referendum,

Jak zawsze w sytuacji, gdy szczegółowe wyniki wyborów znane są dopiero nad ranem, natomiast tekst do wydania papierowego wysyłany jest wieczorem — autor znajduje się w sytuacji znacznie gorszej od czytelnika. W Wielkiej Brytanii generalny wynik przedterminowych wyborów jest oczywisty, ale diabeł tkwi w szczegółach. Dopiero rano znane będzie rozwiązanie największej zagadki — czy premier Theresa May obroni samodzielną większość, która w 650-osobowej Izbie Gmin wynosi 326 mandatów. Partia Konserwatywna w 2015 r. zdobyła ich aż 331, ku zaskoczeniu samego Davida Camerona, który zyskał komfort zakończenia koalicji z liberalnymi demokratami. Na fali powodzenia przeszarżował jednak w ocenie własnej charyzmy i 23 czerwca 2016 r. poniósł referendalną klęskę.

Theresa May w czwartek zagrała wyborczo o bardzo wysoką stawkę – osobistą i brytyjską.
Fot. Bloomberg

Theresa May mogła spokojnie rządzić aż do 2020 r., ale ambicja nie pozwoliła jej na trwanie ze statusem „premier zastępczy”. Dlatego przeforsowała skrócenie kadencji, przy zgodzie opozycji, dla której każde wybory stają się naturalną szansą. Premier liczy nie tylko na osobistą legitymizację, lecz na umocnienie przewagi. Sondaże tuż przed głosowaniem okazały się jednak tak rozhuśtane, że w momencie otwarcia lokali w czwartek naprawdę nikt nie mógł być niczego pewny. Trzeba przypomnieć, że Izba Gmin wyłaniana jest w 650 okręgach jednomandatowych. Kandydatów wypadało średnio 5 na miejsce. Wyniki w ponad 500 okręgach są ustabilizowane, dlatego ostra kampania toczyła się w ponad 110 okręgach możliwych do partyjnego „odbicia” z rąk rywali.

W tegorocznych wyborach chodziło nie tylko o wyłonienie rządu Jej Królewskiej Mości. Były one zarazem suplementem do referendum, ponieważ znane są rozbieżne stanowiska głównych partii wobec trybu i warunków wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. W wersji Theresy May brexit ma być twardy — stąd generalny wniosek z wyborów zapisany w tytule.