Brexit przynosi pierwsze plony

Brytyjskiego producenta sałatek nie stać dłużej na zakup surowca w Polsce. Zwalnia ludzi, winiąc wyjście kraju z UE.

Brexit przynosi szczególny urodzaj branży rolnej. Irlandzcy producenci pieczarek alarmowali, że słaby z powodu brexitu brytyjski funt (a od brytyjskiego rynku byli uzależnieni) zmusza ich do zwolnień grupowych i zamawiania grzybów z… Polski. Brytyjscy producenci malin zakładają plantacje u nas, żeby uciec przed potencjalnymi taryfami celnymi z powodu wyjścia ich kraju z UE i problemów z sezonową siłą roboczą, które już odczuwa Wielka Brytania.

Southern Salads, brytyjski producent świeżych sałatek, zwalnia 260 pracowników, bo — jak wyjaśnia portal Just-Food — z powodu wahającego się kursu funta, podkopanego decyzją o brexicie, nie stać go dłużej na zakup surowców m.in. z Polski. Nie był w stanie wynegocjować niższych cen warzyw ani przerzucić wyższych stawek na klientów.

Zapowiedź problemów

— Rosnące koszty pozyskania surowca spoza Wielkiej Brytanii w okresie letnim są tylko zapowiedzią problemów, które czekają tę branżę w sezonie zimowym, który jest dłuższy od sezonu letniego [a w którym będą musieli importować jeszcze droższy surowiec z Włoch czy Hiszpanii — red.] — komentuje Wojciech Bogdan, członek zarządu Primavegi, grupy producentów warzyw, która sprzedaje warzywa m.in. producentom mieszanek sałat. W przypadku Southern Salads tracimy potencjalnego odbiorcę naszego eksportu. Czy nie warto więc wskoczyć w to miejsce z już gotowymi sałatkami?

— Krótkookresowo to może być szansa na wejście na brytyjski rynek z produktami bardziej przetworzonymi zamiast sprzedaży surowca. W dłuższym okresie brexit, z uwagi na perspektywę powstawania barier w handlu, będzie miał negatywny wpływ na polski eksport żywności do Wielkiej Brytanii — uważa Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole.

Jeśli chodzi o produkcję żywności, Wielka Brytania nie jest samowystarczalna — zapewnia około 60 proc. swojego zapotrzebowania, a eliminując kategorie, które i tak nie mogą być produkowane na miejscu, jak np. banany, ma samowystarczalność na poziomie 76 proc. W przypadku świeżych owoców i warzyw te wskaźniki są znacznie niższe i wynoszą 14 i 55 proc., a natural nym miejscem ich zakupu jest UE, w tym głównie Polska i Holandia.

Standardowy dylemat

— Wielkość unijnego, w tym polskiego, eksportu żywności do Wielkiej Brytanii będzie zależała jednak od tego, jak Brytyjczycy podejdą do kwestii bezpieczeństwa żywności — czy postawią na standardy unijne, więc zgodzą się na droższy towar, czy zdecydują się na import tańszego, np. z USA, ale o niższych wymogach jakościowych — dodaje Jakub Olipra. Jego zdaniem, Wielka Brytania najpewniej nie zdoła przed brexitem podpisać umowy o wolnym handlu z UE i przez jakiś czas będzie funkcjonowała zgodnie z zasadami WTO, czyli zostaną nałożone cła, które znacząco osłabią konkurencyjność brytyjskiej żywności w UE.

— Dlatego większej szansy dopatruję się w przenoszeniu przez brytyjskich eksporterów produkcji żywności do UE w celu utrzymania dostępu do wspólnego rynku. Polska jest tutaj szczególnie atrakcyjnym wyborem z uwagi na relatywnie niskie koszty pracy, a także dobre położenie geograficzne i coraz lepszą infrastrukturę transportową — twierdzi ekonomista Credit Agricole. Głośno w tym roku o przenosinach, które są „wierzchołkiem brexitowej góry lodowej”, alarmowali związkowcy. Konsultacje w sprawie zmiany miejsca produkcji wafli w czekoladzie Blue Riband rozpoczęło Nestle. Miałaby trafić do Polski. Alkoholowe Diageo natomiast zdecydowało o zastąpieniu brytyjskiej fabryki zakładami we Włoszech i USA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Branża spożywcza / Brexit przynosi pierwsze plony