Brokerzy nie zawsze służą tylko klientom

Łukasz Świerżewski
16-10-2001, 00:00

Zawetowanie przez prezydenta pakietu ustaw ubezpieczeniowych sprawia, że nadal brakuje osobnej regulacji zasad funkcjonowania brokerów. Powoduje to, że niektórzy pośrednicy działają niezgodnie z prawem i regułami zawodu: pozostają na garnuszku towarzystw, szantażują je czy wreszcie stają się multiagentami.

Profesor Eugeniusz Kowalewski, zajmujący się prawem ubezpieczeniowym i twórca zawetowanej przez prezydenta ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym, wskazuje, że brak jasnych uregulowań sytuacji prawnej agentów i brokerów powoduje liczne patologie.

— Obecnie pośrednictwu ubezpieczeniowemu poświęcone jest zaledwie 12 artykułów w ustawie o działalności ubezpieczeniowej — stwierdził Eugeniusz Kowalewski podczas seminarium zorganizowanego przez firmę konsultingową Accenture i kancelarię prawną CMS Cameron McKenna.

Zdaniem twórcy ustawy, braki prawne sprawiają, że na polskim rynku wciąż obecne są patologiczne czy wręcz karalne formy brokerstwa. Zaznacza on, że nie dotyczy to oczywiście wszystkich reprezentantów tego zawodu.

— Historyczną już formą jest agent broker. Do 1995 roku wolno było bowiem prowadzić równocześnie działalność agencyjną i brokerską. Klient nie wiedział, z kim ma do czynienia — twierdzi Eugeniusz Kowalewski.

Kontynuacją tej patologii jest broker nominalny. Taka osoba lub firma udaje tylko, że wykonuje czynności na rzecz klienta, w rzeczywistości pozostając w zależności ekonomicznej od zakładu ubezpieczeń.

— To naruszenie zasad etyki tego zawodu, które powinno być zwalczane przez urząd nadzoru — twierdzi Eugeniusz Kowalewski.

Jego zdaniem, bezczelność niektórych pośredników sięga dalej. Spotkał się on z przykładami brokerów, którzy przedstawiali się jako jedyni — wyłączni — reprezentanci towarzystwa na swoim terenie.

Część patologii na rynku brokerskim powstaje przy współudziale towarzystw ubezpieczeniowych. Choć Eugeniusz Kowalewski nie podaje nazw, opisuje sytuację, w której towarzystwo przyjmowało polisę od brokera, ale pod warunkiem, że ten zgodzi się na udział drugiego brokera (buforowego). Prowadzi to do podziału prowizji lub wypłacenia dwóch. Możliwe jest też podstawianie agenta buforowego.

— To już jest okradanie klienta, bo przecież w rzeczywistości prowizja wliczona jest w cenę ubezpieczenia — twierdzi Eugeniusz Kowalewski.

Innym opisywanym przez profesora przykładem bezczelności brokerów jest domaganie się prowizji za to, że klient na kolejny rok przedłuży umowę z towarzystwem. Taki broker konserwujący grozi wtedy, że przeniesie klienta do konkurencji, a towarzystwo ustępuje i wypłaca prowizję.

Zdaniem Eugeniusza Kowalewskiego, rozwiązaniem patologii pojawiających się w środowisku brokerskim nie jest przeniesienie obowiązku wypłaty prowizji z towarzystw ubezpieczeniowych na klientów. Takie głosy pojawiły się w środowisku zakładów ubezpieczeń.

— Taki pomysł był i jest dyskutowany przez twórców prawa, ale gdyby całe wynagrodzenie płacił klient, zahamowałoby to rozwój firm brokerskich w Polsce. Klienci zwróciliby się bowiem do agentów uważając, że poniosą wtedy mniejsze koszty — twierdzi Eugeniusz Kowalewski.

Jego zdaniem, nowy rząd powinien szybko zająć się opracowaniem pakietu ustaw ubezpieczeniowych. Warto go uzupełnić o czwartą ustawę o umowie ubezpieczeniowej.

Zjawisko powiązania funkcji agenta i brokera rzeczywiście w Polsce istnieje. Nawiązuje to w pewnym sensie do tradycji anglosaskiej, w której dopuszcza się, aby broker w pewnych sytuacjach wykonywał czynności agencyjne. W polskich warunkach patologią jest oczywiście, gdy broker staje się w rzeczywistości agentem. Powstaje bowiem wtedy multiagencja, zależna ekonomicznie od kilku towarzystw. Jest to równie niewłaściwe, co tworzenie takich instytucji przez agentów, którzy zaczynają wtedy pełnić funkcje brokerów. Agent powinien pracować wyłącznie dla jednego ubezpieczyciela. Na patologie w działalności brokerów powinien reagować urząd nadzoru. Dotyczy to jednak marginesu rynku, zwłaszcza nie działających na dużą skalę brokerów indywidualnych.

Tomasz Mintoft-Czyż

prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych

Jeżeli płacenie przez zakład ubezpieczeń prowizji brokerowi rodzi obawę, że nie reprezentuje on odpowiednio klienta, być może należy — kiedy rynek do tego dojrzeje — zmienić zasady wynagradzania pośredników. Płacenie wynagrodzenia przez klienta jest możliwe, zwłaszcza jeśli chodzi o polisy dla dużych firm. Trudna sytuacja na rynku ubezpieczeniowym sprawia, że część patologii w pośrednictwie jest tolerowana. Profesjonalni brokerzy są w mniejszości. Cały czas bowiem mamy w Polsce rynek pośrednika, nie klienta, i to trzeba zmienić. Rozwiązania prawne nie wystarczą. Konieczne jest wypracowanie standardów wspólnie przez np. PIU i brokerów. Taką funkcję może pełnić umowa o przekazywaniu metryczek agentów, być może potrzebne jest zaostrzenie egzaminów brokerskich.

Mirosław Kowalski

prezes grupy Zurich w Polsce

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Świerżewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Brokerzy nie zawsze służą tylko klientom