Rok temu po ogłoszeniu wyników referendum, w którym Brytyjczycy zdecydowali o opuszczeniu Unii Europejskiej (UE), kurs funta spadł raptownie o 20 proc. Ucierpieli na tym polscy eksporterzy sprzedający towary i usługi do UK.

— Tych strat nie odrobią szybko — uważa Jacek Maliszewski, główny ekonomista DMK. Przedsiębiorcy muszą liczyć się z faktem, że przeszkód w związku z rozwodem Brytyjczyków z UE będą mieli więcej. Ale pojawią się też szanse.
Funt będzie słabł
— Funt już uległ osłabieniu, a proces ten może iść dalej — twierdzi Piotr Soroczyński, główny ekonomista KUKE. To przede wszystkim efekt przedłużających się negocjacji dotyczących wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.
— Eksporterzy są pod presją opóźnień w negocjacjach na linii Londyn — Bruksela, które będą działały niekorzystnie na siłę funta — przyznaje Kornel Kot, analityk rynków finansowych w Domu Maklerskim TMS Brokers. Słabszy funt negatywnie wpłynie na tempo wzrostu gospodarczego na Wyspach.
— Pomimo że konsumpcja gospodarstw domowych wspiera obecnie wzrost gospodarczy Wielkiej Brytanii, wyższa inflacja i większe koszty importu mogą spowodować, że brytyjscy konsumenci będą bardziej ostrożni w wydawaniu pieniędzy, a skłonnośćbiznesu do inwestowania w rozwój przedsiębiorstw obniży się — mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface.
Jego zdaniem, spadek wartości funta powoduje wyższą atrakcyjność brytyjskiego eksportu, przyczyniając się do wyższych kosztów dóbr importowanych. Nasi eksporterzy działający na rynku brytyjskim muszą liczyć się z koniecznością zmniejszenia marż albo z podwyższeniem cen oferowanych produktów, co może ograniczyć sprzedaż.
Eksporterzy już odczuli skutki brexitu. Z odpowiedzi udzielonych dla Bibby Financial Services wynika, że w efekcie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii prawie 18 proc. respondentów zetknęło się ze spadkiem zainteresowania importem z Polski, a ponad 16 proc. ma problem ze znalezieniem odbiorców na usługi i produkty za granicą.
— Wraz z gorszą kondycją brytyjskiego funta automatycznie wzrosły ceny importowanych towarów. Pensje na Wyspach nie rosną równie szybko, jak zmienia się kurs funta, dlatego mieszkańcy Wielkiej Brytanii są bardziej ostrożni przy wydawaniu pieniędzy, co niestety może odbić się negatywnie na przedstawicielach polskiego sektora MSP — tłumaczy Jerzy Dąbrowski, dyrektor generalny Bibby Financial Services.
Zmienność kursów
Zdaniem Piotra Soroczyńskiego, niełatwo będzie też teraz wchodzić na brytyjski rynek. — Co do zasady trudniej wejść na rynek, w którym zdolność nabywcza gospodarstw domowych i firm spada — podkreśla Piotr Soroczyński. Jednocześnie widzi szansę dla polskich firm, które umieją wykorzystywać tego typu sytuacje.
— Potrafią one wytwarzać doskonałej jakości produkty w umiarkowanych cenach. Słabszy czas dla gospodarki to moment, w którym konsumenci i firmy rozglądają się za nowymi dostawcami i mniej zwracają uwagę na marki tradycyjnych dostawców. Potencjalnym odbiorcom można pokazać się z dobrej strony — uważa Piotr Soroczyński. Uważa, że w najbliższym czasie większym problemem dla eksporterów będzie nie sama wycena walut, ale wahania kursów.
— Kalkulacje opłacalności sprzedaży oparte na bieżących kursach już po kilku tygodniach mogą być mocno nieaktualne. Dlatego warto poznać zabezpieczenia kursowe. Szczególnie adekwatnym instrumentem wydaje się na ten czas jeden z prostszych, czyli kurs terminowy — podkreśla ekspert.
Nieopłacalny handel
Brexit wiąże się też z koniecznością nowego zdefiniowania warunków handlowych między UE a Wielką Brytanią, kiedy przestaną obowiązywać między nimi dotychczasowe zasady. Najlepszym rozwiązaniem byłoby podpisanie przez UK umowy o wolnym handlu z UE. Ale to może się nie udać bezpośrednio po brexicie.
— Zakładamy, że Wielka Brytania nie zdąży wynegocjować takiej umowy przed opuszczeniem UE. Oznacza to, że po brexicie do czasu podpisania ewentualnej umowy o wolnym handlu relacje obu stron będą definiowane najprawdopodobniej przez zasady wynikające z członkostwa Wielkiej Brytanii i innych krajów UE w Światowej Organizacji Handlu — tłumaczy Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole. Dla polskich eksporterów oznacza to nałożenie ceł na eksport i import oraz wzrost kosztów transakcyjnych (kontrole celne, dłuższy transport itd.).
— Jeżeli w negocjacjach warunków brexitu górę wezmą emocję, mogą pojawić się tzw. pozataryfowe bariery w handlu. Co do zasady zakazane, opierają się na mnożeniu koniecznych certyfikatów i pozwoleń związanych z rozprowadzaniem wyrobów. Zazwyczaj tworzone są tak, żeby przynajmniej zmniejszyć opłacalność sprzedaży, a wręcz zniechęcić do działania na danym rynku. Dla małych firm takie bariery są najtrudniejsze do przejścia, bo trzeba na to pieniędzy, czasu i wyrafinowanej pomocy doradców — mówi Piotr Soroczyński.
W efekcie wielu polskim firmom handel z UK może przestać się opłacać. Rozwiązaniem pozostanie reorientacja eksportu z Wielkiej Brytanii na inne rynki albo ulokowanie produkcji w tym kraju w celu uniknięcia ceł.
Oni do nas, my do nich
O ostatniej opcji myślą też brytyjskie spółki. — W najbliższym czasie możemy się spodziewać, że brytyjskie firmy z dużą ekspozycją na rynki Unii będą przenosiły do niej produkcję, aby zachować do nich dobry dostęp. Z wielu przyczyn, takich jak niskie koszty pracy, atrakcyjne położenie czy też duży wewnętrzny rynek zbytu, atrakcyjna jest dla nich Polska — zauważa Jakub Olipra. Zdaniem Piotra Soroczyńskiego, nasz kraj może przyciągać takich inwestorów również ze względu na dobrą jakość pracy.
— Międzynarodowe koncerny podkreślają, że spośród posiadanych przez nie zakładów najwyższą jakość pracy mają te położone w Polsce. Brytyjscy pracodawcy mają bardzo dobrą opinię o jakości pracy Polaków zatrudnianych w UK — podkreśla ekspert. Jego zdaniem, o przeniesieniu operacji z Wielkiej Brytanii do któregoś z krajów UE myślą także liczni przedsiębiorcy z krajów trzecich, którzy niegdyś wybrali UK na kraj swojej ekspansji na teren UE.
— Teraz owa placówka może okazać się pozaunijną. Co ważne, owe rozterki mają nie tylko przedstawiciele segmentu produkcji, ale też coraz liczniejsi przedstawiciele świata finansowego. Ich zdaniem, może nastąpić niechęć do korzystania przez kraje i przedsiębiorstwa z usług Londynu, kiedy ten będzie już poza Unią — twierdzi Piotr Soroczyński.
Wielka Brytania to dzisiaj nasz drugi partner w eksporcie — wysyłamy tam 6,5 proc. wyprodukowanych w naszym kraju towarów. W kategorii wyrobów gotowych są to produkty szybkozbywalne, AGD i RTV, meble i samochody. Natomiast w obszarze zaopatrzenia dalszej produkcji — głównie części i podzespoły do maszyn oraz urządzeń mechanicznych i elektrycznych.